Kolumbia – Demokratyczna Republika Kongo czyli spotkanie, które może namieszać w grupie K – zapowiedź spotkania

Już jutro o godzinie 4:00 czasu polskiego reprezentacja Kolumbii na stadionie Guadalajara w Meksyku podejmie reprezentację Demokratycznej Republiki Kongo w drugim spotkaniu na Mistrzostwach Świata w Kanadzie, USA i Meksyku.
Na papierze to Kolumbia miała być obok Portugalii głównym kandydatem do wyjścia z grupy K, ale już po pierwszej serii spotkań widać, że ten układ może okazać się znacznie bardziej skomplikowany. Kolumbijczycy zaczęli mundial od zwycięstwa 3:1 nad Uzbekistanem i zrobili dokładnie to, czego od nich oczekiwano – sięgnęli po trzy punkty, pokazali jakość w ataku i ustawili się w komfortowej pozycji przed drugim meczem. Z kolei Demokratyczna Republika Konga sprawiła jedną z najciekawszych niespodzianek otwarcia, remisując 1:1 z Portugalią. Dzięki temu starcie w Guadalajarze urasta do rangi jednego z najważniejszych meczów całej drugiej kolejki fazy grupowej. Dla Kolumbii to szansa, by praktycznie otworzyć sobie drzwi do fazy pucharowej. Dla DR Konga – okazja, by z roli czarnego konia przejść do roli realnego kandydata do awansu.
To spotkanie ma w sobie wszystko, czego oczekuje się od mundialowego meczu o dużą stawkę: zderzenie dwóch różnych piłkarskich kultur, odmiennych temperamentów, innych atutów i równie wielkich ambicji. Kolumbia przyjechała do Meksyku z przekonaniem, że ma zespół gotowy nie tylko na wyjście z grupy, ale także na coś więcej. Kadra Néstora Lorenzo jest doświadczona, pełna zawodników ogranych w Europie i Ameryce Południowej, a przy tym dobrze zbilansowana – z techniką i jakością w ofensywie, ale też z odpowiednią agresją w środku pola. DR Konga natomiast wnosi do turnieju świeżość, fizyczność, intensywność i bardzo wyraźne poczucie, że nie ma nic do stracenia. Remis z Portugalią tylko wzmocnił w tej drużynie wiarę, że można napsuć krwi nawet faworytom.
Mecz o coś więcej niż komplet punktów
Sytuacja w grupie K sprawia, że wtorkowo-środowe starcie ma znaczenie większe niż zwykły mecz drugiej kolejki. Kolumbia jest liderem grupy po wygranej z Uzbekistanem, DR Konga ma na koncie cenny remis z Portugalią, a więc w praktyce zwycięzca tego spotkania może znaleźć się o krok od awansu. Dla Kolumbii triumf oznaczałby sześć punktów przed ostatnim, potencjalnie decydującym meczem z Portugalią. Taki scenariusz dawałby Los Cafeteros ogromny spokój i możliwość podejścia do końcówki grupy z bardzo mocną pozycją. Dla DR Konga zwycięstwo byłoby jeszcze większym wydarzeniem – nie tylko sportowo, ale i symbolicznie. Afrykańska drużyna po remisie z Portugalią udowodniła, że nie przyjechała na mundial tylko po doświadczenie. Gdyby teraz ograła Kolumbię, zostałaby jednym z najgorętszych tematów turnieju.
Remis? Teoretycznie nie byłby katastrofą dla żadnej ze stron, ale też nie zadowoliłby nikogo w pełni. Kolumbia przy remisie nadal miałaby wszystko w swoich rękach, lecz przed starciem z Portugalią margines błędu znacząco by się zmniejszył. DR Konga z dwoma punktami przed meczem z Uzbekistanem wciąż byłaby w grze, ale zamiast pachnieć sensacyjnym awansem, zaczęłaby bardziej kalkulować.
Kolumbia – jakość, doświadczenie i ofensywny potencjał
Kolumbia weszła w mundial tak, jak chciał tego jej selekcjoner. Zwycięstwo nad Uzbekistanem nie było może pokazem absolutnej dominacji od pierwszej do ostatniej minuty, ale pokazało, że ten zespół ma kilka bardzo ważnych cech. Po pierwsze – potrafi przejąć inicjatywę i długo utrzymywać się przy piłce. Po drugie – ma zawodników, którzy potrafią przyspieszyć grę jednym podaniem lub jednym dryblingiem. Po trzecie – umie odpowiadać na momenty trudniejsze, nie panikuje i ma wystarczająco dużo jakości, by rozstrzygać mecze na swoją korzyść.
Największą siłą Kolumbii pozostaje ofensywa, ale nie w rozumieniu wyłącznie nazwisk z przodu. Oczywiście największą uwagę przyciąga Luis Díaz – piłkarz, który potrafi wygrać mecz w pojedynkę, bo ma szybkość, nieprzewidywalność i odwagę w grze jeden na jednego. Jeśli dostanie przestrzeń, może być dla defensywy DR Konga koszmarem. To zawodnik, który nie potrzebuje wielu kontaktów z piłką, by zrobić różnicę. Potrafi zejść do środka, potrafi zejść do linii końcowej, potrafi uderzyć z dystansu i świetnie odnajduje się w chaosie pod bramką rywala.
Ale Kolumbia to nie tylko Díaz. Ogromne znaczenie ma rola Jamesa Rodrígueza – piłkarza, który może już nie ma tej dynamiki co przed laty, ale nadal potrafi dyrygować tempem gry, znaleźć podanie między liniami i nadać akcji odpowiedni rytm. Jeżeli James będzie miał czas i miejsce, Kolumbia zyska przewagę w kreacji. To od niego może zależeć, czy mecz będzie rozgrywany pod dyktando Latynosów, czy też stanie się otwartą, szarpaną wymianą ciosów, w której DR Konga będzie czuła się znacznie lepiej.
Ważne będą również boki obrony i wejścia z drugiej linii. Kolumbia ma zespół, który lubi szeroko rozciągać rywala, atakować skrzydłami i szukać dośrodkowań lub zejść do środka po ziemi. To nie jest drużyna jednowymiarowa – potrafi grać w ataku pozycyjnym, ale potrafi też wyprowadzać szybkie przejścia po odbiorze. W starciu z DR Konga to może mieć kluczowe znaczenie, bo afrykańska reprezentacja najpewniej nie odda całkowicie pola, ale będzie szukała momentów, by sama doskoczyć do rywala i odebrać piłkę wyżej.
DR Konga – zespół, który już pokazał, że umie grać z silniejszymi
Jeżeli ktoś przed startem grupy K zakładał, że DR Konga będzie jedynie tłem dla Portugalii i Kolumbii, pierwszy mecz powinien go skutecznie wyprowadzić z błędu. Remis z Portugalczykami nie był dziełem przypadku, lecz efektem bardzo mądrze rozegranego spotkania. Zespół z Afryki potrafił przetrwać trudniejsze fragmenty, ograniczyć przestrzeń rywalom, a kiedy nadarzała się okazja, odpowiadał odważnie i bez kompleksów. To był występ, po którym trudno traktować Kongijczyków jak outsidera.
Atutem DR Konga jest przede wszystkim fizyczność i dynamika w przejściu z obrony do ataku. Ta drużyna potrafi bardzo szybko zamieniać odbiór w groźny kontratak. Nie buduje akcji tak cierpliwie jak Kolumbia, nie szuka aż takiej kontroli, ale ma w sobie bezpośredniość, która na turniejach bywa bezcenna. Jeden przechwyt, jedno wygrane starcie w środku pola, jedno długie zagranie za linię obrony – i nagle rywal ma ogromny problem.
W tego typu meczu DR Konga może spróbować dwóch wariantów. Pierwszy to średni lub niski blok, cierpliwe czekanie i próba wypuszczania szybkich zawodników po odbiorze. Drugi – bardziej agresywny – zakłada pressing na pierwszą fazę rozegrania Kolumbii, zwłaszcza jeśli kongijscy pomocnicy uznają, że mogą wytrącić z rytmu Jamesa i zmusić Kolumbijczyków do długich piłek. Kluczowe będzie jednak zachowanie dyscypliny. Kolumbia ma za dużo jakości, by regularnie zostawiać jej miejsce między formacjami.
Nie można też pominąć mentalnego aspektu tego spotkania. Dla zespołu, który wraca na mundial po bardzo długiej przerwie i już na otwarcie urwał punkty Portugalczykom, wiara rośnie z minuty na minutę. Tego nie da się przecenić. DR Konga nie wyjdzie na boisko z nastawieniem „spróbujmy przetrwać”. Ona wyjdzie z przekonaniem, że może wygrać. A to diametralnie zmienia charakter meczu.
To może być mecz dwóch stylów i dwóch różnych definicji komfortu. Kolumbia będzie chciała mieć piłkę, uspokoić tempo wtedy, gdy trzeba, i rozmontować rywala ruchem oraz techniką. DR Konga prawdopodobnie chętnie odda część posiadania, ale w zamian będzie polować na momenty przejściowe, stałe fragmenty i pojedynki siłowe. To oznacza, że bardzo ważny stanie się środek pola.
Jeżeli Kolumbia zdominuje centralną strefę i odetnie Kongijczyków od wyjść po odbiorze, będzie miała duże szanse narzucić swoje warunki. Jeżeli jednak DR Konga sprawi, że mecz stanie się poszarpany, pełen drugich piłek, walki bark w bark i sprintów na otwartym terenie, szanse zaczną się wyrównywać. Kolumbijczycy wolą grać w meczu uporządkowanym, w którym mogą budować przewagę jakością. DR Konga może zrobić wszystko, by ten porządek zburzyć.
