Piłkarze Jagiellonii Białystok nie są w najwyższej formie w tym sezonie. Mistrz Polski sprzed dwóch lat przegrał wczoraj z Zagłębiem Lubin 0:1. Była to czwarta kolejna porażka klubu z Podlasia w Ekstraklasie.
W czwartek na własnym stadionie Jagiellonia Białystok wygrała pierwszy mecz w Lidze Europy. Trzecia drużyna poprzedniego sezonu Ekstraklasy, biorąc pod uwagę jeszcze mecz z Olympiakosem, przerwała serię czterech kolejnych przegranych.
Po zwycięstwie nad Araratem-Armenia fani Dumy Podlasia liczyli, że drużyna pójdzie za ciosem w meczu ligowym. Rywalem było Zagłębie Lubin, które również ma problem z ustabilizowaniem dyspozycji na dłuższy czas. Z tego boju górą wyszli podopieczni Leszka Ojrzyńskiego. Rzut karny wywalczył Marcel Reguła, a na gola zamienił go Sebastian Kerk. Warto zaznaczyć, że decyzja o podyktowaniu jedenastki, którą podjął Jarosław Przybył, nie wszystkim przypadła do gustu. Sędzia zawieszony przez PZPN na dwa lata, Arkadiusz Kamil Wójcik, uważa, że to był błędny werdykt.
Fatalna Jagiellonia
Chyba trzeba już mówić o sporym kryzysie byłego mistrza Polski. „Jaga” przegrała czwarty z rzędu mecz ligowy. Wcześniej klub ze stolicy Podlasia „dostał” od Legii (1:3), Górnika Zabrze (1:3) oraz Wisły Kraków (0:2).
To pierwsza taka niechlubna seria Białostoczan od rundy jesiennej sezonu 2015/16. Jagiellonia Białystok przegrywała wówczas z Pogonią Szczecin (1:2), Lechią Gdańsk (0:3), Górnik Łęczna (2:3) i Wisłą Kraków (1:4). Na ławce trenerskiej zasiadał wtedy Michał Probierz. Tamtą niemoc pamięta Taras Romanczuk, który wystąpił we wszystkich tych spotkaniach.
W tym tygodniu kolejne dwa wymagające mecze czekają piłkarzy Adriana Siemieńca. W czwartek, u siebie, podejmą Anderlecht w ramach 3. kolejki fazy ligowej Ligi Europy. Następnie zagrają z Wisłą Płock, także w Białymstoku.


