Miedź Legnica wygrywa z Wisłą Kraków, „Biała Gwiazda” pokonana! [PODSUMOWANIE]

Miedź Legnica piątkowego wieczoru podejmowała u siebie niepokonaną jak dotąd Wisłę Kraków. Przed meczem to przyjezdni uchodzili za zdecydowanego faworyta. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.

Gospodarze, choć pod wodzą Janusza Niedźwiedzia wyglądają z meczu na mecz coraz lepiej, to o Wiśle Kraków mówiono, że zaplecze Ekstraklasy po prostu przerasta. Miedź Legnica zaprezentowała się jednak z bardzo dobrej strony. Pokonała głównych kandydatów do awansu 2:0, wybijając im z rąk wszelkie argumenty podczas tego spotkania.

Miedź Legnica wstała z kolan

Trzy pierwsze kolejki to były trzy porażki dla „Miedzianki”. Z tego powodu Wojciecha Łobodzińskiego zastąpił Janusz Niedźwiedź, do którego fani nie podchodzili zbyt entuzjastycznie. W końcu jego epizod w Stali Mielec okazał się totalnie nieudany, czemu więc w dolnośląskiej ekipie miałoby być inaczej? Najwidoczniej dlatego, że bardziej pasujące elementy do układanki trenera posiada Miedź Legnica.

Nowy szkoleniowiec od razu postawił na ustawienie 3-5-2, które przeciwko Wiśle Kraków sprawdziło się idealnie. Na początku spotkania mogliśmy zobaczyć 5 głęboko cofniętych obrońców, gdzie wahadłowi sprawnie podłączali się do kontrataków. Podczas ostatnich 45 natomiast zawodnicy pełnili funkcję bardziej ofensywnych graczy przy spokojniejszym konstruowaniu akcji. W końcu to Miedź Legnica po przerwie prowadziła grę, będąc przy piłce aż 64% czasu 2. połowy.

Z lewej strony bardzo dobrze wyglądał Gleb Kuchko. Przy trafieniu na 2:0 Białorusin zanotował asystę. Gdyby miał tego wieczoru nieco bardziej uregulowany celownik, to wpisałby się jeszcze na listę strzelców. Piłka po jego strzale poszybowała jednak nad bramką Kamila Brody. Wyróżnić także trzeba Benedika Miocia. Chorwat wykorzystał swoją szansę na grę w wyjściowym składzie i otworzył wynik tego spotkania technicznym strzałem zza pola karnego. Sam szkoleniowiec na pomeczowej konferencji zwrócił uwagę na dobrą dyspozycję zawodnika, twierdząc, że ten pomógł również bardzo w grze obronnej.

Wisła Kraków – co poszło nie tak?

Śmiało można powiedzieć o rozczarowaniu w kontekście Wisły Kraków, która po prostu zaprezentowała się znacznie poniżej oczekiwań. Komplet zwycięstw, 28 bramek strzelonych w 6 meczach, wysokie zwycięstwa 7:0 ze Zniczem Pruszków i 5:0 ze Śląskiem, dwa ostatnie mecze na zero z tyłu – „Biała Gwiazda” miała tylko potwierdzić swoją świetną formę w swoim pierwszym meczu w tym sezonie na Dolnym Śląsku. W dodatku krakowscy kibice mieli też przewagę na trybunach, gdyż odpowiadający za doping „Miedzianki” zbojkotowali mecz. O rozczarowaniu możemy mówić nie tylko z powodu porażki, ale też dlatego, że Miedź Legnica pokazała się z o wiele lepszej strony. Byli Mistrzowie Polski najzwyczajniej nie byli w stanie szczególnie zagrozić drużynie przeciwnej.

Przyjezdni zaczęli nie najgorzej. Dobry strzał oddał Maciej Kuziemka, który dobić próbował Angel Rodado. Ostatecznie piłka nie zatrzepotała w siatce rywali, ale wszystko wskazywało na to, że kolejne sytuacje to tylko kwestia czasu. Jak się okazało, kolejne próby przebicia się przez nisko ustawioną defensywę rywala były nieskuteczne, a przeciwnicy byli naprawdę groźni przy kontratakach. Widząc nawet problemy Wisły Kraków przy kreowaniu swoich ataków, gospodarze z czasem całkowicie przejęli inicjatywę w tym spotkaniu.

Wymowna była sytuacja z samej końcówki spotkania. „Biała Gwiazda”, musząc gonić wynik, zupełnie nie była w stanie zagrozić bramce Jakuba Wrąbla. Piłka wędrując między krakowskimi zawodnikami, wylądowała ostatecznie pod nogami golkipera Kamila Brody, a chwilę później mogliśmy zobaczyć rozpaczliwy strzał z dystansu. Choć Miedź Legnica przyparła do muru swoich rywali, to ci nawet posiadając piłkę na połowie przeciwnika, nie mieli pomysłu na zaskoczenie przeciwnika.

Do środka często zbiegał Federico Duarte, cofał się też Angel Rodado, ale wszystko bezowocnie. Zastanawiający może być też brak reakcji po przerwie. Wydawało się, że obecni liderzy tabeli ruszą na przeciwnika, a stało się zupełnie na odwrót. Sam trener Mariusz Jop zwracał uwagę, że duży wpływ na to miały przegrane pojedynki indywidualne poszczególnych zawodników. Warto też dodać, że krakowianie polegli we wszystkich trzech ostatnich bataliach z legnickim klubem.

Przerwa reprezentacyjna – czas wyciągnąć wnioski

Miedź Legnica pewnie nie do końca cieszy się z nadchodzącej przerwy reprezentacyjnej. Będąca na fali drużyna kolejny mecz rozegra dopiero 14 września, u siebie z Polonią Warszawa. Odpoczynek jednak na pewno będzie zawodnikom potrzebny, gdyż wcześniej Janusz Niedźwiedź narzekał na napięty terminarz. Nie skorzysta jednak z niego chociażby jeden z bohaterów tego spotkania, czyli Gleb Kuchko, który został powołany do młodzieżowej reprezentacji swojego kraju.

Dla Wisły Kraków wydaje się natomiast, że jest to idealny moment na złapanie oddechu. Po fenomenalnym początku sezonu nastąpił wypadek przy pracy. Będzie teraz okazja, aby przeanalizować, jak do tego doszło i wyciągnąć wnioski z tej porażki. „Biała Gwiazda” miała zaplanowane na 6 września starcie z Wieczystą Kraków. Tutaj jednak z powodu powołań Mariusza Kutwy, Macieja Kuziemki oraz Kacpra Dudy mecz zostanie najprawdopodobniej rozegrany w innym terminie.

fot. Arkadiusz Wiśniewski / Miedź Legnica

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze