Uratowany punkt w ostatniej chwili – Newcastle 2:2 Liverpool

Premier League 2026/27 rozpoczęła się od prawdziwego hitu. Na St. James’ Park Newcastle United podejmowało Liverpool w spotkaniu, które od pierwszych minut dostarczyło ogromnych emocji. Gospodarze dwukrotnie obejmowali prowadzenie, ale za każdym razem „The Reds” potrafili odpowiedzieć. Ostatecznie o losach spotkania przesądziła akcja z dziewiątej minuty doliczonego czasu gry, kiedy Dominik Szoboszlai wykorzystał rzut karny i uratował Liverpoolowi remis 2:2.
Newcastle szybko zadało pierwszy cios
Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia gospodarzy. Newcastle nie zamierzało długo czekać na swoją szansę i już w 5. minucie przeprowadziło błyskawiczną kontrę. Anthony Elanga znalazł się w odpowiednim miejscu i wykończył szybką akcję Newcastle, dając swojej drużynie prowadzenie 1:0.
Dla Elangi był to szczególny moment – Szwed przełamał serię aż 40 występów w Premier League bez zdobytej bramki, a jednocześnie strzelił swojego pierwszego ligowego gola dla Newcastle.
Liverpool po stracie bramki przejął inicjatywę. Goście dłużej utrzymywali się przy piłce i starali się cierpliwie rozmontować defensywę Newcastle. Problemem pozostawało jednak to, że gospodarze bardzo dobrze reagowali po odzyskaniu futbolówki.
Newcastle konsekwentnie szukało swoich szans w szybkich przejściach z obrony do ataku. Była to zresztą jedna z największych bolączek Liverpoolu w poprzednim sezonie – „The Reds” stracili wówczas wiele bramek właśnie po kontratakach. W niedzielę ten problem ponownie dał o sobie znać.
Liverpool naciskał, ale Newcastle utrzymało prowadzenie
W kolejnych fragmentach meczu Liverpool coraz mocniej zaznaczał swoją obecność. Goście mieli zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki i częściej pojawiali się pod polem karnym Newcastle.
Statystyki dobrze pokazują tę przewagę. Liverpool oddał 27 strzałów, z czego siedem było celnych. Newcastle odpowiedziało 13 uderzeniami, w tym czterema celnymi. „The Reds” mieli również około 61 procent posiadania piłki.
Mimo przewagi podopieczni Andoniego Iraoli nie potrafili jednak znaleźć sposobu na bramkarza Newcastle. Gospodarze byli niezwykle groźni przy szybkich atakach i potrafili skutecznie wykorzystywać przestrzeń pozostawianą przez wysoko ustawionych rywali.
Do przerwy wynik nie uległ zmianie. Newcastle schodziło do szatni z prowadzeniem 1:0, podczas gdy Liverpool musiał szukać sposobu na odwrócenie losów spotkania.
Gakpo wyrównał tuż po przerwie
Druga połowa rozpoczęła się od zdecydowanego ataku Liverpoolu. Goście nie potrzebowali dużo czasu, aby doprowadzić do wyrównania.
W 55. minucie Cody Gakpo znalazł drogę do bramki Newcastle i zrobiło się 1:1. Liverpool w końcu wykorzystał swoją przewagę, a mecz rozpoczął się praktycznie od nowa. Asystę przy trafieniu zaliczył Ryan Gravenberch.
Wydawało się, że zdobyta bramka może być momentem przełomowym. Liverpool nabrał jeszcze większej pewności siebie, a Newcastle musiało odpierać kolejne ataki.
Gospodarze odpowiedzieli jednak w najlepszy możliwy sposób.
Willock natychmiast odpowiedział
Zaledwie dwie minuty po wyrównaniu Newcastle ponownie znalazło się na prowadzeniu.W 57. minucie Joe Willock wykorzystał kolejną szybką akcję gospodarzy i zdobył bramkę na 2:1. Było to trafienie szczególne również dla samego zawodnika. Willock po raz ostatni strzelił gola w Premier League w lutym 2024 roku, a więc zakończył bardzo długą serię 61 występów i 40 strzałów bez ligowego trafienia.
St. James’ Park ponownie eksplodowało. Newcastle odzyskało prowadzenie niemal natychmiast po stracie bramki i znalazło się w bardzo dobrej sytuacji.Liverpool miał jednak jeszcze ponad pół godziny na odpowiedź.
„The Reds” nie odpuszczali
Po trafieniu Willocka obraz meczu nie zmienił się znacząco. Liverpool nadal miał przewagę w posiadaniu piłki i konsekwentnie budował kolejne akcje ofensywne.
Newcastle z kolei coraz bardziej koncentrowało się na obronie i szukaniu okazji do kontrataków. Gospodarze pokazali dużą dyscyplinę oraz ogromną determinację, aby dowieźć korzystny rezultat do ostatniego gwizdka.
Liverpool stwarzał kolejne sytuacje, ale brakowało mu skuteczności. Zespół Iraoli miał tego dnia zdecydowanie więcej argumentów ofensywnych, jednak dwukrotnie musiał odrabiać straty. Czas działał na korzyść Newcastle.
Wielki dramat w doliczonym czasie
Kiedy wydawało się, że Newcastle dowiezie zwycięstwo, wydarzyło się coś, co całkowicie zmieniło końcówkę spotkania.
W dziewiątej minucie doliczonego czasu gry Liverpool otrzymał rzut karny po faulu Lewisa Halla na Victorze Muñozie w polu karnym. Decyzja wzbudziła sporo emocji po stronie gospodarzy, a trener Newcastle Matthias Jaissle uważał, że przewinienie było bardzo dyskusyjne. Do piłki podszedł Dominik Szoboszlai.
Presja była ogromna. Liverpool znajdował się o krok od porażki w pierwszym meczu sezonu, a Newcastle było kilka sekund od niezwykle cennego zwycięstwa.
Węgierski pomocnik zachował jednak zimną krew. Szoboszlai pewnie wykorzystał jedenastkę i w 90+9. minucie doprowadził do wyniku 2:2. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie.
Liverpool uratował punkt
Remis 2:2 z pewnością może być dla Liverpoolu traktowany jako częściowy sukces. „The Reds” przez długi czas przegrywali, a w końcówce byli o krok od rozpoczęcia sezonu od porażki.
Z drugiej strony trudno nie czuć niedosytu w Newcastle. Gospodarze dwukrotnie prowadzili i byli bardzo blisko pokonania jednego z faworytów Premier League. Ostatecznie jednak musieli zadowolić się jednym punktem.
Liverpool może być szczególnie zadowolony ze swojej determinacji. Drużyna nie przestała atakować nawet wtedy, gdy Newcastle po raz drugi objęło prowadzenie. To właśnie konsekwencja przyniosła efekt w ostatnich sekundach.
Dwa różne oblicza Liverpoolu
Spotkanie pokazało zarówno mocne, jak i słabe strony Liverpoolu. Ofensywnie zespół wyglądał bardzo dobrze. 27 oddanych strzałów oraz 61 procent posiadania piłki pokazują, że goście przez dużą część spotkania kontrolowali wydarzenia. Problemem była jednak organizacja defensywy podczas szybkich ataków Newcastle.
Oba gole gospodarzy padły po błyskawicznych przejściach do ofensywy. To sygnał ostrzegawczy dla Andoniego Iraoli, który dopiero rozpoczyna swoją pracę z zespołem i będzie musiał poprawić zabezpieczenie drużyny po stracie piłki.
Newcastle może być pełne optymizmu
Mimo rozczarowania końcowym wynikiem Newcastle ma po tym spotkaniu wiele powodów do zadowolenia.
Gospodarze pokazali, że potrafią skutecznie przeciwstawić się Liverpoolowi. Dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, dobrze wykorzystywali kontrataki i przez długi czas byli bardzo blisko zwycięstwa.
Anthony Elanga i Joe Willock zapisali się na liście strzelców, a drużyna udowodniła, że potrafi grać z dużą intensywnością. Szczególnie ważne może być to, że Newcastle mimo wielu zmian i nowego otwarcia pod wodzą Matthiasa Jaissle potrafiło stworzyć poważne problemy jednemu z najbardziej wymagających rywali w lidze.
Remis, który zapowiada emocjonujący sezon
Newcastle 2:2 Liverpool to jeden z tych meczów, które doskonale pokazują, dlaczego Premier League jest uważana za jedną z najbardziej nieprzewidywalnych lig świata.
Gospodarze dwukrotnie obejmowali prowadzenie, Liverpool dwukrotnie odpowiadał, a ostateczne rozstrzygnięcie przyszło dopiero w dziewiątej minucie doliczonego czasu. Dominik Szoboszlai został bohaterem „The Reds”, natomiast Newcastle może żałować, że nie zdołało utrzymać przewagi.
Oba zespoły rozpoczynają sezon od jednego punktu, ale zdecydowanie nie był to remis pozbawiony emocji. Wręcz przeciwnie – spotkanie na St. James’ Park było prawdziwą wizytówką Premier League.
Dla Liverpoolu najważniejsza będzie teraz odpowiedź na pytanie, czy problemy z obroną kontrataków uda się szybko wyeliminować. Newcastle natomiast może potraktować ten występ jako bardzo dobry fundament pod dalszą część sezonu.
Jedno jest pewne – jeżeli kolejne spotkania Premier League będą dostarczały podobnych emocji, kibice na nudę w sezonie 2026/27 z pewnością nie będą mogli narzekać.

Fot. Liverpool
Autor: Mikołaj Mazur

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze