Legia w kolejnym bez zwycięstwa

Legia Warszawa to jeden z najbardziej utytułowanych klubów piłkarskich w Polsce znany z dominacji w Ekstraklasie i regularnej gry w europejskich pucharach. Jeszcze niedawno cieszył kibiców sukcesami m.in. zdobyciem Pucharu Polski w maju 2025 roku. To był spektakularny finał z Pogoń Szczecin, wygrany 4:3, który zapewnił Wojskowym 21. trofeum krajowego Pucharu.
Jednak już na kilka miesięcy później klub zaczął przeżywać jeden z najgłębszych kryzysów od dziesięcioleci, który dotknął nie tylko wyniki na boisku, ale też atmosferę wokół klubu i jego strategię sportową.  Jednym z najbardziej wymownych symboli kryzysu była seria bez zwycięstwa, która trwała od 23 października do końca roku obecnego sezonu — Legia nie wygrała żadnego meczu przez ponad miesiąc, w tym zarówno w Ekstraklasie, jak i w europejskich pucharach, co jest sytuacją niespotykaną od dekad.
Dziesięć kolejnych spotkań bez zwycięstwa stało się rekordowo długą serią dla klubu. W efekcie stołeczna drużyna znalazła się w strefie spadkowej PKO BP Ekstraklasy, co jeszcze niedawno wydawało się absolutnie nie do pomyślenia dla tak utytułowanego zespołu. Legia odpadła również z fazy grupowej Ligi Konferencji Europy, przegrywając m.in. w Armenii z zespołem FC Noah 1:2, co było kolejną głośną wpadką na arenie międzynarodowej.  Dodatkowo w jednym z meczów tej samej fazy Legia uległa Spartcie Praga 0:1 mimo wczesnego prowadzenia.
Jednym z kluczowych problemów była niepewność na stanowisku trenera. Po zwolnieniu Edwarda Iordănescu klub długo nie mógł znaleźć nowego szkoleniowca, a rozmowy z kandydatami (np. Markiem Papszunem) utknęły w martwym punkcie. Tymczasowo drużynę prowadził Inaki Astiz, który także nie wygrał meczu. Brak jasnej wizji trenerskiej i ciągłe zmiany w sztabie wpływały na brak stabilności taktycznej i spadek morale w drużynie. Media i eksperci piłkarscy często wskazywali, że problem klubowy sięgnął głębiej niż tylko do zmian trenera. Sprzedawali zawodników, ale nie zawsze zastępowali ich odpowiednimi następcami, co doprowadziło do osłabienia składu i średniego poziomu drużyny.

Obrońcy jak Radovan Pankov wypowiadali się publicznie, że „piłkarze są problemem” i „nie widzi światełka w tunelu”.  To pokazuje, że również wewnątrz szatni pojawiły się wątpliwości co do możliwości odbudowy formy.

W sezonie 2025/26 Legia przez dłuższy czas okupowała dolne rejony tabeli — nie tylko znajdowała się w strefie spadkowej, ale realnie groziła jej degradacja.

Zwycięstwo po przerwie zimowej nie musiało oznaczać spokojnej pozycji, a różnice punktowe między miejscami były niewielkie. Kryzys odbił się szerokim echem — nie tylko w Polsce, ale i w Niemczech. Tamtejsze media opisywały sytuację Legii jako „gigantyczny kryzys” i analizowały błędy w zarządzaniu drużyną, porównując jej upadek do sytuacji z klubów zagranicznych, które również miały problemy. Byli piłkarze Wojskowych tak jak m.in Jan Ziółkowski, publicznie komentowali nieoczekiwanie negatywne rezultaty, mówiąc, że nikt nie spodziewał się takiej katastrofy.

Po przerwie zimowej i wielomiesięcznej serii bez trenera, stołeczny klub zdecydował się na zatrudnienie Marka Papszuna — trenera z dużym doświadczeniem i osiągnięciami w polskiej lidze. To miało być sygnałem, że Legia próbuje wrócić na właściwe tory.

Zatrudnienie Marka Papszuna nie polepszyło sytuacji. Stołeczna drużyna rozegrała pod jego wodzą 3 mecze w lidze – przegrana 2:1 w domowym spotkaniu z Koroną Kielce,remis 2:2 z Arką w Gdyni i remis 1:1 z GKSem Katowice w Katowicach.

Eksperci zauważali, że drużyna nadal ma piłkarzy z potencjałem i jakością, których można wykorzystać — choć wymaga to przede wszystkim stabilizacji taktycznej i mentalnej.

 

 

 

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze