Zagłębie Lubin ratuje punkt, a Piast Gliwice się przełamuje! [PODSUMOWANIE]

Zagłębie Lubin dzieli się punktami z Piastem Gliwice. Jedni ratują remis, który uciekł im przed tygodniem w Płocku, a drudzy strzelają swoje pierwsze gole w tym sezonie. Choć obie drużyny mają powody do radości, to do pełnej satysfakcji jeszcze daleko.

Zagłębie Lubin zdobywa jeden punkt, ale przed meczem wszyscy w klubie raczej zgodziliby się, że remis będzie rozczarowaniem. Sześć oczek w sześciu meczach nie jest w końcu wynikiem wymarzonym. Piast Gliwice natomiast strzela swoje pierwsze gole w sezonie, ale wciąż pozostaje bez zwycięstwa. Z takim dorobkiem o utrzymanie może być trudno.

Zagłębie Lubin – czego tu ciągle brakuje?

Trzy miesiące temu Zagłębie Lubin mogło odetchnąć z ulgą, gdyż udało im się zapewnić utrzymanie. W ciągu tego kwartału jednak nikt nie podjął się realizacji planu, aby zbudować wśród „Miedziowych” coś większego. Dzisiejszy mecz ukazał wiele słabości lubińskiej drużyny.

Nieco wymowna była końcówka sobotniego spotkania, kiedy to gospodarze musieli gonić wynik. Mecz nie układa się po myśli Leszka Ojrzyńskiego, więc trzeba dokonać zmian. Na boisko do duetu z Michalisem Kosidisem wchodzi 35-letni Arkadiusz Woźniak, a chwilę później na atak zostaje przesunięty jeszcze stoper Michał Nalepa. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że szkoleniowiec „Miedziowych” mocno pogubił się przy planowaniu tego meczu. Jeśli spojrzymy jednak na kadrę dolnośląskiego klubu, to innych opcji nie widać. Trudno jest zbudować ciekawą ofensywną drużynę, jeśli piłkarzy mogących tak grać jest niewielu. Może świadczyć o tym także fakt, że remis uratowali dzisiaj zawodnicy defensywni, czyli Filip Kocaba, Aleks Ławiński i wspomniany Michał Nalepa. Na sam koniec okienka ma pojawić się co prawda nominalna „9”, ale jeszcze niedawno mówiło się o dwóch nowych napastnikach i ofensywnym pomocniku.

Wśród lubińskiej ekipy na pewno zawiodła też skuteczność. Po oczach biją szczególnie dwie sytuacje – Jakuba Sypka z początku meczu, a także Mateusza Wdowiaka po świetnym kontrataku Kajetana Szmyta. Zważywszy jednak na fakt, ile miejsca miał dzisiaj słabo dysponowany w ataku podczas trwającej rundy Piast Gliwice, to nie można za bardzo narzekać na niewykorzystane okazje.

Obudzić Piast Gliwice

Atmosfera na Śląsku robiła się coraz bardziej gorąca. Przed meczem Piast Gliwice nie tylko nie wygrał żadnego spotkania, ale liczba strzelonych przez drużynę bramek wynosiła okrągłe zero. Grając przeciwko ekipie z Lubina, która także zajmuje pozycję w dole tabeli, w klubie oczekiwano przełamania.

Takie właściwie nadeszło. Gliwiczanie tak groźni w ataku jeszcze nie byli. Dwa gole zdobyte przez Erika Jirkę i względna kontrola spotkania przez większość czasu gry. Samego Słowaka również trzeba wyróżnić, gdyż jest to mocny kandydat do jedenastki kolejki. „Piastunki” natomiast szczególnie dobrze wyglądały w 1. połowie spotkania. Zaraz po przerwie udało się zdobyć bramkę i wtedy drużyna nieco spuściła z tonu. Być może był to błąd, gdyż Zagłębie Lubin przebudziło się dopiero w okolicach 70. minuty.

W defensywie Max Molder będzie musiał popracować nad ustawieniem podczas stałych fragmentów gry. Gol numer jeden to mianowicie błąd w ustawieniu przy rzucie z autu dla rywali. Trochę chaosu i Filip Kocaba zdołał pokonać Frantiska Placha. Druga bramka to już wykorzystany rzut karny po zagraniu ręką Grzegorza Tomasiewicza. O to, czy się należał, w Gliwicach będą długo dyskutować. O tym mówił już po zakończeniu spotkania szwedzki szkoleniowiec, dla którego arbiter Sebastian Krasny powinien odgwizdać faul w ataku Michała Nalepy.

Przerwa na kadrę – trzeba to wykorzystać

Zagłębie Lubin będzie musiało wykorzystać przerwę na wkomponowanie w zespół nowego napastnika, który za niedługo pojawi się w klubie. Oprócz tego kibiców może cieszyć, że do zdrowia wraca Igor Orlikowski, który od razu pojedzie na zgrupowanie młodzieżowej reprezentacji Polski.  Sam trener na pomeczowej konferencji 19-latka wymienił wśród trzech najlepszych zawodników minionego sezonu „Miedziowych” (oprócz obrońcy wyróżnieni zostali sprzedani Tomasz Pieńko i Dawid Kurminowski). 12 września drużynę czeka arcytrudny wyjazd do Poznania, gdzie o punkty na pewno nie będzie łatwo.

Spotkanie, które do najłatwiejszych nie będzie należało, będzie musiał też rozegrać Piast Gliwice. „Piastunki” zmierzą się z innym pucharowiczem, Jagiellonią Białystok. Z tego powodu tym bardziej mogą boleć stracone dwa punkty, gdyż pokonanie Mistrzów Polski sprzed 2 sezonów to nie lada wyzwanie. Czas na aklimatyzację będzie chciał na pewno wykorzystać Jason Lokilo. Dla Kongijczyka przychodzącego z CSKA Sofia mecz z lubinianami był debiutem w niebiesko-czerwonych barwach.

fot. Zagłębie Lubin / Facebook

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze