Diego Simeone wyrósł na głównego kandydata do przejęcia sterów w angielskim gigancie, który lada moment może dokonać kolejnej zmiany na stanowisku trenera.
Argentyński trener wyrósł na głównego kandydata do przejęcia sterów w Chelsea. Obecny szkoleniowiec londyńczyków, Liam Rosenior, znalazł się pod ogromną presją po porażce 0:1 z Manchesterem United. Była to już czwarta z rzędu ligowa przegrana zespołu pod jego wodzą, w dodatku w żadnym z tych spotkań „The Blues” nie zdołali zdobyć bramki.
Chociaż właściciele klubu z grupy BlueCo na ten moment wciąż wspierają Roseniora, Diego Simeone otwiera listę potencjalnych następców według BettingLounge. Pojawiły się doniesienia, że menedżer Atletico Madryt może opuścić stolicę Hiszpanii po 15 latach pracy u sterów „Los Rojiblancos”. Bukmacherzy oceniają szanse Argentyńczyka na 5.00: na drugim miejscu w zestawieniu jest Julian Naglesmann (9.00).
Wśród pozostałych kandydatów wymienia się powrót Franka Lamparda, trenera Ipswich Town Kierana McKenn, Jose Mourinho oraz Rubena Amorima. Na liście widnieje również Carlo Ancelotti, a mniejsze szanse daje się Enzo Maresce, byłej menedżerce żeńskiej sekcji Chelsea Emmie Hayes oraz Johnowi Terry’emu.
Sytuacja Chelsea w ligowej tabeli staje się coraz trudniejsza. Drużyna zajmuje obecnie szóste miejsce i traci siedem punktów do piątego Liverpoolu. Do końca sezonu pozostało zaledwie pięć kolejek, a przewaga nad dwunastym Fulham stopniała do tylko trzech punktów.
Brak kwalifikacji do Ligi Mistrzów byłby ogromnym rozczarowaniem dla BlueCo, dla których jest to cel absolutnie minimalny. Jak informuje francuski oddział Sky Sports, źródła zbliżone do klubu sugerują, że 41-letni Rosenior prawdopodobnie nie poprowadzi zespołu w przyszłym sezonie. W raporcie podkreślono, że w klubie trwa „desperackie poszukiwanie stabilizacji i wyników”, które pasowałyby do ambicji Chelsea.
Jeśli czas Roseniora na Stamford Bridge dobiegnie końca, szkoleniowiec prawdopodobnie szybko znajdzie zatrudnienie we Francji. Swoją reputację budował tam wcześniej pracując w Strasbourgu i uważa się, że tamtejszy rynek wciąż stoi przed nim otworem.


