GKS Katowice w ramach 20. kolejki Ekstraklasy pokonuje Widzew Łódź i oddala się od strefy spadkowej. Problemów Łodzian ciąg dalszy.
Po tym meczu śmiało można rzec, że GKS Katowice przeszedł drogę, której poszukuje Widzew Łódź. Po rewolucji kadrowej drużyna się ustabilizowała i po problemach z początku sezonu nie widać już śladu.
GKS Katowice z kompletem zwycięstw
Rafał Górak po meczu z dumą mógł przyznać na konferencji prasowej, że plan na to spotkanie został wykonany. Wedle założeń drużyna oddała piłkę rywalom, nie pozwalając im jednocześnie na dojście do dogodnych sytuacji. W końcu Widzew Łódź w tym meczu oddał tylko jeden celny strzał, z tego żadnego w momencie, kiedy musiał gonić wynik. Nie jest to przypadek, gdyż przed tygodniem Zagłębie Lubin także tylko raz zmusiło Rafała Strączka do interwencji.
Z tego powodu na pochwałę z pewnością zasługuje defensywa. Same wspomniane wyżej statystyki przekładają się na dwa czyste konta. Oprócz tego niedzielny mecz był drugim, kiedy oprócz wygrywania górnych piłek na własnej połowie, obrońcy strzelają po rzucie rożnym. Ostatnim razem w polu karnym rywali odnalazł się Arkadiusz Jędrych, by teraz fenomenalnym uderzeniem głową popisał się Lukas Klemenz. Martwić może jedynie fakt, że kolejne spotkanie poobijany kończy Alan Czerwiński. Trener Rafał Górak jednak uspokajał w rozmowie z dziennikarzami, iż z zawodnikiem wszystko jest w porządku.
W ofensywie liczby poprawia sobie Bartosz Nowak, który to wykonywał zamieniony na gola rzut rożny. Adam Zrelak, choć w fazie ataku był nieco mniej widoczny, to wykonał bardzo dobrą robotę przy grze obronnej. Często cofał się, wspierając swoich kolegów. Jego zmiennik, Illia Skhurin, także wniósł świeżość do gry, a kibice coraz częściej domagają się szansy na grę Białorusina od 1. minuty. Pozytywne wrażenie zrobiły też nowe nabytki, czyli Erik Jirka i Mateusz Wdowiak.
Nowy rok, stary Widzew Łódź
Widzew Łódź, podobnie jak w meczu z Jagiellonią, wyglądał niemal identycznie co podczas rundy jesiennej. Z każdym meczem presja rośnie, a zespół nie tworzy jak na razie konstruktywnego kolektywu. Mimo częstszego utrzymywania się przy piłce, konkretów brakowało, a zespół momentami przypominał Piasta Gliwice za kadencji Maxa Moldera.
Spośród piłkarzy z zeszłego sezonu tylko Juljan Shehu wystąpił dzisiaj od początku meczu. To tylko pokazuje, jaką drogę łódzki klub przeszedł przez te dwa okienka. Na dodatek zespół prowadzi już trzeci trener w tym sezonie. Zanim wszystko się zazębi, potrzeba czasu, pytanie tylko, czy go nie zabraknie. Mimo wydanych milionów drużyna Igora Jovicevicia znajduje się na przedostatnim miejscu w tabeli. Z każdym kolejnym meczem presja rośnie, a gra się nie poprawia. Rywale w tym roku w kontekście walki o utrzymanie też mają bogate w piłkarzy kadry, bo mowa tu przecież o Legii Warszawa czy Pogoni Szczecin.
Można mieć jednak pewne pretensje i do trenera. Jak w takim razie został przepracowany okres przygotowawczy i dlaczego zespół gra tak samo jak jesienią? Zawiodły też dzisiaj zmiany, gdyż po wejściu na boisko Frana Alvareza, Mariusza Fornalczyka czy później Zewiriego oraz Selahiego gra się nie ożywiła. Wręcz zespół wyglądał jeszcze gorzej niż przed przerwą. Nieco dziwnym też jest fakt, że rzuty rożne wykonuje najlepszy strzelec, czyli Sebastian Bergier.
Plan na najbliższe tygodnie
Przed GKS-em Katowice bardzo ważne spotkania, po których naprawdę mogą poprawić swoją pozycję w tabeli, by podczas kalendarzowej wiosny grać ze spokojniejszą głową. 13 lutego to mecz z Legią Warszawa. Nie będzie to w tym roku mecz tylko o kontekście historycznym, gdyż śląska ekipa Warszawiakom może odskoczyć już na dziewięć punktów. Następnym rywalem będzie Arka Gdynia, której celem także jest pozostanie w lidze. Później przyjdzie czas na Śląski Klasyk, który w tym roku wzbudzi wyjątkowo sporo emocji.
Widzew Łódź natomiast w przyszłym tygodniu pojedzie powalczyć z wiceliderem w Płocku. Jedną ze słabości klubu jesienią były mecze wyjazdowe, więc nie będzie łatwo na Mazowszu o punkty. Późniejszymi rywalami będą zaś Cracovia oraz szczecińska Pogoń. A za miesiąc Łodzianie będą mogli wziąć rewanż na swoich niedzielnych przeciwnikach. Początek marca bowiem to czas Pucharu Polski. Jest to najpewniej turniej ostatniej szansy w kontekście walki Widzewa Łódź o europejskie puchary w przyszłym sezonie.
Mateusz Konsewicz


