Wielki kryzys Liverpoolu – czy The Reds się podniosą?

Nie tak wyobrażałem sobie ten sezon Liverpoolu. Wielkie transfery, ogromne oczekiwania po mistrzowskim sezonie i drużyna mająca potencjał, by dominować w lidze – a tymczasem od października na Anfield panuje chaos. Co się stało z maszyną Arne Slota?

Transfery – złota puszka Pandory

Letnie okienko było historyczne. Liverpool wydał fortunę, sprowadził gwiazdy, a kibice liczyli na widowisko jak z najlepszych filmów akcji. Tymczasem większość nowych twarzy rozczarowuje.

Hugo Ekitike daje nadzieję – Francuz wygląda, jakby grał w innym wymiarze niż reszta zespołu. Florian Wirtz? Na początku sezonu wyglądał, jakby zapomniał jak się gra w piłkę, ale ostatnio zaczyna wracać do formy. Jeremie Frimpong miewał wzloty i upadki, a teraz, przy nieobecności Salaha i kontuzji Bradleya, ma szansę pokazać, na co go stać.

A Alexander Isak… cóż, były momenty, że kibice żartowali z niego szybciej niż komentatorzy w telewizji. Po wyleczeniu kontuzji musi wreszcie pokazać coś więcej, inaczej pierwsze ogłoszenie o sprzedaży może dotyczyć właśnie jego.

Transfery kosztowały miliony, a efekty? Na razie brak, jeśli nie nadejdzie szybka poprawa, fani mogą zacząć poważnie kwestionować model prowadzenia klubu.

Dlaczego Liverpool przestał być maszyną?

W zeszłym sezonie Liverpool był potworem – bardzo skuteczna ofensywa, defensywa jak mur nie do przebicia. Teraz wygląda to bardziej jak armia dzieci niż potężna maszyna.

Problem numer jeden: atak. Tworzymy mało sytuacji, a jeśli już się pojawią – często giną w chaosie. Gole padają rzadko, niespodziewanie, bez logiki. Przykład? Gol Mohameda Salaha przeciwko Aston Villi po tym jak Egipcjanin dostał podanie od bramkarza rywali.

Defensywa? Błędy indywidualne, gole po stałych fragmentach, nerwy na twarzach obrońców. Najbardziej oberwało się Konate – kibice twierdzą, że myślami jest już w Madrycie, a forma temu niestety nie zaprzecza.

Do tego doszła rewolucja kadrowa. Sprzedaż Luisa Diaza do Bayernu? Błąd jak z podręcznika – Kolumbijczyk był jednym z kluczowych zawodników, a teraz bryluje w Monachium.

Arne Slot stoi przed zadaniem trudniejszym niż układanie puzzli po ciemku. Musi znaleźć sposób, by przywrócić rytm i pewność gry. Brak efektów? Presja rośnie, a krytyka kibiców może stać się nie do zniesienia.

Światełko w tunelu?

Czy Liverpool może wyjść z tego kryzysu? Mimo problemów widać powoli poprawę. Drużyna rzadko przegrywa, choć wciąż gubi punkty z „słabszymi” rywalami. Wirtz przełamał się, obrona zaczyna wyglądać pewniej, a remis 0:0 z Arsenalem pokazał, że The Reds potrafią stawić czoła topowym drużynom.

To może być punkt zwrotny. Jeśli piłkarze utrzymają formę, a błędy defensywy zostaną ograniczone, Liverpool ma szansę wrócić do walki o najwyższe cele. Kryzys nie jest bez wyjścia – wymaga jednak cierpliwości, konsekwencji i… odrobiny szczęścia.

W futbolu nawet najlepsza maszyna może się zaciąć. Ważne, by wiedzieć, jak ją naprawić.

Foto: Michael Regan/Getty Images For The Premier League

Autor: Władysław Mioduszewski

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze