Radomiak Radom rozbity u siebie – Radomiak 1:3 Górnik

Górnik Zabrze w znakomitym stylu rozpoczął dzisiejsze granie w 3. kolejce PKO BP Ekstraklasy 2026/27. Zabrzanie pokonali na wyjeździe Radomiaka Radom 3:1 i odnieśli drugie zwycięstwo w swoim drugim ligowym spotkaniu w tym sezonie. Bohaterem spotkania został Peter Gonzalez, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Jedno trafienie dołożył Kacper Urbański z rzutu karnego, natomiast honorową bramkę dla gospodarzy zdobył Rafał Wolski, również wykorzystując jedenastkę.

W porównaniu z meczem w Budapeszcie trener gości Michal Gasparik zdecydował się na dokonanie aż sześciu zmian w wyjściowym zestawieniU. Szansę na odpoczynek dostali Josema, Erik Janża, Lukas Sadilek, Yvan Ikia Dimi, Taofeek Ismaheel i Erik Prekop, a ich miejsce w pierwszej jedenastce zajęli Paweł Bochniewicz, Ondrej Zmrzly, Paulo Bernardo, Peter Federico, Maksym Chłań i Sondre Liseth. Kibice Trójkolorowych ze szczególną uwagą obserwowali debiuty na boiskach PKO BP Ekstraklasy Bernardo i Federico. W składzie drużyny z Radomia z kolei w wyjściowym składzie wybiegł wypożyczony z Zabrza Kryspin Szcześniak.

Mecz od mocnego uderzenia rozpoczął Radomiak, który już 2. minucie gry zatrudnił Philippa Schulze po próbie Luquinhasa, ale niemiecki bramkarz Górnika stanął na wysokości zadania. W odpowiedzi dwie minuty później z dobrej strony pokazał się Liseth, który po doskonałym zagraniu Bernardo znalazł się z piłką w polu karnym gospodarzy, ale w ostatnim momencie, tuż przed bramką rywala, skuteczną interwencją zatrzymał Norwega Szcześniak.

W kolejnych minutach gry Zabrzanie próbowali sił w ataku pozycyjnym, długo wymieniając między sobą podania. Aktywny był Federico, którego współpraca z Chłaniem i Lisethem mogła się podobać. Piłkarze gospodarzy nastawieni byli na szybkie kontry po przejęciu piłki i po jednej z nich w polu karnym naszego zespołu znalazł się z piłką Jan Grzesik, który z ostrego kąta oddał strzał na dalszy słupek, ale piłka chybiła celu.

W 12. minucie gry w starciu o piłkę Bernardo z Luquinhasem ucierpiał piłkarz z Brazylii, który po zdjęciu rozdartego getra piłkarskiego miał na łydce wyraźną szramę po korkach Portugalczyka. Zdarzenie jednak nie miało charakteru umyślności i obyło się bez indywidualnego napomnienia dla pomocnika wypożyczonego do Zabrza z Celtiku Glasgow.

Z biegiem czasu rosła optyczna przewaga Górnika, który swobodnie operował piłką na połowie rywala. Zabrzanie cierpliwie budowali akcje, zmuszając piłkarzy Radomiaka do biegania za futbolówką. Blisko objęcia prowadzenia podopieczni trenera Gasparika byli w 24. minucie gry kiedy po krótkiej wymianie z Chłaniem tuż przed linią pola karnego soczyście na bramkę Filipa Majchrowskiego uderzył Zmrzly, ale ta przeleciała kilkanaście centymetrów nad poprzeczką radomskiej bramki.

Górnik objął prowadzenie w 28. minucie gry, kiedy z prawej strony boiska – wykorzystując błąd Adriana Diegueza – z piłką w pole karne Radomiaka przedarł się Federico i stając oko w oko z Majchrowskim strzałem na dalszy słupek skierował piłkę do bramki rywala.

Po objęciu prowadzenia przez Zabrzan obraz gry się nie zmieniał. W dalszym ciągu wicemistrz Polski miał wyraźną przewagę w posiadaniu piłki, a wypady zawodników z Radomia pole karne Schulze były sporadyczne. Po jednym z nich z dobrej strony pokazał się Grzesik, którego tuż przed bramką zatrzymał Zmrzly. Powtórki pokazały, że Czech lekko zawadził zawodnika gospodarzy, ale interwencja ta nie była na tyle dynamiczna, by sędzia VAR Bartosz Frankowski wezwał arbitra głównego przed monitor.

Na trzy minuty przed przerwą znów z dobrej strony pokazał się Federico, który po zagraniu Kacpra Urbańskiego oddał mierzony strzał lewą nogą sprzed linii pola karnego, a piłka przeszła kilkadziesiąt centymetrów obok słupka bramki Majchrowicza. Górnik i tak przed przerwą dopiął swego. W drugiej minucie doliczonego czasu gry piłkę w polu karnym Radomiaka otrzymał Liseth, który uderzył na bramkę, a piłkę ręką zblokował Conrado. Sędzia Marcin Kochanek bez wahania wskazał na 11. metr. Do rzutu karnego podszedł Urbański i pewnym strzałem w lewy róg, bramką do szatni podwyższył prowadzenie dla Trójkolorowych.

W przerwie trener Radomiaka zdecydował się na dokonanie dwóch zmian i wpłynęło to pozytywnie na postawę gospodarzy w ofensywie. W 49. minucie gry najpierw na bramkę Schulze uderzał wprowadzony na plac gry od początku drugiej połowy Ronaldo Lumungo, ale bramkarz Górnika do spółki z Michalem Sackiem zblokowali uderzenie. Piłka trafiła pod nogi Luqunhasa, który – jak się wydawało – musiał z kilku metrów wpakować piłkę do siatki, ale jego uderzenie zblokował… Lumungo, a następnie piłkę praktycznie z linii bramkowej wybił Rafał Janicki.

W odpowiedzi na bramkę Radomian uderzał Chłań, a w 55. minucie gry na czystą pozycję wychodził Liseth, ale faulem taktycznym Norwega zatrzymał Dieguez. Do piłki ustawionej z lewej strony pola karnego, ok. 18 metrów od bramki Radomiaka podeszli Chłań i Zmrzly, na techniczne uderzenie obok muru zdecydował się czeski obrońca, a piłka… zatrzymała się na lewym słupku bramki Majchrowicza.

Szczęście nie sprzyjało jednak Radomiakowi na dłuższą metę. Kiedy Górnik znów podkręcił tempo, obrona gospodarzy miała duży problem z trzymaniem się w ryzach. W 64. minucie gry kolejny wielbłąd w tym meczu popełnił Dieguez, który nieporadnie wybijał piłkę dograną we własne pole karne, a ta trafiła tu przed linię „szesnastki” pod nogi Federico, który strzałem do pustej bramki zdobył trzecią w tym meczu bramkę dla wicemistrzów Polski.

Trzy minuty później gospodarze zdołali stworzyć realne zagrożenie pod bramką Zabrzan i… zdobyli bramkę. Po podaniu Luquinhasa piłka wpadła pod nogi Abdoula Tapsoby, który w polu karnym wpadł na wychodzącego z bramki Schulze. Sędzia bez wahania wskazał na rzut karny i ukarał niemieckiego bramkarza żółtą kartką. Jedenastkę pewnym strzałem na bramkę zamienił Rafał Wolski, przywracając kibicom w Radomiu nadzieję na to, że jeszcze nie wszystko stracone.

Radomiak w kolejnych minutach zanotował swój najlepszy fragment w tym meczu, a akcje gospodarzy zyskały na dynamice, ale poza efektem wizualnym niewiele z tego wynikało. Ani bramkarz, ani obrona Górnika nie znaleźli się w większej opresji. Mecz jednak mógł się podobać. Piłkarze obu drużyn oddali łącznie 35 strzały na bramkę – czternaście oddali gospodarze, dwadzieścia goście, spośród których jedenaście trafiało w światło bramki – pięć po stronie Radomiaka, sześć po stronie Górnika.

Nie zabrakło tak naprawdę niczego, co potrzebne do stworzenia ciekawego dla oka kibica widowiska. Cztery bramki, osiem żółtych kartek, dwa rzuty karne, pięć rzutów rożnych. To, co może zachwycać, to celność podań po stronie piłkarzy Górnika, którzy podawali ze skutecznością 88 procent! Najważniejsze jednak to, co w sieci. A co za tym idzie – na koncie drużyny wicemistrza Polski. Drugi mecz, drugie zwycięstwo. Świetny start sezonu w PKO BP Ekstraklasie notują podopieczni trenera Gasparika.

Nie w sposób na koniec nie docenić doskonałego występu Federico, który był bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem na boisku. Debiutujący na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej Dominikańczyk z hiszpańskim paszportem nie potrzebował wiele czasu, by udowodnić, że może okazać się zawodnikiem zjawiskowym nie tylko na skalę Górnika, ale całej polskiej ligi.

Fot. Arena Akcji
Autor: Mikołaj Mazur

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze