Wywiad z Antonim Kapustą, reprezentantem Polski U-17 i piłkarzem Polonii Warszawa

Antoni Kapusta to jedna z największych nadziei Polonii Warszawa. W bardzo młodym wieku zadebiutował w I lidze i dziś jest częścią zespołu Mariusza Pawlaka. Sam jednak podkreśla, że wciąż ma wiele do udowodnienia. W rozmowie z Władysławem Mioduszewskim opowiada o swojej drodze, wsparciu rodziny oraz sportowych marzeniach.

Droga z podwórka do pierwszej drużyny

Zacznijmy od tego, dlaczego zostałeś piłkarzem. Kto zachęcił Cię do rozpoczęcia przygody z piłką?

W zasadzie nikt. Chodziłem na podwórko i kopałem w piłkę. Nikt w mojej rodzinie wcześniej nie grał – teraz gramy tylko ja i mój brat. Zobaczymy, czy ktoś jeszcze pójdzie w tym kierunku, ale ja miałem tę zajawkę od zawsze. Chyba urodziła się razem ze mną.

Jakie to uczucie być bardzo młodym zawodnikiem i częścią zespołu występującego w I lidze?

To olbrzymia duma, ale nie czuję się jeszcze profesjonalnym piłkarzem. Uważam, że wciąż dużo mi brakuje do tego, żeby robić wszystko tak, jak bym chciał. Żeby nazwać się piłkarzem, muszę jeszcze wiele udowodnić – sobie, kibicom i wszystkim wokół. Cieszę się, że jestem częścią pierwszego zespołu Polonii Warszawa. Wiem, że niewielu zawodników w moim wieku znajduje się w seniorskiej kadrze. To bardzo miłe uczucie.

Czy masz w Polonii zawodnika, którego traktujesz jako mentora lub wzór do naśladowania?

Na pewno Michała Bajdura. Bardzo pomaga mi w szatni, potrafi zażartować. Cenię go przede wszystkim jako człowieka.

Jak wyglądają Twoje relacje z bramkarzami? Przed meczami często rozgrzewasz się razem z nimi.

Tak, jestem najmłodszy w drużynie, więc rozgrzewam bramkarzy (śmiech). Mam bardzo dobrą relację z Sandim, Adrianem Sandachem. To mój dobry kolega i bardzo go lubię.

Kto poza klubem jest dla Ciebie największym wsparciem?

Przede wszystkim najbliższa rodzina – tata, mama i brat, ale także babcia i dziadek. Mieszkam z rodzicami, jeżdżą na każdy mój mecz, trzymają za mnie kciuki. Bardzo doceniam to, co dla mnie robią.

Jak reagują Twoi znajomi na to, że jesteś piłkarzem pierwszoligowego zespołu?

Trochę sobie żartują, rzucają różne komentarze, ale moi najbliżsi znajomi i przyjaciele ze szkoły są ze mnie dumni. Wiedzą, ile zdrowia, wysiłku i czasu poświęciłem, żeby być w tym miejscu. A przecież jeszcze wiele przede mną.

Szkoła, trening i codzienność

Jak łączyć profesjonalne uprawianie sportu z nauką w szkole średniej?

To nie jest łatwe, ale jeśli zaczynacie uprawiać sport, róbcie to dlatego, że to lubicie, i poświęcajcie temu jak najwięcej czasu. Ja staram się jak najwięcej wynosić z lekcji, żeby później w domu mieć mniej obowiązków. Często odrabiałem zadania w trakcie zajęć albo zostawałem po lekcjach, żeby wszystko nadrobić. Dzięki temu mogłem spokojnie iść na trening. Jestem przekonany, że jeśli naprawdę kocha się sport, to trzeba to robić. Im człowiek starszy, tym trudniej to pogodzić, ale w wieku 10–12 lat zdecydowanie da się to zrobić.

Jak wygląda Twój typowy dzień?

W roku szkolnym mam dwie opcje – albo idę do szkoły od rana, albo zostaję w domu; zazwyczaj wybieram to drugie. O 11 mamy trening w klubie, kończymy około 13:40. Później jadę do szkoły, żeby zaliczyć zaległości i spotkać się z nauczycielami. Do domu wracam około 17:00 i najczęściej spędzam czas z rodziną. Czasem gram w gry wideo – uważam, że to też jest potrzebne. Około 22:00 jestem już w łóżku.

Jak nauczyciele podchodzą do Twojej kariery?

Różnie. Pamiętam, że jedna z moich nauczycielek przez całe życie chodziła na trybunę Kamienną. Kiedy zobaczyła mój debiut w Polonii, bardzo się wzruszyła i powiedziała mi kilka miłych słów.

Który moment w Twojej karierze jest dla Ciebie najbardziej wyjątkowy?

Zdecydowanie debiut w Polonii Warszawa. To było moje marzenie od zawsze i nie spodziewałem się, że spełni się tak szybko. To był punkt zwrotny – uwierzyłem w siebie i w to, co mogę osiągnąć. Czułem, że zaczynam nowy etap w swojej karierze.

Czy analizujesz grę topowych napastników?

Bardzo lubię oglądać piłkę nożną. Obserwując takich zawodników jak Mbappé czy Haaland, można wiele się nauczyć – nawet przez samo oglądanie ich zachowań. Staram się wyłapywać zagrania najlepszych skrzydłowych i napastników, a później powtarzać je na treningach. Dzięki temu wiem, nad czym pracować, żeby kiedyś znaleźć się na ich poziomie.

Jakie są Twoje sportowe marzenia?

Największym marzeniem jest awans z Polonią Warszawa do Ekstraklasy. Chciałbym realnie przyczynić się do tego sukcesu. Marzy mi się także rozwój klubu – nowy stadion, ośrodek treningowy i lepsza infrastruktura. Na razie skupiam się na Polonii, a w przyszłości być może spróbuję sił za granicą.

Szybkie strzały

Czy Polonia wróci w tym sezonie do Ekstraklasy?
Bardzo w to wierzę. Zrobię wszystko, żeby tak się stało. Mamy aspiracje i wierzę, że w przyszłym sezonie będziemy grać w Ekstraklasie.

Czy Polska pojedzie na mundial?
Jestem o tym przekonany. Nasza kadra potrafi wywalczyć swój cel.

Ulubiony klub zagraniczny?
FC Barcelona, choć lubię też Chelsea. Gdybym miał wybrać jeden klub – postawiłbym na Dumę Katalonii.

Piłkarski idol z dzieciństwa?
Lionel Messi. To wyjątkowy piłkarz i myślę, że drugiego takiego nie będzie.

Najlepszy mecz, który oglądałeś?
Finał mistrzostw świata 2022: Argentyna – Francja 3:3 (4:2 w rzutach karnych). Oglądałem go w trzech różnych miejscach i niesamowicie przeżywałem jego końcówkę.

Najlepszy piłkarz w I lidze (poza Polonią)?
Ángel Rodado. Imponuje mi jego skuteczność i łatwość zdobywania bramek. Gdy byłem jeszcze w akademii Polonii i obserwowałem jego mecze, byłem pod dużym wrażeniem. To klasowy zawodnik.

Foto: Polonia Warszawa

Wywiad przeprowadził Władysław Mioduszewski

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze