Termalica Nieciecza kontra Cracovia — zimy ciąg dalszy [ZAPOWIEDŹ]

W poniedziałek inauguracyjną kolejkę rundy wiosennej zakończy spotkanie Termaliki Niecieczy z Cracovią. Spotkanie będzie o tyle ciekawe, gdyż przy dyspozycji obu zespołów pojawia się sporo wątpliwości co do ich bieżącej formy.

Wieczorowe mrozy najlepiej spędzać z Ekstraklasą. Dla Cracovii ten mecz będzie okazją na wdrapanie się do TOP 4 i powrotu do miejsca gwarantującego puchary. Termalica Nieciecza natomiast rozpoczyna wiosenne boje o utrzymanie, w których z pewnością każdy punkt będzie na wagę złota.

Termalica Nieciecza – pożegnać strefę spadkową

Od początku sezonu Termalica Nieciecza była wymieniana jako jeden z głównych kandydatów do spadku. Podobna sytuacja miała miejsce teraz, przed rozpoczęciem rundy wiosennej, choć końcówka jesieni zapaliła „Słonikom” pewne światełko w tunelu. W czterech ostatnich meczach minionej rundy beniaminek zgromadził bowiem aż dziewięć punktów. Choć nieco plamę na ten wynik rzuciła porażka 5:1 z Lechią Gdańsk, to pokonanie dwóch pucharowiczów, a szczególnie Jagiellonii, może robić wrażenie. Dziś zwycięstwo wyprowadziłoby zespół ze strefy spadkowej, a co ciekawe, ostatnia w ligowej tabeli znalazłaby się wtedy Legia Warszawa.

Termalica Nieciecza przede wszystkim zachowała swój kolektyw z pierwszej części sezonu. Krzysztof Kubica, Miłosz Mleczko czy Maciej Wolak pozostali w drużynie. Szatnia natomiast dodatkowo została wzmocniona o kolejne nazwiska. Szerokim echem odbił się transfer Ivana Durdova. Nowy napastnik ma być gwarancją goli. Mierzący aż 194 centymetry wzrostu Chorwat reprezentował dotychczas barwy Olimpii Ljubljany. W bieżącym sezonie dobił już do dwucyfrowej liczby goli. Jeśli więc 25-latek utrzyma formę, to może być naprawdę niezłym wzmocnieniem Niecieczan.

Spore obawy kibiców budziła też postawa drużyny w defensywie. Odpowiedzią na nie ma być wypożyczenie Miłosza Matysika. Jeszcze latem sporo mówiło się o jego powrocie do Jagiellonii Białystok, z której to wypłynął za granicę. Rozmowy jednak spełzły na niczym. 21-latek, znajdujący się w nieciekawej sytuacji w Arisie Limassol, zdecydował się na ewakuację zimą. Drużyna z województwa małopolskiego ma być idealnym miejscem na odbudowanie dawnej formy. W końcu jeszcze niedawno pojawiały się informacje, że podobnie uważa Kurt Zouma.

Cracovia i łatanie dziur

Cracovia znajduje się w zupełnie innej sytuacji od swoich poniedziałkowych rywali. Przede wszystkim drużyny różni pozycja w tabeli, gdyż Krakowianie, wygrywając, wskoczą na miejsce dające grę w pucharach. Miejsce, które przez znaczną część rundy jesiennej utrzymywali.

No właśnie – utrzymywali, ale nie utrzymali. Po dobrych nastrojach, które zapewniły zwycięstwa nad Lechem Poznań czy Jagiellonią Białystok, przyszła klasyczna dla „Pasów” zadyszka. O ile kibice mogli liczyć, że Luka Elsner zimą znów wydobędzie z drużyny to, co najlepsze, to nadzieje te zostały raczej zburzone przez działania na rynku transferowym. Pierwszą bolączką jest odejście Mikkela Maigaarda, który jesienią wystąpił w każdym ligowym spotkaniu od pierwszej minuty.

O jeszcze większy ból głowy trenera oraz kibiców przyprawiło odejście Filipa Stojilkovicia. Mimo gorszej końcówki minionej rundy snajper wciąż uchodził za jednego z najlepszych na swojej pozycji w lidze. Zresztą nie bez powodu po Szwajcara zgłosił się zespół z Serie A. Na domiar złego kontuzji nabawił się też kapitan Otar Kakabadze. 30-latek z gry wypadł na przynajmniej trzy miesiące.

Forma „Pasów” stoi więc pod sporym znakiem zapytania. Nowe problemy w ataku ma rozwiązać Pau Sans. Hiszpan wcześniej reprezentował barwy Realu Zaragoza, gdzie szukał sobie miejsca na pozycji numer 9, ale i na obu skrzydłach. W tym sezonie tego miejsca nie znalazł jednak nigdzie i 21-latek ostatnie ligowe minuty zaliczył 9 listopada.

Cracovia znowu wyjdzie zwycięsko?

Wydaje się, że mimo problemów kadrowych to wciąż Cracovia będzie faworytem tego poniedziałkowego starcia. W lipcu przy ulicy Józefa Kałuży Termalica Nieciecza uległa 2:0 i wyraźnie odstawała wtedy od rywala. Ostatni raz natomiast, kiedy to „Słoniki” występowały w roli gospodarzy, miał miejsce w 2021 roku. Wtedy to także Krakowianie wyszli zwycięsko z tej rywalizacji dzięki dubletowi Pelle van Amersfoorta.

Przy takiej temperaturze jak dzisiaj oba zespoły ze sobą nie mierzyły się jednak nigdy w historii. O godzinie 19:00 termometry wedle prognoz mają wskazać -11°C, podczas gdy temperatura odczuwalna może zbliżyć się nawet do -20 stopni. To oczywiście może odbić się zarówno na murawie, jak i dyspozycji zawodników, co mieliśmy już okazję oglądać na innych stadionach.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze