Miedź Legnica przełamała domową niemoc. Antonik bohaterem! [PODSUMOWANIE]

Miedź Legnica i Arka Gdynia to dwie ekipy z jasnym celem, jakim jest awans do Ekstraklasy. W niedzielę to legniczanie zrobili krok w tę stronę, wygrywając 2:0.

Miedź Legnica do meczu przystępowała po okazałym zwycięstwie w Skierniewicach. Problemem zespołu był jednak brak przełożenia formy wyjazdowej na punktowanie przed własną publicznością. „Miedzianka” dotychczas u siebie jeszcze nie wygrała, co bardzo chciała zmienić.

Arka Gdynia zdaniem wielu jest głównym faworytem do awansu i konsekwentnie udowadniała to z meczu na mecz. Kubeł zimnej wody został na „Arkowców” wylany dwa tygodnie wcześniej w Skierniewicach, ale już w następnej kolejce piłkarze postarali się o zmycie tej plamy, pewnie pokonując 3:0 Puszczę Niepołomice.

Janusz Niedźwiedź znów rotuje, Arka Gdynia bez zmian

Po porażce na swoim terenie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki na trenera gospodarzy wylała się fala krytyki. Rozchodziło się o stałe trzymanie się wariantu z wahadłowymi. Z drugiej strony to ten schemat pozwolił „Miedziance” odbić się od dna w zeszłym sezonie. Niemniej, jak później na konferencji prasowej tuż po zakończeniu niedzielnego spotkania zdradził szkoleniowiec – tydzień przed meczem z Unią Skierniewice był kluczowy. Na prośbę zawodników trener odbył z piłkarzami długą rozmowę. Sztab po wysłuchaniu argumentów drużyny zdecydował się na zmianę systemu. Zespół przeszła na wariant z czterema defensorami, ustawiając na bokach obrony Mateusza Grudzińskiego i Igora Maliszewskiego. Duet stoperów utworzył natomiast Myroslav Mazur wraz z Karolem Noiszewskim.

Na mecz z „Arkowcami” Janusz Niedźwiedź ustawił defensywę w ten sam sposób, choć jego zdaniem to nie formacja była kluczem do sukcesu. Na rotacje zdecydował się za to w ofensywie. Względem meczu z wcześniej kolejki postawił na dodatkowego napastnika kosztem środkowego pomocnika. Nieobecnego z powodu urazu Juliusza Letniowskiego zastąpił Kristian Fucak, świeżo sprowadzony ze Stali Mielec. Chorwat w niedzielnym spotkaniu utworzył dolnośląski duet z Danielem Stanclikiem.

Trener Marek Jarolim też już dał do zrozumienia, że swój pomysł na drużynę ma i nie jest jak na razie skory go zmieniać. Po wtopie z Unią Skierniewice spodziewano się wielu zmian, a tymczasem szkoleniowiec dokonał zaledwie dwóch. Każdy z wyjściowej jedenastki przeciwko Puszczy Niepołomice utrzymał w niej swoje miejsce. Początkowe ustawienie także nie uległo zmianie. Arka Gdynia rozpoczęła więc od formacji 4-2-3-1.

Miedź Legnica lepsza do przerwy

Mecz był zapowiadany jako wyrównane starcie i taki stan rzeczy kibice mieli przyjemność też zobaczyć. Od początku żadna z ekip nie objęła wyraźnej przewagi, choć więcej konkretów było po stronie gospodarzy. Już w pierwszej swojej akcji zdołali postraszyć za sprawą dośrodkowania do Daniela Stanclika, który jednak przeniósł futbolówkę nad poprzeczkę.

Ta przewaga odbiła się na wyniku, bo w 16. minucie Miedź Legnica zdołała objąć prowadzenie. Kamil Antonik wyraźnie zyskał swobodę po powrocie do ustawienia z klasycznymi skrzydłowymi i znów zaczął błyszczeć. Udowodnił to w zeszłej kolejce i pokazał to też w niedzielę. Klasyczny wariant zejścia do środka i uderzenie dały gospodarzom prowadzenie, choć trzeba dodać, że mocno przyczynił się do tego Daniel Arndt. Strzał był w końcu lekki, a golkiper przepuścił go pod rękami. Błędy zdarzają się i tym najpewniejszym bramkarzom. Bo takim w barwach Chrobrego Głogów był obecny golkiper pomorskiej ekipy.

Obraz gry po tej bramce szczególnie się nie zmienił. Drużyna Janusza Niedźwiedzia została przy swoim ofensywnym stylu, a Arka Gdynia najgroźniejsza była po kontratakach i stałych fragmentach gry. Najbliżej trafienia był Filip Waluś, który znalazł wolną przestrzeń w okolicach 16. metra, ale piłkę posłał minimalnie nad poprzeczką. To gospodarze jednak byli bliżej trafienia. Po jednym z rzutów rożnych „Arkowcy” heroicznie zablokowali strzał, wybijając futbolówkę z linii bramkowej.

Miedź Legnica nie wypuściła prowadzenia

W 2. połowie jasne było, że Arka Gdynia musi ruszyć do ataku. To jednak, co „Arkowców” uratowało przed przerwą, zostało im zabrane tuż po niej. Nad wyraz aktywny Filip Waluś posłał techniczne uderzenie, które zmierzało prosto do siatki. Rolę bramkarza odegrał jednak Myroslav Mazur, który rzucił się w kierunku piłki, broniąc strzał głową. Goście po tym zdarzeniu nie ustępowali, stwarzając zagrożenie za sprawą utalentowanego 21-latka.

Swojej przewagi podopieczni Marka Jarolima nie przekuli jednak na bramki. Goście zdołali zepchnąć rywali pod własne pole karne, zmuszając ich do głębszej defensywy, ale muru obronnego ostatecznie nie zdołali przebić. Nie pomogły nawet zmiany. Czeski szkoleniowiec nieco z nimi zwlekał, bo pierwszą dokonał w 66. minucie. Najpierw Bartłomiej Pawłowski zastąpił Dominika Kuna, a na kolejne roszady zdecydował się w 72. i 82. minucie. W obu okienkach trener wymienił po dwóch piłkarzy.

Miedź Legnica zepchnięta do defensywy wyczekiwała swoich szans po kontratakach. Kilkukrotnie takowe kończyły się jeszcze na własnej połowie, ale ten ostatni udało się skutecznie sfinalizować. W doliczonym czasie gry osamotniony w polu karnym Kamil Antonik stanął przed szansą na zamknięcie spotkania, z czego skorzystał. Skrzydłowy nie zwykł takich okazji marnować i ostatecznie zszedł do szatni ze zdobytym dubletem.

Co przyniesie przyszłość?

Tym spotkaniem Miedź Legnica udowodniła tylko swoją dobrą dyspozycję. Trzeba też docenić Janusza Niedźwiedzia, który po wysłuchaniu argumentów swoich podopiecznych był w stanie przyznać im rację. Długo o tym mówił na pomeczowej konferencji, odpowiadając na pytania dziennikarzy. Z pewnością wielu trenerów w takiej sytuacji stanowczo pozostałoby przy swoim. Ta wznosząca się fala w przyszłym tygodniu spróbuje zatopić Wartę Poznań, która do meczu podejdzie zmotywowana po wygranej w Głogowie. Będzie to drugie z rzędu spotkanie rozegrane u siebie. Cała seria domowych spotkań wyniesie aż cztery. Po starciu z Poznaniakami „Miedziankę” czekają dwa derbowe boje z Chrobrym Głogów. Najpierw w ramach Pucharu Polski, a następnie w Betclic 1. Lidze.

Arka Gdynia kolejny pojedynek także stoczy u siebie w domu, a na Pomorze wybierze się drużyna Polonii Bytom. W Pucharze Polski „Arkowcy” trafili na Resovię Rzeszów, więc czeka ich kolejny daleki wyjazd. Następnie wrócą na własne podwórko, by zmierzyć się z ŁKS-em Łódź.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze