Jadon Sancho może zostać bohaterem jednego z najgłośniejszych transferów letniego okienka transferowego. Anglikiem od dawna interesują się największe europejskie marki z Manchesterem United i PSG na czele. 21-latek w ostatnim wywiadzie nie zdradził jednak szczegółów odnośnie swojej przyszłości. Zamiast tego podziękował swojemu obecnemu klubowi.
Wydaje się, że jeżeli któraś z gwiazd Borussii Dortmund miałaby opuścić Signal Iduna Park to będzie to właśnie Jadon Sancho. Jude Bellingham w przeciwieństwie do skrzydłowego, pomimo zainteresowania klubów z Premier League jest nietykalny. Podobnie ma się sprawa z Erlingiem Haalandem. Władze nie mają zamiar sprzedawać Norwega i liczą, że zostanie na kolejny sezon. Z kolei 21-latek już rok temu próbował opuścić BVB. Dogadał się już nawet z Manchesterem United, jednak nie doczekał się porozumienia między klubami. Dodatkowo jak poinformował ostatnio Michael Zorc Anglik zawarł z nim pewną umowę.
– Już od zeszłego roku mieliśmy dżentelmeńską umowę z Jadonem Sancho, że może on opuścić klub pod pewnymi warunkami – tłumaczył Niemiec stacji ARD.
Do sytuacji odniósł się teraz sam zainteresowany, nie zdradzając przy okazji zbyt wielu szczegółów.
– Czy opuszczę klub? Nie wiem, jaka będzie moja przyszłość … Jestem w tej chwili bardzo szczęśliwy w Dortmundzie. Kocham klub, kibiców i drużynę. Borussia dała mi debiut w profesjonalnej piłce – mówił Anglik dziennikarzom „ESPN”.
Bohaterem ostatniego meczu z RB Lipskiem interesuje się Manchester United, Liverpool i PSG. Na sprowadzeniu 21-latka najbardziej ma zależeć Czerwonym Diabłom. Jak informuje dziennik „Daily Star” wiceliderzy Premier League gotowi są wyłożyć 80 mln funt za gracza Borusii.
Autor: Artur Wahlgren


