Już jutro, 15 stycznia o 21:00, w ramach 1/8 finału Pucharu Króla FC Barcelona zagra na wyjeździe z Racingiem Santander. Mecz odbędzie się na stadionie gospodarzy i choć faworyt jest oczywisty, to puchar jak zawsze lubi niespodzianki.
Barcelona w formie
FC Barcelona przystępuje do tego spotkania jako lider LaLigi. Po 19 rozegranych meczach ma na koncie 49 punktów, 16 zwycięstw, jeden remis i dwie porażki. Bilans bramkowy robi ogromne wrażenie, 53 gole strzelone, 20 straconych, co daje plus 33. Do tego pięć wygranych z rzędu w lidze i forma, której w Hiszpanii obecnie nikt nie jest w stanie dorównać.
Barcelona jest rozpędzona także po Superpucharze Hiszpanii. Najpierw rozbiła Athletic Bilbao aż 5:0 w półfinale, a potem w finale pokonała Real Madryt 3:2, sięgając po pierwsze trofeum w 2026 roku. To zwycięstwo tylko potwierdziło, że drużyna jest pewna siebie i głodna kolejnych sukcesów.
W ofensywie błyszczą Raphinha, który był jednym z bohaterów finału Superpucharu, strzelając dwie bramki, oraz Robert Lewandowski dołożył swoje trafienie i cały czas udowadnia, że w kluczowych momentach potrafi wziąć odpowiedzialność. Do tego jest jeszcze Yamal, który regularnie robi różnicę i mimo młodego wieku gra bez kompleksów. Najprawdopodobniej w bramce zobaczymy Wojciecha Szczęsnego, co tylko podkreśla, że Barcelona podchodzi do tego meczu na poważnie.
Racing Santander u siebie
Gospodarze to lider Segunda División. Po 21 spotkaniach Racing Santander ma na koncie 38 punktów, 11 zwycięstw, 5 remisów i 5 porażek. Strzelili aż 45 bramek, stracili 31, więc ofensywnie wyglądają bardzo solidnie. Problem w tym, że ostatnie tygodnie nie są dla nich idealne. W pięciu ostatnich meczach ligowych zanotowali tylko jedno zwycięstwo, do tego trzy remisy i jedną porażkę.
Mimo to u siebie Racing potrafi być groźny. Dla nich to mecz sezonu, pełne trybuny i okazja, żeby zmierzyć się z najlepszą drużyną w kraju. Presja jest po stronie Barcelony.
Mateusz Rzeszutko
PHOTO: (Photo by Joan Valls/Urbanandsport/NurPhoto via Getty Images)


