Podsumowanie 12. kolejki PKO BP EKSTRAKLASY

Faworyci pokazali siłę – w ubiegłej, 12. Kolejce PKO BP Ekstraklasy nie obejrzeliśmy raczej wielu niespodzianek; cele i pozycja części drużyn w tabeli wydaje się już ugruntowana. 

Cracovia – Lechia Gdańsk (0:1) 

Na pierwszy ogień jednak zaskoczenie lub może bardziej przebudzenie, albowiem prezentująca się dotychczas zdecydowanie poniżej oczekiwań Lechia wygrała drugi mecz w tym sezonie. Zadanie do łatwych nie należało, gdyż naprzeciwko Gdańszczan stanęła grająca u siebie Cracovia. Gospodarze do przerwy przeważali i nic nie zapowiadało, że Lechia zdobędzie wreszcie upragnione trzy punkty, lecz drugie 45 minut było w wykonaniu “biało-zielonych” znacznie lepsze i strzelona w 84. minucie bramka z rzutu karnego okazała się ukoronowaniem ich dotychczasowych starań. Lechia ma w tym momencie do bezpiecznej pozycji cztery punkty straty oraz perspektywę zniwelowania jej do jednego oczka (zaległy mecz). 

Jagiellonia Białystok – Wisła Płock (1:1) 

Remisem zakończył się mecz w Białymstoku, gdzie Jagiellonia podejmowała bardzo dobrze dysponowanych w obecnym sezonie gości z Płocka, którzy ponadto uprzednio przerwali niekorzystną passę, wygrywając u siebie z Piastem. “Jaga” również nie pozostawała oczywiście bez szans, co więcej według wielu obserwatorów mogła być nawet cichym faworytem spotkania, biorąc pod uwagę jej dobre występy przed własną publicznością. Strzelanie rozpoczęła w 34. minucie Wisła, a dokładnie Davo. Gospodarze wyrównali za sprawą Jesusa Imaza, który przytomnie dobił odbitą przez obrońcę piłkę. “Nafciarze” lokują się obecnie na trzeciej pozycji w tabeli, zaś Jagiellonia – na ósmej. 

Lech Poznań – Radomiak Radom (1:0) 

Marszu w górę tabeli nie przerywa Lech – Poznaniacy pokonali u siebie słabo punktujący w ostatnim czasie Radomiak jedną bramką. Jej autorem – grający w tym sezonie po raz drugi w pełnym wymiarze Gruzin Georgiy Tsitaishvili. Gra “Kolejorza” jednak nie powalała. W oczy rzucały się niewykorzystane szanse gospodarzy, ponadto Radomiak w końcówce doszedł nawet do głosu, mimo to podopieczni Mariusza Lewandowskiego ostatecznie nie zdołali wyrównać i do Radomia wrócili bez punktów. 

Legia Warszawa – Warta Poznań (1:0) 

“Wojskowi” po przeciętnym meczu zwyciężyli przed licznie zgromadzoną publicznością z Wartą Poznań, dzięki bramce Macieja Rosołka w 23. minucie. Wtedy to, po dośrodkowaniu obrońca gości Robert Ivanov zbyt krótko wybił lecącą piłkę i przyczynił się do de facto do porażki własnego zespołu. “Jestem przeszczęśliwy z powodu wyniku. Wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwy mecz. Graliśmy przecież z drużyną, która ma najlepszy bilans wyjazdowy. Drugi raz kończymy mecz z czystym kontem. Walczyliśmy o każdy punkt i punkty są tego nagrodą” – powiedział po spotkaniu trener Legii – Kosta Runjaić. 

