Lucjan Klisiewicz: „Stać nas na awans”. Napastnik Podbeskidzia o formie i planach na przyszłość [WYWIAD]

Lucjan Klisiewicz najskuteczniejszy zapownik Podbeskidzia Bielsko-Biała. Napastnik w wywiadzie opowiada o dobrej dyspozycji zespołu, współpracy z trenerem Marcinem Włodarskim oraz swoich planach na kolejny sezon.

Mateusz Konsewicz, Radio Gol: Rok temu, mimo zwyżkowej formy na finiszu rozgrywek, zabrakło Wam jednego punktu, aby zagrać w barażach. Teraz znowu ta forma zwyżkuje w końcówce sezonu. Wdarliście się już do czołowej szóstki. Jako ważny element zespołu, czujesz, że macie faktycznie siłę, aby do tej 1 Ligi awansować?

Lucjan Klisiewicz: Tak, zdecydowanie. W tamtym sezonie walczyliśmy. Podobnie jak teraz, pod koniec sezonu mieliśmy tę zwyżkę formy. Niestety zabrakło nam wtedy zaledwie jednego punktu, żeby w tych barażach zagrać. W tym sezonie myślę, że to się uda, że zagramy w play-offach z jak najwyższego miejsca i zwieńczymy to awansem.

Zostały Wam zaledwie cztery mecze do końca, gdyż jest jeszcze ten walkower z GKS-em Jastrzębie. Trzy z tych spotkań będą miały miejsce z drużynami, które znajdują się niżej od Was w tabeli. Jest jednak pewnie taka tendencja, że ze słabszymi w teorii zespołami gorzej punktujecie. Z czego to Twoim zdaniem wynika? To kwestia tego, że zespoły te ustawiają się niżej, grając z Wami?

W tej lidze z każdym się gra bardzo ciężko. W przeciwnych drużynach jest naprawdę wielu utalentowanych zawodników. Te zespoły walczą o utrzymanie — z tego powodu grają pod wynik, szczelnie się bronią, nie chcą stracić bramki, oddają pole do ataku pozycyjnego, jednocześnie nisko się ustawiając. Trudno się gra przeciwko takim drużynom. Niemniej nieważne z kim się w tej lidze gra, bo z każdym te punkty można stracić, ale i zdobyć. Tak to w tej klasie rozgrywkowej wygląda.

A Tobie ten styl, który wprowadził trener Marcin Włodarski, bardziej odpowiada? Początek sezonu nie był dla Ciebie łatwy, a trwająca runda wiosenna naprawdę Ci sprzyja.

Zdecydowanie bardziej mi ten styl odpowiada. Tyczy to się też gry na dwóch napastników. Teraz wygrywamy, a z meczu na mecz coraz bardziej się rozumiemy. Mamy dużo więcej sytuacji do strzelenia bramek i widać też to po samych moich liczbach.

Wrócę trochę do tej sytuacji z przełomu lata i jesieni. Czułeś wtedy, że brakuje Ci trochę zaufania od strony ówczesnego trenera Krzysztofa Brede. Pierwszy skład przyniósł od razu z Twojej strony bramki, a za trenera Brede w wyjściowej jedenastce znalazłeś się tylko raz.

Za mniejszą liczbę minut mogły odpowiadać rywalizacja, zaufanie, słabsza forma. Teraz cieszę się, że to zaufanie jest od strony obecnego trenera Marcina Włodarskiego i gram znacznie więcej niż miało to miejsce jesienią. Mam nadzieję, że dzięki mojej grze w tych meczach sezon ostatecznie zwieńczymy awansem.

A czym ta praca z trenerem Marcinem Włodarskim się wyróżnia?

Drużyna poczuła więcej „luzu” przy konstruowaniu akcji, odczuwamy większy spokój z przodu. Trener nie nakłada na nas z góry presji. Mamy po prostu czuć się swobodnie i widać to przy wykończeniu sytuacji, podchodzimy do tego spokojniej. Gra też polega na tworzeniu wielu sytuacji, a wiele sytuacji przekłada się na większą liczbę bramek.

To było chyba też widać w tych Twoich ostatnich trzech meczach. Może bramki nie strzeliłeś, ale można odczuć, że zaraz znów to nastąpi?

Tak, panuje u mnie głód kolejnych bramek. 11 to już jest dobra liczba, ale w każdym meczu chcę strzelić następnego gola i windować się do góry w klasyfikacji strzelców.

Wracając do przeszłości. Po sukcesie z Puszczą Niepołomice, awansie, dwóch golach z Wisłą Kraków, wiele się mówiło o zainteresowaniu Twoją osobą przez inne ekstraklasowe kluby. Ostatecznie na nie nie padło, nie padło też na 1 Ligę, a na drugoligową Stal Stalowa Wola. Skąd taki ruch?

Miałem wtedy zostać w Puszczy Niepołomice, ale drużyna ostatecznie się wzmocniła. Przyszło dwóch kolejnych napastników i rywalizacja była zbyt mocna, trudno było o minuty. Jak klub sięgnął po nowych snajperów, to mieliśmy już praktycznie koniec okienka transferowego. Nie było więc za bardzo możliwości odejścia do lepszego klubu. Liczyłem na grę, bo w Niepołomicach praktycznie nie łapałem się nawet do kadry. Wybrałem więc Stal Stalowa Wola, ta oferta mi na końcu została. Te wcześniejsze propozycje nie doszły ostatecznie do skutku.

