Lech Poznań w hicie 7. kolejki Ekstraklasy pokonuje Widzew Łódź 2:1. Obie drużyny miały swoje lepsze i gorsze momenty, ale to „Kolejorz” wychodzi zwycięsko.
Przed spotkaniem, po przegranym dwumeczu z Genk oraz remisie z Koroną Kielce, Lech Poznań musiał sięgnąć po trzy punkty, aby nie rozgrzać sytuacji w klubie. Widzew Łódź natomiast do spotkania podchodził z nowym szkoleniowcem Patrykiem Czubakiem, który zastąpił Zeljko Sopicia.
Lech Poznań triumfuje
Przed spotkaniem kibice „Kolejorza” mogli mieć spore obawy. W kadrze meczowej nie znalazł się bowiem Mikael Ishak, a na pozycji napastnika wystąpił Bryan Fiabema. Cieszyć mógł natomiast powrót Joela Pereiry. Ciekawy też był duet stoperów, który Michał Skrzypczak stworzył z Wojciechem Mońką.
Obaj zawodnicy, którzy przykuli największą uwagę kibiców, mocno zaznaczyli swoją obecność na boisku. Już w 21. minucie Portugalski obrońca zaliczył asystę przy trafieniu Luisa Palmy. Oprócz tego 28-latek cały mecz spisywał się bardzo dobrze, napędzając kolejne akcje „Poznańskiej Lokomotywy” i trzymając przy tym fason w defensywie. Wspomniany Bryan Fiabema zanotował natomiast trafienie, które zadecydowało o końcowym wyniku tego pojedynku. Wysoce prawdopodobne, że był to ostatni mecz Norwega w niebiesko-białych barwach. Podobnie jak dla Filipa Szymczaka, który nie otrzymał dzisiaj od trenera Nielsa Frederiksena ani minuty. Kolejnym przystankiem Polaka będzie najprawdopodobniej Belgia, gdzie zostanie wypożyczony.
Naczekałeś się, chłopaku ⚽️ pic.twitter.com/UampxleAwK
— Lech Poznań (@LechPoznan) August 31, 2025
Smucić może jednak kolejny indywidualny błąd w defensywie, który doprowadził do straty bramki. Joao Moutinho niepotrzebnie pchnął przeciwnika. W konsekwencji Widzew Łódź otrzymał rzut karny, który pewnie wykorzystał Bartłomiej Pawłowski. Momentami brakowało też przejęcia kontroli nad spotkaniem i uspokojenia nieco sytuacji w środku pola. Choć tu trzeba zaznaczyć, że większych problemów nie można mieć do Timothy’ego Oumy. Kenijczyk bowiem zagrał jak dotąd swoje najlepsze spotkanie w drużynie Mistrzów Polski. Samych negatywów jednak wiele nie ma, gdyż był to mecz, w którym po prostu należało zdobyć pełną pulę punktów.
Widzew Łódź ciągle z problemami
W przypadku drużyny gości dziwić mogło wystawienie Szymona Czyża kosztem Lindona Selahiego. Albańczyk w poprzednich spotkaniach prezentował się naprawdę dobrze, a niedzielnego wieczoru niespodziewanie zasiadł na ławce rezerwowych. Podobnie jak u poznańskiego klubu, kibice również narzekali na brak napastnika. Sebastian Bergier został zawieszony, a nowy snajper ciągle nie zawitał w szeregach „Czerwonej Armii”.
Widzew Łódź swoje najlepsze momenty miał w 1. połowie, po której do szatni zszedł przy niekorzystnym dla nich wyniku 1:0. Tym bardziej może boleć minimalny spalony przy anulowanym po interwencji VAR w 12. minucie golu. Po przerwie często brakowało pomysłu przy konstruowaniu akcji. Szczególnie widoczne było to w ostatnich minutach spotkania, kiedy po przejęciu piłki przez „Widzewiaków”, niemalże od razu szły długie podania do przodu, lecz z tych niewiele wynikało.
Trudno po tym meczu wyciągać jednak dalej idące wnioski. Dla Patryka Czubaka był to piąty dzień na stanowisku pierwszego trenera, więc wątpliwym było, by jego pomysł na grę zazębił od razu. Widać aczkolwiek, że 32-latek będzie miał swoich faworytów, jak wspomniany Szymon Czyż. Po spotkaniu pomocnik był chwalony na konferencji pomeczowej za pracę, jaką wykonał w defensywie. Interesujące też jest, co wymyśli były opiekun Stomilu Olsztyn w kontekście Mariusza Fornalczyka. Rewelacja poprzedniego sezonu Ekstraklasy wciąż czeka na przełamanie w swojej nowej drużynie.
Przerwa na kadrę wybawieniem?
Nadchodzące zgrupowania reprezentacji spadły tak naprawdę z nieba dla obu klubów. Lech Poznań zmaga się z wieloma problemami kadrowymi. Przerwę od gry na powrót do formy mogą wykorzystać Mikael Ishak, Robert Gumny czy Radosław Murawski. Będzie to też czas, aby sfinalizować w samej końcówce okienka transferowego pozyskanie nowego napastnika, a następnie wkomponować go w zespół. Nowy nabytek to w końcu już tylko kwestia czasu. Niels Frederiksen będzie miał też moment na złapanie oddechu po burzliwym sierpniu, który dla „Kolejorza” z pewnością nie był idealny.
Trener Patryk Czubak natomiast będzie miał teraz dwa tygodnie, aby lepiej poznać realia pracy jako główny trener tego zespołu i przygotować go do kolejnych wyzwań. Widzew Łódź ma już za sobą mecze z Lechem Poznań, Jagiellonią Białystok, Pogonią Szczecin, Cracovią czy Wisłą Płock, więc teraz będzie idealny czas na punktowanie. W przeciwnym razie w Łodzi temperatura nie spadnie.
Mateusz Konsewicz