Piast Gliwice – Widzew Łódź (1:2) 

Z meczu na mecz rośnie drużyna z Łodzi. Beniaminek powoli, z każdą kolejką, wspinając się w górę tabeli, coraz mocniej akcentuje swoją obecność w lidze. W ostatniej serii gier RTS pokonał na wyjeździe bezbarwnego Piasta 2:1. Pierwszą bramkę dla Widzewa zdobył w 27. minucie Jordi Sanchez. Goście na drugą połowę wyszli ustawieni defensywnie i skutecznie odpierali ataki Gliwiczan. Mecz zamknął praktycznie na osiem minut do końca podstawowego czasu gry Kristoffer Hansen, który bardzo pewnym strzałem podwyższył prowadzenie gości. Piast zdążył finalnie zdobyć jeszcze honorową bramkę, ale nie uchroniła ona go przed zasłużoną, trzecią z rzędu porażką. 

Raków Częstochowa – Miedź Legnica (1:0) 

Dzięki odniesionemu w poniedziałkowy wieczór zwycięstwu, Raków ponownie usiadł na fotelu lidera Ekstraklasy. Bramkę, która ostatecznie okazała się decydująca zdobył już w 2. minucie Ivi Lopez. Hiszpan nie dokończył jednak pierwszej połowy, gdyż w jednym ze starć doznał kontuzji. W końcówce pierwszej połowy sędzia Damian Kos odgwizdał rzut karny dla Miedzi, jednak ten został cofnięty po analizie VAR. Co się odwlecze to nie uciecze – znane polskie powiedzenie mogło mieć odzwierciedlenie kilkadziesiąt minut później, kiedy to ponownie odgwizdano “jedenastkę” dla gości. Tą natomiast obronił bramkarz Rakowa – Vladan Kovacevic. Do końca spotkania nie wydarzyło się już nic istotnego i trzy punkty zostały w Częstochowie. 

Stal Mielec – Pogoń Szczecin (4:2) 

Wydaje się, że najwięcej działo się w ten weekend w Mielcu. Stal pokonała po bardzo ciekawym meczu faworyzowaną Pogoń. Pierwszą bramkę zdobył w imieniu gości Kamil Grosicki. “Portowcy” długo jednak nie mogli cieszyć się prowadzeniem, gdyż pięć minut później wyrównał Fabian Hiszpański. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy do bramki Szczecinian trafił jeszcze Said Hamulic i Mielczanie do szatni schodzili w lepszej sytuacji, niż ich rywale. Hamulic podwyższył jeszcze po przerwie, lecz gdy wydawało się, że zbliża się spokojny koniec meczu, czerwoną kartkę otrzymał Arkadiusz Kasperkiewicz i gospodarze musieli kończyć spotkanie w dziesięciu. Pogoń wykorzystała osłabienie rywala już dwie minuty później, a ostatnie akcje mijały w sporym napięciu. Rozładował je w 88. minucie Fryderyk Gerbowski, ustanawiając finalny wynik 4:2.  

Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze (4:1) 

Wreszcie powody do zadowolenia mogą kibice z Wrocławia – Śląsk wysoko wygrał w sobotnie popołudnie z Górnikiem Zabrze. Do przerwy gospodarze prowadzili 2:0. W 11. minucie pechowo do własnej siatki piłkę skierował Blaz Vrhovec, a niedługo później podwyższył jeszcze Erik Exposito. Na początku drugiej odsłony gry, kontaktową bramkę zdobył z rzutu karnego Szymon Włodarczyk. W końcówce znów strzelali gospodarze – wpierw Łukasz Bejger, a następnie Patrick Olsen. Trzy punkty znacznie oddaliły WKS od strefy spadkowej i wywindowały na 11 pozycję w tabeli. 

Zagłębie Lubin – Korona Kielce (1:1) 

Strzelano do szatni – remisem zakończył się sobotni mecz Zagłębia z Koroną. Obie drużyny bramki zdobywały w doliczonym czasie gry. Najpierw, w końcówce pierwszej połowy na prowadzenie wyszli gospodarze. Rafał Adamski tyłem do bramki pokonał Konrada Forenca. “Miedziowi” wypuścili ostatecznie prowadzenie z rąk. Do siatki Lubinian trafił Miłosz Trojak i w niedzielę doszło do podziału punktów na stadionie przy ul. Skłodowskiej-Curie. 

 

Autor: Mateusz Kurpiewski