GKS Katowice w nie najleoszej sytuacji. Hapoel Tel Awiw wygrywa 2:0! [PODSUMOWANIE]

GKS Katowice boleśnie przegrywa na Węgrzech z Hapoelem Tel Awiw 2:0. Sprawa awansu „Trójkolorowych” do ostatniej rundy eliminacji do Ligi Konferencji mocno się komplikuje.

„GieKSa”, choć nie była faworytem tego spotkania, to fani oczekiwali od niej zdecydowanie więcej. Bolesny tego czwartkowego wieczoru nie był tylko wynik, ale i gra zespołu Rafała Góraka.

Wszystko zaczęło się sypać już na początku spotkania. Już w 5. minucie na ryzykowny przerzut zdecydował się Borja Galan. Takie zagranie musiało się zakończyć stratą i tak też się stało. Omri Altman natychmiast zgrał piłkę do Stava Turiela, który mocnym i precyzyjnym uderzeniem z dystansu pokonał Gabriela Kobylaka, otwierając wynik spotkania.

Bramka rywali nie okazała się kubłem zimnej wody dla polskiego zespołu. 13 minut po pierwszym straconym golu Hapoel Tel Awiw prowadził już 2:0. Tym razem zawinił Arkadiusz Jędrych. Defensor zbyt długo zwlekał z oddaniem futbolówki, co wykorzystał Roei Alkoukin. Choć stoper po tym błędzie rozkładał pretensjonalnie ręce w kierunku swoich boiskowych partnerów, to w rzeczywistości zły mógł być tylko na siebie.

GKS Katowice do meczu wrócić już nie zdołał. Drużyna nie miała na to nawet wielu szans. Przed przerwą Izraelczykom zagroziła tylko raz. Bartosz Nowak uderzał z rzutu wolnego, jednak strzał pewnie złapał golkiper Assaf Tzur. Trzeba było więc liczyć, że Rafał Górak w szatni tchnie w swój zespół nowe życie.

GKS Katowice – dwie połowy, jeden obraz

Tak się jednak nie stało. Katowiczanie przez całą 2. połowę celnych uderzeń na bramkę rywala oddali tyle samo co przed przerwą. Na domiar złego w 56. minucie kolejnej kontuzji doznał Adam Zrelak. Uraz wyglądał na mięśniowy, więc Słowaka powinno czekać kilka tygodni pauzy.

Choć GKS Katowice obie bramki stracił po indywidualnych błędach swoich zawodników, to wcale nie może mówić tu o pechu. Hapoel Tel Awiw spokojnie mógł wygrać wyżej, ale na przeszkodzie stawał albo celownik napastników, albo świetnie dysponowany tego dnia Gabriel Kobylak.

Jeszcze przed samym końcem regulaminowego czasu gry gospodarze, a konkretnie Daniel Dappa, znalazł się w sytuacji sam na sam z polskim bramkarzem. Izraelczyk urwał się obrońcom i biegł na bramkę Katowiczan już od połowy boiska, ale na szczęście nie nie zdołał umieścić piłki w siatce. 24-letni bramkarz świetnie rozczytał napastnika.

Sprawa awansu do ostatniej fazy Ligi Konferencji mocno się więc komplikuje. W tym sezonie jednak ekipa Rafała Góraka zdecydowanie lepiej prezentuje się u siebie niż na wyjazdach. Zarówno z MSK Zliną, jak i z Radomiakiem Radom na Nowej Bukowej odnieśli przekonujące zwycięstwa, więc nie można jeszcze „GieKSy” skreślać.

Rewanżowe spotkanie odbędzie się w środę 12 sierpnia o godzinie 18:00. Katowiczan czeka teraz prawie tydzień na odpowiednie przygotowania do tego starcia. Ich ligowe spotkanie z Wieczystą Kraków zostało bowiem przełożone na prośbę władz klubu i zostanie rozegrane w późniejszym terminie.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze