Niegdyś ekstraklasowicze, dziś drugoligowcy – zapowiedź meczu Sandecja Nowy Sącz – Zawisza Bydgoszcz

18 października 2026 o godzinie 19:30 w ramach Betclic II ligi, odbędzie się mecz pomiędzy Sandecją Nowy Sącz, a Zawiszą Bydgoszcz. Do województwa Małopolskiego przyjedzie ambitny beniaminek, dysponujący niezłym składem, który nie może jednak znaleźć regularności w zdobywaniu punktów. Pomóc w tym z pewnością nie będą chcieli gospodarze z nowym, doświadczonym trenerem oraz z dużym apetytem na powrót do walki o awans.

Zaczęło się nieźle, a skończyło jak zawsze

Poniżej oczekiwań – takim komentarzem najlepiej opisać to, co dzieje się w Nowym Sączu w tym sezonie. Przed inauguracją rozgrywek „sączersi” dzięki zeszłorocznemu zagraniu w finale baraży o awans do 1 ligi, stawiani byli w roli faworyta. Rzeczywistość okazała się inna, choć pierwsze kłopoty nie  pojawiły się na samym starcie, albowiem po pierwszych 6 kolejkach Nowosądeczanie plasowali się w ligowej tabeli w czołówce, z solidnym dorobkiem 11 punktów. Punktem krytycznym okazała się 7 seria gier, bo to właśnie od przegranego, derbowego meczu z Podhalem Nowy Targ rozpoczął się wyraźny regres w formie biało – czarnych.

Nowy trener ma przynieść przełamanie

Równie ważnym i fatalnym momentem była porażka na własnym terenie, z zielonogórską Lechią. To po tym przegranym meczu 1:3 funkcję trenera „sączersów” przestał pełnić Rafał Smalec. Szkoleniowiec, mający na koncie dwie promocje do wyższych lig z Polonią Warszawa, był w stanie awansować z ówczesnym  beniaminkiem Nowego Sącza do finału baraży o 1 ligę. Choć w decydującym starciu z Podbeskidziem Bielsko – Biała jego zespół z najlepszej strony się nie zaprezentował, to i tak szkoleniowiec pokazał, że rozumie potrzeby Sandecji i wie jak poprawnie pokierować swoich zawodników do naprawdę czegoś wielkiego.

Takiego zdania nie posiadali działacze klubu, którzy po dwóch meczach bez wygranej postanowili zwolnić 48 – latka. Jego miejsce zajął Ireneusz Mamrot. Tej postaci osobom interesującym się polską piłkę nie trzeba przedstawiać. Warto jednak wspomnieć, o jego największym, zawodowym sukcesie. Było to zdobycie z Jagiellonią Białystok srebrnego medalu w sezonie 2017/2018. Przed pracą na Podlasiu trener Mamrot prowadził przez siedem lat drużynę Chrobrego Głogów. Od 2020 prowadził aż 6 drużyn. W żadnej z nich, mimo niezłych momentów, takich jak chociażby utrzymanie Stali Mielec w I lidze w poprzednim sezonie, nie udało mu się osiągnąć wymiernego sukcesu, jakim byłby chociażby awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Teraz 55-letni szkoleniowiec staje przed kolejnym wyzwaniem. W Nowym Sączu kibice wciąż pamiętają jeszcze czasy, gdy ich zespół (choć nie na własnym stadionie) występował w Ekstraklasie. Po ostatnich burzliwych latach kibiceliczą, że zespół wróci przynajmniej do I ligi. Póki  co,  w swoim debiutanckim spotkaniu, doświadczony szkoleniowiec zremisował z Rekordem Bielsko–Biała.

Zawisza poszukuje utraconej formy

29 sierpnia to data przykra nie tylko dla wszystkich uczniów, lecz jak się okazuje również dla fanów bydgoskiego Zawiszy czekających na zwycięstwo swojej drużyny. Po pierwszych dwóch meczach, w których zdobyli zaledwie punkt, Zawiszacy złapali fantastyczną serię 4 zwycięstw z rzędu. Dzięki ofensywnemu i odważnemu stylowi gry jaki reprezentuje trener Adrian Stawski, jego podopieczni po 6 kolejkach byli wiceliderem. Po fantastycznym zakończeniu wakacji (wygrana z Legią II 4:1), w życiu beniaminka przyszedł  jednak kryzys. Bydgoska maszyna zatrzymała się w Stalowej Woli remisując z miejscową Stalą po zaciętym meczu 3:3. Kolejne dwa spotkania to dwa remisy. Derbowa porażka z Olimpią i  brak punktów w meczu z rozpędzonym Zniczem Pruszków sprawiły, że Zawisza mocno osunął się w ligowej tabeli. Powrót do dyspozycji z początku sezonu nie powrócił, a Bydgoszczanie do meczu z Sandecją przystępują z nadzieją na wygraną, której smak staje się coraz bardziej odległym wspomnieniem.

Po 10 latach Bydgoszcz wraca na mapę piłkarskiej Polski

Równą dekadę kazali czekać na powrót zdobywcy pucharu Polski z 2014 roku. W zagmatwaną i dramatyczną historię Zawiszy nie wejdziemy, lecz warto opowiedzieć o trudnościach z jakimi borykał się ten poobijany niczym rycerz po wojnie, zespół.

Bydgoski zespół w 2016, zaledwie dwa lata po historycznym sukcesie upadł na samo dno. Kibice „niebiesko-czarnych” nie dali za wygraną i założony przez nich klub, w ciągu pięciu lat przebijał się przez niższe klasy rozgrywkowe. W trzeciej lidze „wojskowi” spędzili 5 lat. Aż w końcu po niezwykle zaciętej rywalizacji z Wikędem Luzino, w poprzednim sezonie Zawisza wygrał swoją grupę i awansował do drugiej ligi. Ponadto Bydgoszczanie dotarli do półfinału Pucharu Polski, a ich mecz z Górnikiem Zabrze przyciągnął na stadion przy ul. Gdańskiej tłumy, jakich nie widziano tam na meczu Zawiszy od lat 90. XX wieku.

Po awansie władze klubu wiedziały, że jeśli mają się utrzymać, muszą dokonać transferów. Tak też zrobili i dzięki przemyślanym ruchom  „niebiesko – czarni” walczą jak równy z równym z doświadczonymi ekipami. Ostatnie mecze są z pewnością dużym rozczarowaniem dla bydgoskich kibiców, jednak wydaje się że drużyna ma potencjał, by skutecznie walczyć o miejsce w barażach o awans do I ligi.

Kto w górę, a kto w dół?

Zarówno Sandecja, jak i Zawisza są klubami, których fani nie wyobrażają sobie zbyt długiej gry na trzecim szczeblu rozgrywkowym. W Nowym Sączu i Bydgoszczy wciąż żywe są wspomnienia niedawnych przecież, dobrych czasów i ambicje jednych i drugich sięgają walki o awans już w tym sezonie.

Możliwe jednak, że drogą dla jednych i drugich będzie cierpliwość. W obecnych rozgrywkach Betclic II ligi świetni punktują spadkowicze i możliwe, że Sandecja i Zawisza nie dysponują jeszcze odpowiednim potencjałem, by włączyć się do walki o bezpośredni awans, mimo swoich ambicji. Adrian Stawski pokazał, że jest dobrym szkoleniowcem, a jego praca daje świetne efekty. Zapracował na ogromny kredyt zaufania. Nietrudno oprzeć się też wrażeniu, że w Nowym Sączu zbyt wcześnie pożegnano trenera Smalca. Pozostaje mieć nadzieję, że obecny trener dostanie większy kredyt zaufania i w klubie z południa Polski zapanuje większa stabilizacja.

Niedzielne spotkanie będzie więc miało dużą stawkę. Obie drużyny sąsiadują ze sobą w tabeli i mają za sobą serię bez zwycięstwa. Wygrany tego meczu zbliży się do czołówki, a przegrany pogrąży w drugoligowej szarzyźnie.

Fot: AI

Autor: Tymoteusz Kawka

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze