Radomiak Radom zremisował 0:0 z Zagłębiem Lubin w spotkaniu 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy 2026/27. Niedzielne starcie na Stadionie im. Braci Czachorów nie przyniosło kibicom żadnego gola, choć obie drużyny miały swoje momenty i okazje do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. Ostatecznie zarówno gospodarze, jak i goście muszą zadowolić się jednym punktem.
Spotkanie zostało rozegrane w niedzielę, 23 sierpnia, o godzinie 14:45. Radomiak po ostatnich nieudanych występach chciał przede wszystkim przerwać serię porażek, natomiast Zagłębie Lubin przyjechało do Radomia z zamiarem podtrzymania dobrej passy po zwycięstwie w derbach Dolnego Śląska.
Radomiak potrzebował przełamania
Przed pierwszym gwizdkiem sytuacja Radomiaka nie wyglądała najlepiej. Zespół z Radomia rozpoczął sezon od zwycięstwa nad Wieczystą Kraków 2:1, jednak później przyszły kolejne niepowodzenia. Zieloni przegrali między innymi z GKS-em Katowice, Górnikiem Zabrze oraz Legią Warszawa.
Szczególnie bolesna była ostatnia z tych porażek. Radomiak wyjechał do Warszawy, gdzie przy Łazienkowskiej przegrał z Legią aż 0:5. W efekcie przed starciem z Zagłębiem radomianie znajdowali się w dolnych rejonach tabeli i bardzo potrzebowali punktów.
Niedzielne spotkanie miało więc być dla podopiecznych Tomasza Kaczmarka okazją do odpowiedzi na ostatnie niepowodzenia. Z jednej strony najważniejsze było zwycięstwo, z drugiej – równie istotne było zatrzymanie negatywnej serii i odzyskanie pewności siebie.
Zagłębie przyjechało po kolejne punkty
Zdecydowanie lepsze nastroje panowały w ekipie z Lubina. Zagłębie przed wyjazdem do Radomia miało na koncie sześć punktów, a ostatnie ligowe spotkanie zakończyło zwycięstwem 2:1 nad Śląskiem Wrocław.
Miedziowi chcieli wykorzystać słabszą dyspozycję gospodarzy i wrócić do Lubina z kompletem punktów. Tym bardziej że wcześniej w sezonie potrafili już zaprezentować się bardzo solidnie i znajdowali się w górnej części ligowej tabeli.
Dla Zagłębia był to również sprawdzian tego, czy drużyna potrafi regularnie punktować i utrzymać dobrą dyspozycję po derbowym zwycięstwie. Mecz w Radomiu zapowiadał się więc jako starcie dwóch zespołów znajdujących się w zupełnie innych momentach sezonu.
Pierwsza połowa bez bramek
Od początku spotkania można było zauważyć, że żadna ze stron nie zamierza nadmiernie ryzykować. Radomiak próbował wykorzystać atut własnego boiska i inicjatywę swoich kibiców, natomiast Zagłębie starało się spokojnie budować akcje i szukać przestrzeni w defensywie gospodarzy. Mecz nie przerodził się jednak w festiwal ofensywnej piłki. Obie drużyny miały problemy z wykreowaniem sytuacji, które mogłyby zakończyć się otwarciem wyniku.
Radomiak szczególnie potrzebował dobrego początku, aby zdjąć z siebie presję po wysokiej porażce z Legią. Gospodarze grali jednak ostrożnie, pamiętając zapewne o problemach w defensywie z poprzednich spotkań.Zagłębie z kolei nie zamierzało za wszelką cenę rzucać się do ataku. Dla gości ważne było zabezpieczenie własnej bramki i cierpliwe poszukiwanie okazji.Po pierwszych 45 minutach na tablicy wyników wciąż widniał rezultat 0:0.
Po przerwie również zabrakło konkretów
Druga połowa przyniosła nieco więcej prób ofensywnych, jednak nadal brakowało najważniejszego elementu – skutecznego wykończenia. Radomiak próbował przejąć inicjatywę i stworzyć większą presję na bramkę Zagłębia. Gospodarze wiedzieli, że przy obecnej sytuacji w tabeli jeden punkt nie rozwiąże ich problemów, dlatego z upływem czasu musieli szukać większego ryzyka. Zagłębie również miało swoje momenty. Miedziowi starali się wykorzystać przestrzeń pozostawianą przez gospodarzy, ale ich akcje ofensywne nie przyniosły upragnionego gola.
Im bliżej było końca spotkania, tym większe znaczenie miał jeden błąd. Obie drużyny zdawały sobie sprawę, że pojedyncza strata piłki lub nieudana interwencja może przesądzić o losach całego meczu.Ostatecznie jednak żadna ze stron nie zdołała znaleźć sposobu na przełamanie defensywy rywala.
Bezbramkowy remis stał się faktem
Po ostatnim gwizdku sędziego wszystko było jasne – Radomiak Radom 0:0 Zagłębie Lubin. Spotkanie nie dostarczyło kibicom bramek, ale dla Radomiaka punkt może mieć znaczenie przede wszystkim mentalne. Po trzech kolejnych porażkach ligowych zespół wreszcie zatrzymał serię niepowodzeń i zachował czyste konto.
Z drugiej strony trudno mówić o pełnej satysfakcji gospodarzy. Radomiak grał u siebie i potrzebował zwycięstwa, aby zdecydowanie poprawić swoją sytuację. Jeden punkt jest lepszy niż kolejna porażka, ale nie rozwiązuje problemów zespołu.Zagłębie natomiast może czuć pewien niedosyt. Miedziowi jechali do Radomia po trzy punkty, a przed spotkaniem znajdowali się w znacznie lepszej sytuacji. Ostatecznie wracają jednak z jednym punktem.
Czyste konto ważnym pozytywem dla Radomiaka
Jednym z najważniejszych pozytywów dla gospodarzy jest bez wątpienia zachowanie czystego konta. Po porażce 0:5 z Legią Radomiak potrzebował przede wszystkim ustabilizowania gry defensywnej. Bez straconego gola udało się osiągnąć przynajmniej jeden z celów postawionych przed zespołem. To może być fundament pod kolejne spotkania. Radomiak musi jednak poprawić również grę w ofensywie, ponieważ bez zdobywania bramek trudno będzie regularnie zdobywać punkty. Samo 0:0 nie daje jeszcze odpowiedzi na pytanie, czy kryzys został zażegnany. Pokazuje jednak, że drużyna potrafiła zareagować po bardzo bolesnej porażce.
Zagłębie bez zwycięstwa, ale z punktem
Dla Zagłębia Lubin remis oznacza natomiast kolejny punkt dopisany do ligowego dorobku.
Miedziowi przed meczem mogli pochwalić się sześcioma punktami po trzech rozegranych spotkaniach, a zwycięstwo nad Śląskiem pozwoliło im złapać odpowiedni rytm. Wyjazd do Radomia był więc szansą na wykonanie kolejnego kroku w górę tabeli. Nie udało się jednak sięgnąć po pełną pulę. Jednocześnie Zagłębie może być zadowolone z tego, że nie pozwoliło gospodarzom na zdobycie bramki.
Kibice stworzyli atmosferę
Na osobną uwagę zasługuje atmosfera na Stadionie im. Braci Czachorów. Spotkanie obejrzało z trybun ponad 8 tysięcy kibiców, którzy przez całe spotkanie wspierali gospodarzy.
Dla Radomiaka był to kolejny dowód na to, że nawet w trudnym momencie sezonu może liczyć na swoich kibiców. Wsparcie z trybun było szczególnie istotne po wysokiej porażce z Legią Warszawa.
Choć zawodnicy nie zdołali odwdzięczyć się zwycięstwem, czyste konto i przerwanie serii porażek mogą być pierwszym krokiem do poprawy sytuacji.
Co dalej z Radomiakiem?
Po pięciu kolejkach sezonu Radomiak nadal ma nad czym pracować. Zespół rozpoczął rozgrywki od zwycięstwa nad Wieczystą, ale później stracił impet. Wysoka porażka z Legią pokazała, jak wiele problemów czeka jeszcze na rozwiązanie.
Remis z Zagłębiem nie jest wynikiem, który diametralnie zmienia sytuację, ale może być początkiem odbudowy. Najważniejsze będzie teraz przełożenie poprawy w defensywie na większą skuteczność pod bramką przeciwnika.
Radomiak potrzebuje zwycięstw, a te nie przyjdą bez zdobywania goli. W kolejnych tygodniach ogromne znaczenie będzie więc miała skuteczność zawodników ofensywnych oraz odpowiednie wykorzystanie kreowanych sytuacji.
Zagłębie nadal w walce o górną część tabeli
Zagłębie Lubin również nie może być całkowicie niezadowolone. Jeden punkt na wyjeździe nie jest złym rezultatem, zwłaszcza jeśli drużyna zachowała czyste konto.
Miedziowi nadal mają podstawy, aby patrzeć w górę ligowej tabeli. Początek sezonu pokazał, że zespół Leszka Ojrzyńskiego może być niewygodnym przeciwnikiem dla każdego rywala.
Jednocześnie Zagłębie będzie musiało poprawić skuteczność, jeżeli chce regularnie wygrywać. Bezbramkowy remis w Radomiu jest tego najlepszym przykładem – defensywa wykonała swoje zadanie, ale ofensywa nie potrafiła zrobić różnicy.
Remis, który nikogo w pełni nie zadowala
Starcie Radomiaka z Zagłębiem miało być dla obu drużyn okazją do zdobycia bardzo potrzebnych punktów. Ostatecznie żadna ze stron nie zrealizowała podstawowego celu, czyli zwycięstwa.
Radomiak przerwał serię porażek, zachował czyste konto, ale nadal czeka na kolejne ligowe zwycięstwo. Zagłębie natomiast dopisało punkt, lecz nie wykorzystało szansy na umocnienie swojej pozycji w górnej części tabeli.
W Radomiu zabrakło przede wszystkim tego, co w piłce nożnej najważniejsze – bramek. Po 90 minutach na tablicy wyników pozostało 0:0, a oba zespoły muszą już myśleć o kolejnych spotkaniach.
Dla Radomiaka najważniejsze będzie teraz wykorzystanie pozytywów z niedzielnego meczu i odbudowanie pewności siebie. Dla Zagłębia – powrót na zwycięską ścieżkę i udowodnienie, że dobre wyniki z początku sezonu nie były przypadkiem.
Fot. Zagłębie Lubin
Autor: Mikołaj Mazur