Już jutro, 14 czerwca o godzinie 22:00 czasu polskiego, uwaga kibiców piłkarskich przeniesie się na Dallas Stadium w amerykańskim Arlington. W swoim pierwszym meczu fazy grupowej Mistrzostw Świata 2026 naprzeciw siebie staną reprezentacje Holandii oraz Japonii.
Holandia w pogoni za upragnionym złotem
Reprezentacja Holandii przystępuje do tego turnieju z jedną z najbardziej stabilnych kadr w Europie, dowodzoną przez Virgila van Dijka w defensywie oraz Memphisa Depaya i Cody’ego Gakpo w formacji ofensywnej.
Podopieczni Ronalda Koemana mają przed sobą jasny, choć historycznie niezwykle trudny cel. Holandia to bowiem jedna z największych piłkarskich potęg, która w swojej historii nigdy nie zdobyła tytułu mistrza świata, kończąc zmagania na drugim miejscu w latach 1974, 1978 oraz 2010.
Drogę na tegoroczny Mundial Holendrzy przeszli bez większych problemów. Wygrali zmagania w swojej grupie eliminacyjnej z bilansem sześciu zwycięstw i dwóch remisów, strzelając przy tym aż dwadzieścia siedem bramek. Głównym motorem napędowym był Memphis Depay, zdobywca ośmiu goli. W ostatnim meczu towarzyskim przed startem turnieju Holandia pokonała Uzbekistan 2:1 po dwóch trafieniach Cody’ego Gakpo z rzutów karnych, co potwierdziło ich dobrą organizację gry, choć uwypukliło też pewne braki w koncentracji w końcówkach spotkań.
Samuraje gotowi na kolejne niespodzianki
Reprezentacja Japonii zyskała miano zespołu, który potrafi rzucić wyzwanie absolutnie każdemu faworytowi. Ekipa z Azji jako pierwsza na świecie wywalczyła oficjalny awans na Mistrzostwa Świata 2026, całkowicie dominując trzecią rundę azjatyckich kwalifikacji w grupie C i przypieczętowując sukces pewnym zwycięstwem 2:0 nad Bahrajnem.
Japończycy udowodnili swoją wartość w bardzo wymagających meczach towarzyskich rozgrywanych na przestrzeni ostatnich miesięcy. Do najważniejszych sukcesów należy zaliczyć zwycięstwo 1:0 nad Anglią na stadionie Wembley oraz widowiskowy triumf 3:2 nad Brazylią w Tokio, gdzie drużyna potrafiła odwrócić losy spotkania, przegrywając dwoma golami.
Głównym problemem kadry przed jutrzejszym meczem jest jednak plaga kontuzji. Z powodu urazów ze składu wypadli kluczowi zawodnicy, tacy jak Kaoru Mitoma, Takumi Minamino oraz kapitan Wataru Endo. Ciężar kreowania gry spadnie teraz niemal całkowicie na barki Takefusy Kubo oraz napastnika Ayase Uedy. Jutrzejsze spotkanie pokaże, czy azjatycka dyscyplina taktyczna i szybkość wystarczą, by zrównoważyć tak poważne osłabienia w starciu z silną fizycznie Holandią.
Autor: Mateusz Rzeszutko
Zdjęcie: Photo by Hans van der Valk/BSR Agency/Getty Images