Czujesz żal, że po tym sukcesie i dobrej rundzie nie dostałeś szans na ekstraklasowych boiskach, czy może nie byłeś jeszcze na to gotów?

Większego żalu nie czuję. Oczywiście chciałbym, żeby te szanse dla mnie wtedy się w Puszczy Niepołomice pojawiły. Rozumiem jednak też trenera, że Ekstraklasa to już jest większa rywalizacja. Przyszli lepsi zawodnicy, na których trener Tomasz Tułacz chciał bardziej stawiać. Ta walka o utrzymanie trwała od 1 meczu. Trudno więc było o grę i rozumiałem tę decyzje, choć, nie ukrywając, liczyłem na więcej okazji do gry.

A teraz jak bardzo czujesz się na siłach? Myślisz, że Ekstraklasa stoi przed Tobą jeszcze z otwartymi drzwiami?

Myślę, że tak. Mam dopiero 24 lata, więc czasu przede mną jest jeszcze sporo. Wiem, że ten czas w piłce nożnej bardzo szybko upływa, ale czuję, że jeszcze się na ten pułap załapię i swoje mecze w Ekstraklasie jeszcze rozegram.

Gdzie siebie natomiast widzisz w przyszłym sezonie? Twoja umowa kończy się w czerwcu tego roku, co oczywiście w tej lidze jest normą. Są jednak prowadzone już jakieś rozmowy odnośnie Twojego pozostania w Podbeskidziu Bielsko-Biała?

Na ten moment jeszcze nic nie wiem. Rozmów żadnych obecnie nie ma. Są pewne zapytania z innych klubów, ale jeszcze nic tak naprawdę nie wiadomo. Teraz skupiam się na dokończeniu obecnego sezonu i zobaczymy, co będzie w czerwcu.

Rozumiem więc, że wszystkie drogi są otwarte?

Tak, na nic się nie zamykam. Rozmów z Podbeskidziem Bielsko-Biała na razie nie prowadzę. Jestem więc otwarty na wszystko.

Ta runda jest mocno specyficzna ze względu na stan muraw po srogiej zimie. Z Waszej strony mowa o tym była, chociażby po meczu z Wartą Poznań. Jak ty to odczuwasz jako zawodnik?

Na pewno na niektórych boiskach murawy nie pomagają. Nie ma jednak co narzekać, nie są przecież też najgorsze. Na przykład u nas płyta jest w bardzo dobrym stanie, myślę nawet, że jest najlepsza w całej lidze. Wiadomo jednak, że niektóre kluby mają mniejszy budżet, przez co pojawia się tam problem z pielęgnacją murawy. Pogoda jednak teraz się poprawia i wygląda to już lepiej. Najgorzej było w marcu oraz w lutym. Wtedy grało się naprawdę trudno.

W polskiej piłce panuje dyskusja odnośnie tego, w którą stronę zmierza poziom naszego futbolu. Ty już trochę sezonów w krajowych rozgrywkach spędziłeś. Czujesz ten skok jakościowy, o którym niektórzy mówią?

Na pewno ten skok jakościowy jest. W 2 Lidze pojawia się naprawdę wielu doświadczonych zawodników z bogatą przeszłością. Jest w naszych rozgrywkach naprawdę kilka mocnych drużyn. Finansowo także to inaczej wygląda niż jeszcze parę lat temu. Jest to wyższy poziom, porównywalny moim zdaniem do 1 ligi.

A jak Ci odpowiada format, który w tych rozgrywkach panuje? Sześć zespołów tworzy strefę spadkową, tyle samo jest też w strefie pozwalającej na awans i również sześć drużyn pozostaje w sferze niczym niepremiowanej. Powoduje to, że każde spotkanie jest grane o naprawdę wysoką stawkę. Można jednocześnie walczyć o utrzymanie, jak i o awans. Pod względem mentalnym jest to pewien ciężar, że każdy mecz jest o coś, a czasami nie wiadomo nawet, o co się walczy? Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

Jest to prawda. Każdy chce swój mecz wygrać, bo wszystkie zespoły są zamieszane w grę o utrzymanie bądź awans. Jest bardzo duży ścisk i te różnice punktowe są niewielkie. Mnie to jednak bardziej motywuje, kiedy każdy mecz jest rozgrywany „o coś”. Gdy nie ma tej wysokiej stawki w grze, wtedy ma się inne nastawienie. Lepiej jest ciągle grać o miejsce w tej spokojnej szóstce lub o awans, niż mieć zapewniony środek tabeli w połowie sezonu i nie mieć już żadnego celu, bo gra się o nic.

Kończąc, wróćmy do bieżącej sytuacji drużyny. Zakładając, że uda Wam się zagrać w barażach, to jak byś tam rozpatrywał szanse Podbeskidzia Bielsko-Biała? Jesteś w końcu zawodnikiem, który na grze w play-offach zęby zjadł. Nie tylko przecież w Puszczy Niepołomice, ale i w Stali Stalowa Wola. Jak widzisz Wasze potencjalne szanse w tym mini turnieju?

Myślę, że mamy duży potencjał, aby awansować przez baraże. Mamy naprawdę mocną drużynę. Może to miejsce w tabeli przez pewną część sezonu tego nie pokazywało, ale teraz pniemy się w górę. Wygraliśmy niedawno z liderem i wiceliderem, co tylko pokazuje, że jesteśmy naprawdę mocni. Na pewno o ten awans będziemy grać i to z myślą o promocji do wyższej ligi.

fot. Szymon Jaszczurowski/tspodbeskidzie.pl

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze