Niedzielne zmagania Betclic 1. Ligi kończyły derby historycznego Śląska. Nie przyniosły one jednak wielu emocji kibicom, choć gospodarze mają swoje powody do zadowolenia. Mecz zakończył się skromnym zwycięstwem 1:0 Odry Opole. Dawid Kroczek nie zaliczy więc swojego debiutu w Miedzi Legnica do udanych.
Trener Łukasz Tomczyk dokonał zaledwie dwóch zmian w składzie względem ostatniego spotkania przed przerwą reprezentacyjną. Jiriego Pirocha i Bartłomieja Barańskiego zastąpili Cassio oraz Stanisław Gieroba. W kadrze meczowej za to nie znalazł się Michał Nalepa. Klub sprowadził pomocnika blisko miesiąc wcześniej, ale wciąż nie zdołał go zarejestrować.
Jeszcze ciekawiej było w ekipie gości. Dawid Kroczek debiutował na ławce trenerskiej i od razu postanowił wymienić aż pięciu zawodników. Do wyjściowej jedenastki przedostali się Dmytro Sydorenko, Adnan Kovacević, Gustaf Norlin, Wojciech Hajda, a także Kristian Fucak. Na ławce rezerwowych znaleźli się między innymi Myroslav Mazur czy Daniel Stanclik.
Początek do zapomnienia
Nużące mecze zwykło określać się mianem „meczu dla koneserów” i taka właśnie była 1. połowa. Odra Opole szukała zagrożenia swoją lewą stroną, wykorzystując do tego Bartosza Biedrzyckiego. Więcej z gry miała jednak Miedź Legnica. Podopieczni Dawida Kroczka dłużej utrzymywali się przy futbolówce, a po jej stracie odpowiadali pressingiem. Taki obraz meczu nie przekładał się na pokaźne sytuacje. Pierwsze celne uderzenie miało miejsce dopiero w 26. minucie.
Wtedy to Legniczanie po odbiorze piłki na własnej połowie wyszli z szybkim kontratakiem. Futbolówka znalazła się na lewej flance. Stamtąd dośrodkowywał Zvonimir Petrovic, a po jego wrzutce główkował Asier Cordoba, ale futbolówka wylądowała prosto w rękawicach Bartosza Mleczki. Momentami „Miedzianka” pozwalała Odrze Opole na konstruowanie ataków w poszukiwaniu właśnie takich szans po przechwycie, choć na ogół Dolnoślązacy stawiali na długie konstruowanie ataków pozycyjnych.
W ten sposób upłynęła w zasadzie cała 1. połowa, w której zdecydowanie zabrakło konkretów. Mierzyło się ze sobą dwóch byłych trenerów Rakowa Częstochowa, co odbiło się na widowisku. Więcej szachów aniżeli piłki nożnej. Kibice pożegnali schodzących do szatni piłkarzy gwizdami.
W Opolu spotkało się dwóch byłych trenerów Rakowa Częstochowa. Niestety odbiło się to na widowisku. #ODRMIE
— Mateusz Konsewicz (@MatiKonsewicz) October 11, 2026
Odra Opole lepsza od Miedzi Legnica
Wszyscy mieli nadzieję, że spotkanie rozkręci się po przerwie. Początkowo wiele się nie zmieniło. W pierwszych minutach 2. połowy coraz bardziej tłamszona była Odra Opole. W 53. minucie dobrą okazję miał Kamil Antonik. Po podaniu Juliusza Letniowskiego posłał rogala tuż obok bramki. Trener Łukasz Tomczyk postanowił odpowiedzieć, wpuszczając Branislava Spacila w miejsce Stanisława Gieroby. Słowak miał pozwolić na dłuższe utrzymywanie się przy piłce, odpowiadając tym samym na pressing „Miedzianki”. Dawid Kroczek odpowiedział na ten ruch przejściem na dwóch napastników. Daniel Stanclik zastąpił bowiem Zvonimira Petrovicia, a oprócz tego na murawie zameldował się Jakub Serafin kosztem aktywnego po przerwie Juliusza Letniowskiego. Kwadrans później Marcel Mansferd zmienił też Kristiana Fucaka.
Roszady te z biegiem czasu nieco ożywiły widowisko, zmieniając także jego obraz. Od tej pory futbolówka częściej znajdowała się na połowie „Miedzianki”. Swoją szansę miał Michał Feliks, były stałe fragmenty gry, a po jednej z piłek posłanych w pole karne odbył się krótki „bilard”, podczas którego świeżo wprowadzony Niemiec sfaulował Maksymiliana Pingota. Arbiter wskazał na wapno, po czym Patryk Szysz, za sprawą pierwszego celnego uderzenia swojej drużyny, otworzył wynik spotkania. Dzięki temu mecz nabrał kolorytu.
Zaatakować miała Miedź Legnica, ale jej zawodnicy nie byli w stanie przejąć inicjatywy. Blisko zdobycia kolejnej bramki byli będący już na prowadzeniu gospodarze, a nawet powinni oni zwiększyć swoją przewage. Na osiem minut przed końcem spotkania błąd przy rozegraniu popełnił Wojciech Hajda. Michał Feliks przejął futbolówkę i ruszył na bramkę Sydorenki. Napastnik jednak zdecydował się na samodzielną finalizację akcji, mimo dobrze ustawionych partnerów z zespołu, i oddał spóźniony, niecelny strzał. Goście w końcówce zdążyli jeszcze kilkukrotnie stworzyć zagrożenie, głównie po rzutach rożnych. Raz piłka uderzyła w słupek, a innym razem strzał przewrotką Myroslava Mazura obronił Bartosz Mleczko. To nie wystarczyło, aby doprowadzić do wyrównania. Ostatecznie to „Oderka” wyszła zwycięsko z tego pojedynku.
𝐊𝐎𝐍𝐈𝐄𝐂 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐔 🏁
Dobry przekaz leci, Odra wygrywa z Miedzią 😎 pic.twitter.com/aRvFcb9GB9
— Odra Opole (@OdraOpolepl) October 11, 2026
Odra Opole i Miedź Legnica – co dalej?
Podopieczni Łukasza Tomczyka długo czekali na ligowe zwycięstwo, bo aż od 15 sierpnia, kiedy to pokonali Wartę Poznań. W końcu więc udało się im przełamać. Dzięki temu Odra Opole wydostała się ze strefy spadkowej i zajmuje obecnie 12. miejsce w tabeli. O kolejną wygraną nie będzie łatwo, bo „Wikingowie Południa” rozegrają kolejne historyczne derby regionu. Ich rywalem będzie chorzowski Ruch. W następnych tygodniach zdobycze punktowe będą jednak już obowiązkiem, bo kolejni rywale Odry Opole to Pogoń Siedlce, Polonia Bytom oraz Unia Skierniewice. W międzyczasie drużynę z Itaka Areny czeka domowe spotkanie w Pucharze Polski ze Śląskiem Wrocław.
Miedź Legnica natomiast wypadła z TOP 6, które gwarantuje udział w barażach o Ekstraklasę. Pomyśleć, że jeszcze pod koniec sierpnia drużyna prowadzona przez Janusza Niedźwiedzia była na szczycie tabeli. Trudno jednak o dalej idące wnioski po pierwszym spotkaniu Dawida Kroczka. Takowe będzie można wyciągnąć najwcześniej za kilka tygodni – już po spotkaniach ze Stalą Mielec, Polonią Warszawa czy Termalicą Nieciecza. Szczególnie te dwa ostatnie spotkania dużo powiedzą o formie Legniczan, gdyż cel tych drużyn jest identyczny – powrót do PKO BP Ekstraklasy.


