Podsumowanie czwartkowych zmagań polskich drużyn w europejskich pucharach

Sen, trwa dalej

Czwartki stają się powoli ulubionym dniem tygodnia dla polskich kibiców, miniony nie był wyjątkiem. Z czterech rozegranych meczy, aż 3 zakończyły się zwycięstwami polskich ekip. Tylko Lech przegrał swój mecz, ale za to w kompromitującym stylu. Jednak takie rezultaty napawają optymizmem na rundę rewanżową i nasz nadrzędny cel, aby posłać do Europy przynajmniej dwóch przedstawicieli.

Lech Poznań- KRC Genk: 1:5, mistrz Polski i jego wielbłądy w obronie

Czy był to dobry mecz mistrza Polski, nie. Czy możemy się pozytywnie zapatrywać na rewanż, no też nie. To co zespół z Poznania wyprawiał w obronie w pierwszej części spotkania nie zalicza się nawet to gorszej dyspozycji dnia. Piłkarze zapominali o rywalach, którzy uciekali im za plecy, a jak już ich widzieli to z nadzwyczajną chęcią podawali im piłkę, czym sami przysparzali sobie problemów. Gdy dość szybko udało się odrobić pierwszą straconą bramkę, rywale z Belgii ruszyli i zapewnili sobie bezpieczną przewagę już w pierwszej połowie, która skończyła się 1:4. Mogłoby być jeszcze gorzej, gdyby nie obroniony przez Mrożka karny i strzał, który wylądował na słupku. To jest minimalny wymiar kary i katastrofalny występ pilkarzy z Poznania.

Jagiellonia Białystok 3-0 Dinama City, Niezawodny duet Jagiellonii 

Maszyna Adriana Siemieńca się nie zatrzymuje i nie inaczej było dziś. To sprawia, że Jaga cały czas jest niepokonana w europejskich pucharach w tym sezonie z bilansem 4 zwycięstw i jednego remisu. To jakim potworem w Lidze Konferencji jest Pululu już chyba nikogo nie dziwi. Kolejny mecz z golem i napastnik ma już cztery gole w tym sezonie w europejskich pucharach. Po nim piłkę do siatki skierował Imaz, a po przerwie wynik podwyższył jeszcze Wojtuszek. Tym samym kibice Dumy Podlasia mogą czuć się stosunkowo pewnie przed meczem rewanżowym, więc trzymajmy kciuki o spokojny mecz rewanżowy.

Raków Częstochowa 1-0 Arda, skromny wynik, ale jednak następny krok został wykonany

Wicemistrz Polski prezentował się lepiej w pierwszej połowie spotkanie i tam też rozstrzygnął wynik tej rywalizacji. Piłkarze Marka Papszuna wykorzystali szansę jaką podarowali im rywale przy wątpliwej jakości wyprowadzeniu piłki. W dobrym miejscu znalazł się Pieńko i niskim, precyzyjnym uderzeniem posłał piłkę w światło bramki tym samym zdobył jedyną bramkę w tym meczu. Wynik ustalony przez gracza Rakowa utrzymał się do ostatniego gwizdka i tym samym kolejny polski zespół zrobił co do niego należy i przybliżył się do swojego celu. Po przerwie zawodnicy tracili nieco grunt pod nogami, ale na ich szczęście rywale z Bułgarii okazali się nieskuteczni i będą musieli gonić wynik na swoim stadionie.

Hibernian 1-2 Legia Warszawa, szkoda, że nie wyżej, ale i tak jest dobrze

Zespół ze stolicy był jedynym z naszych reprezentantów, który tą rundę zaczął od meczu wyjazdowego. Mimo tego udało im się to spotkanie wygrać po golach Wszołka i Nsume, który skutecznie wykorzystał rzut karny. Te dwa ciosy pod koniec pierwszej połowy zapewniły Legii spokój na drugą część tego spotkania. Po przerwie piłkę do bramki skierował jeszcze Kapustka, się niestety wcześniej został odgwizdany spalony. Pod samy koniec meczu stracili gola i utrudnili sobie zadanie przed spotkaniem rewanżowym. Zamiast więc jak Jagiellonia na mecz rewanżowy udać się z bezpieczną zaliczką, Legioniści muszą zagrać następne dobre spotkanie i przypieczętować awans. Na szczęście dla nich wszystkie trzy spotkania w europejskiej pucharach rozegrane na ich stadionie zakończyły się pozytywnym rezultatem dla polskiego zespołu, to może napawać optymizmem przed następnym widowiskiem.

Szymon Oleś

 

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze