W pierwszym spotkaniu Ferencvaros na własnym terenie pokonało Górnik Zabrze 1:0. W czwartek odbędzie się rewanż, którego stawką jest awans do europejskich pucharów.
Górnik Zabrze po raz drugi spróbuje odrobić jednobramkową stratę z pierwszego spotkania. Przed dwoma tygodniami w starciu z Fenerbahce zabrakło niewiele. Teraz jednak szanse na awans są większe niż wtedy.
Rozpędzony Górnik Zabrze
„Górnicy” nie najlepiej weszli w sezon. Na jego inaugurację polegli w Superpucharze z Lechem Poznań, a następnie w stolicy Turcji pokonało ich Fenerbahce. Wtedy wynik, podobnie jak przed tygodniem, wyniósł 1:0 dla przeciwnika. Od tego czasu śląska drużyna nabrała jednak kolorytu i kształtu, co udowadnia z spotkania na spotkanie. W Stambule, mimo że w pierwszym starciu podopieczni Michała Gasparika mieli kłopot z podejściem pod pole karne przeciwnika, to w rewanżu już się to nie wydarzyło, podobnie jak i na Węgrzech.
Podczas drugiego spotkania z faworyzowanymi Turkami to polski klub kilkukrotnie przejmował inicjatywę. W zasadzie o odpadnięciu z Ligi Mistrzów zadecydowały stałe fragmenty, bo z gry „Trójkolorowi” bramki przecież nie stracili. Tydzień temu natomiast Górnik Zabrze choć był nieco gorszym zespołem od Ferencvarosu to nie była to węgierska dominacja. Zabrzanie wykreowali kilka dobrych sytuacji, ale zawiodła skuteczność. Z 10 prób uderzeń na bramkę Denesa Dibusza tylko jedno okazało się celne.
Mimo wielkiej wagi dwumeczu, na Śląsku nie zdecydowano się na przełożenie ligowego meczu z Radomiakiem Radom. Zespół z tego powodu ma krótszy czas na regenerację, ale być może właśnie tego „Chłopcy z Zabrza” potrzebowali. Drużyna Michała Gasparika pewnie pokonała swoich przeciwników, zdobywając aż trzy bramki. Mecz ten być może pomógł też bardzo słowackiemu szkoleniowcowi ze skomponowaniem wyjściowej jedenastki.
Serca znów zapłoną! ❤️🔥
🌍 #GÓRFER | 13.08.2026 | 19:00
⚽️ #GÓRWIS | 16.08.2026 | 20:15🎟️ https://t.co/4kruj5jA64 pic.twitter.com/atiJnPpXnb
— Górnik Zabrze (@GornikZabrzeSSA) August 11, 2026
Nowa jakość w zespole
Pomógł w kompletowaniu składu dlatego, że starcie to miało nowych bohaterów. Jednym z nich był Paulo Bernardo, dla którego był rywalizacja ta była debiutem piłkarza w trójkolorowym trykocie. Portugalczyk jest środkowym pomocnikiem, który z miejsca może stać się nową gwiazdą Ekstraklasy. Zawodnik przyszedł na zasadzie wypożyczenia, a portal Transfermarkt wycenia go na 3,50 miliona euro.
24-latek dotychczas występował w Celticu, a jeszcze wcześniej reprezentował Benficę. W Szkocji dał się poznać jako utalentowany rozgrywający. Wyspy Brytyjskie opuścił z powodu pogarszającej się jego pozycji w zespole, w którym najlepiej wyglądał w sezonie 2024/2025 pod wodzą Brendana Rodgersa. Pomocnik rozegrał wtedy 36 spotkań, zdobywając 2 bramki, dokładając do tego trzy asysty. Był on jednym z ważniejszych elementów mistrzowskiego zespołu. Zmiana szkoleniowca i problemy sportowe Szkotów nie posłużyły i zmusiły rozgrywającego do przeprowadzki. Po transferze jednak w spotkaniu z Radomiakiem pokazał swoją jakość.
Paulo Bernardo nie był jedynym zawodnikiem, który świetnie zaprezentował się kibicom. Pierwszy raz w wyjściowym składzie fajni mieli okazję zobaczyć reż innego świeżo zakupionego zawodnika, czyli Petera Federico. Skrzydłowy przed laty zadebiutował nawet w Realu Madryt, gdzie nie przebił się z powodu silnej konkurencji. W następnych latach grał w drużynach Primera División oraz na jej zapleczu, a teraz postawić na Dominikańczyka zdecydował się Górnik Zabrze. Piłkarz także ma predyspozycje na zostanie gwiazdą polskiej ligi. Na dzień dobry ustrzelił „Warchołom” dublet, zostając wybranym do najlepszej jedenastki 3. kolejki PKO BP Ekstraklasy.
Górnik Zabrze kontra Ferencváros – awans w zasięgu ręki?
Ferencvaros, choć ciągle pozostaje faworytem do wygrania tego dwumeczu, to nie jest drużyną nie do pokonania. Z pewnością w węgierskiej drużynie jest mniej jakości niż chociażby w ekipie Fenerbahce. Na przestrzeni lat zdarzało się „Zielono-Białym” zaliczać bolesne porażki w eliminacjach do europejskich pucharów, choć w samych rozgrywkach z pewnością mają o wiele większe doświadczenie niż Górnik Zabrze.
Węgrów fani zazwyczaj kojarzą z Ligą Europy. To właśnie tam zazwyczaj ląduje Ferencvaros. To przykład ekipy, której ciągle brakuje jakości, aby zagrać w Lidze Mistrzów, ale jednocześnie jest zbyt silna, by spaść do Ligi Konferencji. No, może poza wyjątkami, bo dwukrotnie taki się zdarzył w ostatnich latach. W 2020 roku Węgrzy bez szwanku przeszli eliminacje, pokonując Celtic, Dynamo Zagrzeb czy Molde, a następnie trafili do grupy z FC Barceloną oraz Juventusem. Do dziś kibice z utęsknieniemwspominają tamtejszy sukces. Historyczna klapa miała natomiast miejsce trzy sezony później. Z marzeń o Lidze Mistrzów ograbił ich KI Klaksvik z Wysp Owczych, pokonując faworyzowanych Węgrów aż 3:0 w dwumeczu. Przegrana na tak wczesnym etapie sprzwiła, że w Budapeszcie musieli zadowolić się jedynie Ligą Konferencji. Był to jak dotąd jedyny występ „Zielonych Orłów” w tych rozgrywkach.
Niektórzy młodsi fani futbolu mogą natomiast zupełnie nie pamiętać edycji europejskich rozgrywek bez Ferencvarosu. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce aż osiem lat temu. Porażka w czwartkowym starciu również może oznaczać odpadnięcie z wszelakich turniejów. Przegrany tego dwumeczu zagra w końcu z AS Monaco, które będzie zdecydowanym faworytem starcia z którąkolwiek z ekip. Dlatego tak ważne jest, aby Górnik Zabrze zwyciężył, gdyż to zapewni polskiemu zespołowi grę w fazie ligowej Ligi Europy bądź Ligi Konferencji. W przypadku pokonania Węgrów Zabrzanie w ostatniej rundzie eliminacji o te pierwsze z wymienionych rozgrywek zagrają z Trabzonsporem.


