Wisła Kraków na Reymonta nie przegrywa! Śląsk Wrocław pokonany [PODSUMOWANIE]

W piątkowym hicie 9. kolejki PKO BP Ekstraklasy Wisła Kraków pokonuje Śląsk Wrocław 2:1. „Biała Gwiazda” w meczach domowych notuje komplet zeycięstw.

Przez ostatnie miesiące Wisła Kraków i Śląsk Wrocław ścierały się ze sobą w gabinetach. W piątek nadeszła pora na boiskowe starcie. W nim okazała się lepsza drużyna Mariusza Jopa, dzięki trafieniu w doliczonym czasie gry. To Krakowianie więc spędzą przerwę reprezentacyjną w lepszych nastrojach.

Spokojna Wisła Kraków, bezradny Śląsk Wrocław 

Trener Mariusz Jop postawił na tę samą jedenastkę, która tydzień wcześniej pewnie pokonała Jagiellonię Białystok. Na rotacje zdecydował się jednak Ante Simundza. Słoweniec wybrał Jana Jureca, Doriana Markowskiego, Jorge Yriarte oraz Ieltsina Camoesa kosztem Marca Linaresa, Grzegorza Tomasiewicza, Enisa Shabaniego i Luki Marjanaca.

Roszady nie przyniosły oczekiwanego efektu. Na mecz przy Reymonta z powodu protestu nie przyjechali kibice „Wojskowych”, ale nie dojechali także ich piłkarze. 1. połowa odbyła się bowiem pod dyktando gospodarzy, którzy byli stroną dominującą. Śląsk Wrocław miał problemy z wyjściem z własnej połowy, a Krakowianie spokojnie wypatrywali swoich sytuacji. Choć „Biała Gwiazda” swoją przewagę przekuła na trzy celne strzały, to wystarczyło to, aby zejść do szatni, będąc na prowadzeniu.

Udało się tego dokonać za sprawą gola Angela Rodado w 16. minucie. Wisła Kraków kreowała sytuacje swoją prawą stroną. Do Eliego Jouana wyskoczył Mateusz Malec, co utworzyło lukę w polu karnym Wrocławian. Dziury nie załatał Jorge Yriarte, z czego skorzystał Julius Ertlthaler. Austriak zgrał futbolówkę do Kacpra Dudy, a ten wypatrzył przed bramką Hiszpana, który urwał się Yevgorowi Matsence i pewnie sfinalizował akcję. Chwilę później raz jeszcze Wisła Kraków próbowała wykorzystać lukę z lewej strony defensywy gości, ale tym razem zabrakło wykończenia.

Śląsk Wrocław natomiast zupełnie nie potrafił zaburzyć planu Mariusza Jopa na ten mecz. Podopieczni Ante Simundzy kilkukrotnie próbowali wyjść z atakiem w ostatnich minutach 1. połowy. Chwilę przed jej końcem zespół gości wykreował sobie najgroźniejszą sytuację w tej części spotkania, posyłając płaską piłkę do Malaya Dembele, który minął się z nią o włos. Podopieczni Ante Simundzy zakończyli pierwsze 45 minut z jednym celnym uderzeniem w stronę bramki Marcela Łubika.

Śląsk Wrocław znów nie dowiózł

Śląsk Wrocław po wyjściu z szatni musiał wyjść odważniej, aby gonić wynik, choć jak się okazało, obraz gry szczególnie się nie zmienił. Wisła Kraków próbowała wciągnąć rywali w swoją grę, zmuszając ich do wyższego podejścia. Rywale natomiast nie wiedzieli zbytnio, jak na to odpowiedzieć. Krakowianie mieli spotkanie pod kontrolą, a przynajmniej tak się wydawało aż do 76. minuty.

Wtedy to „Wojskowi” zdołali oddać swój jedyny celny strzał w 2. połowie. Uśpiona Wisła Kraków zaczęła oddawać coraz większe pole gry swoim przeciwnikom, co musiało się zemścić. Szybka trójkowa akcja, w której Marc Linares zgrał na lewą stronę do Enisa Shabaniego, a ten wypatrzył w polu karnym Adama Ciućkę pozwoliła doprowadzić do wyrównania. Tydzień wcześniej 18-latek zanotował asystę z Koroną Kielce, a teraz zaliczył swoje debiutanckie trafienie na bardzo trudnym terenie. Pomocnik świetnie wykorzystuje szansę, którą otrzymał po kontuzji Piotra Samca-Talara.

Jak się jednak okazało, dwa celne strzały to za mało, aby wywieźć punkty z Twierdzy przy Reymonta. Wisła Kraków nie podłamała się po stracie bramki i ruszyła do ataku. Najpierw szczęścia Krakowianom zabrakło przy strzale z woleja Angela Rodado, ale za to dopisało ono w doliczonym czasie gry. Luka Marjanac dokonał przewinienia, przez które gospodarze otrzymali rzut wolny. Julian Ertlthaler posłał piłkę w pole karne, gdzie po raz kolejny świetnie odnalazł się Alan Uryga. Obrońca o parę milimetrów uniknął spalonego i posłał strzałem głową futbolówkę prosto do siatki. Można stwierdzić, że Polak wykorzystał piłkę meczową, bo chwilę później sędzia Łukasz Kuźma zagwizdał po raz ostatni. Dla Wrocławian to dzień jak co dzień, bo wcześniej punkty w końcówce wypuszczali z Zagłębiem Lubin, Legią Warszawa czy Koroną Kielce.

Czas na przerwę reprezentacyjną

9. kolejka PKO BP Ekstraklasy jest ostatnią przed przerwą reprezentacyjną. Jej końcowe spotkania zostaną rozegrane w niedzielę, a piłkarze wrócą na murawę w klubowych koszulkach dopiero 9 października. Trenerzy więc będą mogli przeprowadzić miniokres przygotowawczy, choć bez paru zawodników. Mariusz Jop będzie musiał obyć się bez Kacpra Dudy, Jakuba Krzyżanowskiego i Marcela Łubika, podczas gdy ze stolicy Dolnego Śląska na kadrę pojedzie Lamine Ba oraz Dominik Szala.

W lepszych nastrojach podczas tej jakże długiej przerwy z pewnością będą „Wiślacy”. Krakowianie nie dość, że w niesamowitych okolicznościach pokonali zespół „Wojskowych”, to tydzień wcześniej zdominowali Jagiellonię Białystok. Dzięki tym wynikom drużyna Mariusza Jopa po piątkowych meczach znajduje się na 2. miejscu. Po przerwie reprezentacyjnej dla podopiecznych byłego reprezentanta Polski czeka jednak o wiele trudniejsze zadanie. O ile na własnym terenie pozostają oni niepokonani, tak na wyjeździe Wisła Kraków jeszcze nie wygrała, a kolejne wyzwania to starcia w Warszawie oraz Łodzi.

Śląsk Wrocław jeszcze bardziej musi mieć się na baczności. Dolnoślązacy po piątkowej porażce znajdują się tylko jedną lokatę nad strefą spadkową, a przy zwycięstwie Motoru Lublin mogą w niej spędzić zgrupowanie reprezentacji. Gdy to dobiegnie końca, na „Wojskowych” czeka domowe starcie z Mistrzami Polski, czyli Lechem Poznań, a następnie wyjazd na mecz przyjaźni ze wspomnianym Motorem Lublin.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze