Na niemieckiej ziemi w Klingenthal odbył się kolejny już w ten weekend konkurs zaliczany do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Zawody stały na znakomity poziomie, co w wielkim stylu potwierdziła końcówka zawodów na Vogtland Arenie. Polacy znów mizernie o czym więcej poniżej. Zapraszam na podsumowanie.
Za nim zawody to wcześniej miały miejsce kwalifikacje do konkursu głównego, gdzie zwycięstwo odniósł Ryoyu Kobayashi, a Polacy w czteroosobowym składzie zameldowali się w pierwszej serii. Czterech, bo pozostały z naszych, czyli Maciek Kot został zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon.
Rywalizacja rozpoczęła się z 17 platformy startowej, czyli dosyć wysoko jak na standardy organizatorów. Początkowo skoki nie było zbyt dalekie, a w granicach punktu konstrukcyjnego, którego osiągnął Andrzej Stękała, lądując na 125 metrze. Wyjątkiem był Lovro Kos, który jak gdyby nigdy nic poszybował na 142 metr i pięćdziesiąty centymetr. Polacy dalej podążali krokiem Andrzeja Stękały, gdzie Paweł Wąsek praktycznie w tym samym miejscu wylądował, co dla obu okazało się za mało na awans do drugiej serii. Kubacki z troszkę mocniejszym wiatrem w plecy 128,co jednak dało mu awans gdzieś w okolicach początku trzeciej dziesiątki. Żyła oddał zdecydowanie najlepszy skok z naszych reprezentantów 132,5 i miejsce 14 na koniec pierwszej serii. Za nim czołówka bardzo bliski pokonania Kosa był Gregor Deschwanden, któremu nie wiele zabrakło do objęcia prowadzenia. Ostatnia dziesiątka to już prawdziwa wojna o miejsca i odległości. Wszystko zaczął Anze Lanisek, który skoczył na 141,5 metra, wyprzedzając Lovro Kosa. Później skoki oddali Ryoyu Kobayashi, który uzyskał 139 metrów, Karl Gaiger 141 i nowy lider, Andreas Wellinger 137,5. Wszystko zakończył lider Pucharu Świata Stefan Kraft, który po raz kolejny był wskazywany jako faworyt dzisiejszego konkursu, jednak 134 metry, mimo mocnego wiatru w plecy dało dopiero piąte miejsce. Po pierwsze serii top 5 prezentowało się następująco Gaiger, Lanisek, Kos, Kobayashi, Kraft.
Druga seria rozpoczęła się z 18 belki startowej, czyli o jeden wyższy od tego co było w pierwszej serii. Zawodnicy trzymali bardzo wysoki poziom, a z dobrej strony pokazał się nawet Simon Ammann, który skoczył 132,5 metra. Chwilę później Domen Prevc przypomniał sobie najlepsze skoki i pofrunął, aż na 143 metr. Austriak Tchofening również skoczył bardzo daleko tym razem 141,5 metra. Dawid Kubacki niestety nie pokazał się z dobrej strony tylko 129,5 i spadek w klasyfikacji. Piotr Żyła zapewne zechciał zaatakować czołówkę, ale mimo 134 metrów zajmował dopiero szóstą lokatę. Za nim weszliśmy do czołowej dziesiątki świetnym skokiem w trudnym warunkach popisał się Peter Prevc, który wylądował na 136 metrze i pięćdziesiątym centymetrze. Po nim na belce usiadł Manuel Fettner i huknął za rozmiar skoczni, co z dużą przewagą pozwoliło mu objąć prowadzenie. Prawdziwe emocje i pokaz siły zaczął się od miejsca siódmego i skoku Andreas Wellinger, czyli Niemca, który w tym sezonie prezentuje bardzo wysoki poziom i mogliśmy liczyć na bardzo daleki skok. Niemiec zrobił coś czego nie udało się nikomu przez 12 lat na Vogtland Arenie, czyli wylądował na 146 metrze i pięćdziesiątym centymetrze, co oznaczało wyrównanie dwunastoletniego rekordu skoczni. Dokładnie po nim na belkę wsiadł Gregor Deschwanden i zrobił dokładnie to samo wyrównał rekord skoczni, obejmując prowadzenie. Do końca zawodów pozostało pięciu zawodnik, a każdy się bał co zrobi Stefan Kraft. Zrobił nie wiele i zawiódł oczekiwania kibiców, bo 131 metrów to spore rozczarowanie i najgorszy występ Austriaka w tej kampanii Pucharu Świata. Ryoyu podobnie 134,5 i duży zawód. Na górze zostało trzech zawodnik Kos, Lanisek oraz Gaiger. Na początku Kos, który wedle oczekiwań poradził sobie naprawdę dobrze, wskakując na trzecie miejsce,notując jeden z najlepszych występów w karierze. Lanisek blisko zielonej linii, ale niestety zabrakło, a więc oznacza to, że Gregor Deschwanden po raz pierwszy w karierze stanie na podium i dalej jest w grze o zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata. Karl Gaiger, którego skok był mocno wstrzymywany, w końcu dostał sygnał od Stefana Horngacher. Niemiec nie pozostawił złudzeń kto jest królem Vogtland Areny, zwyciężając po raz drugi po skoku na 141,5 metra. Karl Gaiger wrócił na właściwe tory, ale brawo za ten konkurs przede wszystkim należą się dla Szwajcara Gregora Deschwandena, dla którego jest to najlepszy konkurs w karierze. Ostateczna trójka zawodów to zwycięstwo Karla Gaigera, drugie miejsce Gregora Deschwandena oraz trzecie miejsce dla Andreasa Wellingera.
Fenomenalny konkurs w #Klingenthal! Na podium dwóch nowych współrekordzistów skoczni, ale zwycięzcą okazał się ponownie Karl Geiger #skijumpingfamily pic.twitter.com/M6fAP4PjfN
— Skijumping.pl (@Skijumpingpl) December 10, 2023
Dominik Ochab


