Austria rozpoczęła mistrzostwa świata od zwycięstwa 3:1 nad Jordanią, choć przez długi czas musiała się napocić przeciwko ambitnemu debiutantowi. Jordańczycy potrafili odpowiedzieć golem po przerwie i momentami naprawdę napsuli krwi faworytowi, ale decydujące okazały się doświadczenie, skuteczność oraz siła Austriaków przy stałych fragmentach gry.
Austria pokonała Jordanię 3:1 w spotkaniu, które przez długi czas nie układało się po myśli faworyta. Już na początku meczu groźnie zrobiło się pod bramką Alexandra Schlagera, gdy Odeh Al Fakhouri miał świetną okazję z krawędzi pola karnego, lecz austriacki bramkarz popisał się znakomitą interwencją. Chwilę później odpowiedziała Austria, a w 21. minucie prowadzenie dał jej Romano Schmid. Pomocnik kapitalnie odnalazł się na granicy szesnastki i precyzyjnym strzałem w prawy górny róg otworzył wynik meczu.
Pierwsza połowa nie stała jednak pod znakiem wielkiej intensywności. Obie drużyny potrafiły naciskać, ale brakowało płynności i większej finezji. Liczyła się przede wszystkim skuteczność, a tę przed przerwą lepiej wykorzystali Austriacy.
Po zmianie stron Jordania zagrała odważniej i już pięć minut po wznowieniu gry doprowadziła do wyrównania. Noor Al-Rawabdeh uruchomił akcję, po której Ali Olwan wpadł w pole karne i pewnym strzałem przy słupku zdobył historycznego gola dla swojej reprezentacji na mundialu. Trafienie to wyraźnie dodało Jordanii wiary, a przez pewien czas mecz zrobił się dla Austriaków naprawdę niewygodny.
Podopieczni Ralfa Rangnicka szybko próbowali odzyskać kontrolę. Najpierw blisko powodzenia byli Stefan Posch i Carney Chukwuemeka, a chwilę później do siatki trafił Marko Arnautović. Radość Austriaków nie trwała jednak długo, bo po analizie VAR gol został anulowany z powodu zagrania ręką w akcji.
Przełom nastąpił w 76. minucie. Po dośrodkowaniu Marcela Sabitzera z rzutu rożnego w polu karnym Jordanii zrobiło się ogromne zamieszanie, a pechowym bohaterem został Yazan Al-Arab, który niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki. Jordania próbowała jeszcze wrócić do gry, ale Austria nie wypuściła już prowadzenia z rąk. W doliczonym czasie gry Arnautović wywalczył rzut karny, sam podszedł do piłki i pewnym uderzeniem ustalił wynik na 3:1.
Austria wygrała zasłużenie, choć długo nie mogła odetchnąć z ulgą. Jordania pokazała się z bardzo dobrej strony, szczególnie po przerwie, i udowodniła, że nie zamierza być jedynie tłem w turnieju. Ostatecznie jednak większe doświadczenie, lepsza organizacja i skuteczność przesądziły o zwycięstwie zespołu Rangnicka.