Warto też zwrócić uwagę na stałe fragmenty. W spotkaniach o takiej wadze to często one przechylają szalę. Kolumbia ma piłkarzy dobrze bijących rzuty wolne i rożne, ma też zawodników groźnych w powietrzu. Z drugiej strony DR Konga, dysponując siłą fizyczną i atletyzmem, również może szukać swoich szans właśnie w ten sposób. Jeden rzut rożny, jeden przedłużony wrzut z autu, jeden niepilnowany zawodnik na dalszym słupku – i cały plan taktyczny może się rozsypać.
Choć to Kolumbia jest faworytem, można odnieść wrażenie, że to właśnie na niej spoczywa większa presja. Kolumbijczycy wiedzą, że wygrana otwiera im drogę do awansu i daje komfort przed starciem z Portugalią. Wiedzą też, że w przypadku potknięcia sytuacja momentalnie zrobi się dużo bardziej skomplikowana. Remis z DR Konga oznaczałby konieczność oglądania się na innych, a porażka mogłaby sprawić, że ostatnia kolejka zamieni się w mecz o wszystko.
DR Konga jest w trochę innym położeniu. Po remisie z Portugalią już zyskała uznanie i przekroczyła oczekiwania części obserwatorów. Oczywiście, apetyty urosły, ale ten zespół nadal może grać odważniej i swobodniej niż rywal. Czasem to właśnie taka psychologiczna przewaga bywa decydująca. Gdy faworyt zaczyna czuć, że musi, a outsider może – boisko potrafi wyrównać proporcje.
Piłkarze, którzy mogą rozstrzygnąć spotkanie
W Kolumbii oczy kibiców będą zwrócone przede wszystkim na Luisa Díaza. Jeśli skrzydłowy wejdzie w mecz odpowiednio wcześnie, będzie odważnie brał grę na siebie i regularnie wygrywał pojedynki, DR Konga może mieć ogromne problemy z zatrzymaniem lewej strony kolumbijskiego ataku. James Rodríguez będzie natomiast odpowiedzialny za rytm i jakość ostatniego podania. Gdy James gra dobrze, Kolumbia wygląda dojrzalej, spokojniej i bardziej przekonująco.
Po stronie DR Konga bardzo ważne będą szybkość reakcji po odbiorze, mobilność ofensywnych zawodników i zdolność do utrzymania się przy piłce po długim zagraniu. Afrykańska drużyna musi mieć kogoś, kto po przechwycie da jej oddech, przytrzyma futbolówkę i pozwoli przesunąć blok wyżej. Bez tego Kongijczycy mogą zostać zepchnięci zbyt głęboko i przez długie minuty tylko bronić się we własnym polu karnym.
Co może zdecydować o wyniku?
Najbardziej prawdopodobny scenariusz wydaje się taki, w którym Kolumbia od początku będzie próbowała narzucić swój styl, a DR Konga skupi się na ograniczaniu przestrzeni i szukaniu kontr. Pytanie brzmi: jak długo afrykański zespół wytrzyma bez błędu? Kolumbia ma dość jakości, by w końcu stworzyć sobie okazje. Z drugiej strony DR Konga już pokazała, że potrafi przetrwać napór i odpowiedzieć w odpowiednim momencie.
Dlatego o wyniku mogą zdecydować trzy elementy. Po pierwsze – skuteczność Kolumbii w pierwszej godzinie gry. Jeśli faworyt szybko strzeli gola, mecz może ułożyć się pod jego dyktando. Po drugie – dyscyplina taktyczna DR Konga, zwłaszcza w obronie bocznych sektorów. Po trzecie – stan meczu po 60–70 minutach. Jeśli nadal będzie remis, nerwowość po stronie Kolumbii może rosnąć, a wtedy Kongijczycy dostaną przestrzeń do zadania ciosu.
Zapowiedź emocji i potencjalny punkt zwrotny grupy K
W skali całej fazy grupowej to może nie być najbardziej medialny mecz dnia, ale sportowo zapowiada się jako jedno z najciekawszych starć drugiej kolejki. Kolumbia ma więcej indywidualnej jakości, większe doświadczenie na dużych turniejach i argumenty, by uchodzić za faworyta. Demokratyczna Republika Konga ma jednak coś, co na mundialach bywa równie cenne – rozpęd, odwagę i poczucie, że już raz udało się zaskoczyć mocniejszego rywala.
Jeśli Kolumbia wygra, potwierdzi, że jest drużyną gotową do walki nie tylko o awans, ale i o mocną pozycję w drabince. Jeśli wygra DR Konga, grupa K może stanąć na głowie, a Kolumbia z Portugalią zaczną oglądać się za siebie. To właśnie dlatego mecz w Guadalajarze zapowiada się tak fascynująco. Nie będzie tu miejsca na kalkulację od pierwszej minuty, bo stawka jest zbyt duża, a układ grupy zbyt delikatny. Jedno jest pewne: po końcowym gwizdku sytuacja w grupie K może wyglądać zupełnie inaczej niż dziś.
Fot. Getty Images
Autor: Mikołaj Mazur

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze