Występy Juventusu w Serie A i Lidze Europy to niebo a ziemia. W ostatnich pięciu ligowych starciach Bianconeri wygrali jedynie raz. Na dodatek w ostatnim meczu ulegli u siebie Lazio aż 0:3. W Lidze Europy Stara Dama radzi sobie jednak znacznie lepiej i w dwóch pierwszych kolejkach odniosła dwa zwycięstwa.
Optymizmem kibiców turyńskiego zespołu może napawać również słabsza dyspozycja rywala. Rennes w ostatniej kolejce przegrało z Paris FC 3:4, a w poprzednim spotkaniu Ligi Europy rzutem na taśmę uratowało trzy punkty w starciu z OFI Kretą. Czego więc możemy spodziewać się po meczu Juventusu z Rennes?
Zespół o dwóch twarzach
Zespół Luciano Spalletiego radzi sobie wyjątkowo słabo w ostatnim czasie na ligowym podwórku. Podsumowaniem fatalnej dyspozycji Bianconerich jest dotkliwa porażka na Allianz Stadium z Lazio, gdzie zespół z Rzymu nie pozostawił żadnych złudzeń i rozgromił Juve 3:0. Choć w Serie A stadion nie jest twierdzą, w Europie Juventus wygrał na nim cztery mecze z rzędu.
Juventus bardzo dobrze wszedł w tegoroczne rozgrywki Ligi Europy. W pierwszym meczu rozgromił aż 5:0 NEC Nijmegen, a w zeszłym tygodniu odrobił straty na wyjeździe z Celtą. Jednym z bohaterów tamtego starcia był Nick Woltemade. Niemiec, który został wypożyczony z Newcastle, ma już dwa trafienia w dwóch meczach Ligi Europy. Nie potrafi on jednak przełożyć skuteczności w Europie w meczach Serie A.
Jeśli Woltemade strzeli gola również w tym meczu, zapisze się w historii Bianconerich. Zostanie pierwszym piłkarzem Juventusu w tym stuleciu, który zdobyłby bramkę w każdym z pierwszych trzech meczów fazy zasadniczej europejskich rozgrywek.
Przełamać klątwę
Stade Rennais wyjątkowo źle radzi sobie na włoskich boiskach. Drużyna z Francji dotychczas czterokrotnie udawała się na Półwysep Apeniński i ani razu nie zdołała pokonać rywala.
Na domiar złego Rennes w tym sezonie tylko raz sięgnęło po komplet punktów w meczach wyjazdowych. Było to ponad miesiąc temu w starciu z Angers. Od tamtej pory Czerwono-Czarni na wyjeździe raz zremisowali, a dwa razy musieli uznać wyższość rywala. W tym ostatnio w Paryżu, gdzie ulegli Paris FC 3:4.
Generalnie postronni kibice mogą spodziewać wielu bramek. Rennes tylko raz w tym sezonie podzieliło się bramkami i czystym kontem. Było to w pierwszym meczu Ligi Europy, gdzie zremisowali na wyjeździe ze Sturmem Graz. W ostatnich czterech meczach z udziałem francuskiej ekipy mogliśmy oglądać aż 19 bramek.
W tym meczu bardzo prawdopodobne, że zobaczymy od pierwszej minuty dwóch reprezentantów Polski. Przemysław Frankowski oraz Sebastian Szymański to ważne elementy w układance trenera Francka Haise’a. Jak dotąd obaj Polacy nie zdołali zdobyć gola ani zaliczyć asysty w tegorocznych europejskich wojażach.
Juventus i Rennes w poszukiwaniu stabilizacji
Luciano Spalletti i jego piłkarze liczą na odzyskanie twarzy po ostatnim blamażu w ligowym starciu z Lazio. Wygrana ta zdecydowanie pomogłaby Starej Damie podnieść morale i przywrócić nieco wiary kibicom Bianconerich. Rennes zaś liczy na pierwszą wygraną w Italii oraz przełamanie na wyjeździe. Być może zespół z Francji zdoła wykorzystać słabszą dyspozycję Juventusu w ostatnim czasie.
Mecz rozpocznie się jutro o 18:45. Spotkanie to poprowadzi duński sędzia Morten Krogh.
Fot.: Wygenerowano przy użyciu AI
Łukasz Witosza


