Przed podopiecznymI Nikoli Grbicia szansa na szósty medal Ligi Narodów z rzędu – tym razem szansa na jego zdobycie w Państwie Środka, a dokładniej w Ningbo.
Na początku sezonu nie mieliśmy raczej wątpliwości, że Biało – Czerwoni dobrze zaprezentują się w tegorocznej edycji siatkarskiej Ligi Narodów jednak potężne ziarno wątpliwości w kibicach siatkarskiej reprezentacji Polski zasiał ostatni turniej fazy interkontynentalnej w Gdańsku. Polacy wówczas ulegli dość sensacyjnie Bułgarii i Kubie. Miejmy nadzieję, że w Ningbo już tak źle podopieczni NIkoli Grbicia się nie pokażą.
Ubiegłoroczny turniej finałowy rozegrano w Łodzi. W finale Francja pokonała Japonię 3:1. Nagrodę dla najlepszego zawodnika (MVP) otrzymał francuski rozgrywający Antoine Brizard. Polacy w meczu o trzecie miejsce pokonali Słowenię 3:0.
W ostatnich latach polscy siatkarze nie schodzą z podium Ligi Narodów – wywalczyli kolejno brąz (2019), srebro (2021), brąz (2022), złoto (2023) oraz brąz (2024).
Dla Polaków niejako koło w tegorocznej edycji Ligi Narodów się zatoczyło – pierwszy turniej w tym roku rozgrywali również w Chinach. W oddalonym od Ningbo Xi’an na początku czerwca Biało – Czerwoni mimo rezerwowego składu pokonali swoich dzisiejszych rywali – Japończyków 3:1 (27:25,25:22, 18:25, 39:37).
Skład reprezentacji Polski na ćwierćfinał Ligi Narodów 2025
Rozgrywający: Jan Firlej, Marcin Komenda
Atakujący: Bartłomiej Bołądź, Kevin Sasak
Przyjmujący: Bartosz Bednorz, Tomasz Fornal, Wilfredo Leon, Kamil Semeniuk, Artur Szalpuk
Środkowi: Szymon Jakubiszak, Jakub Kochanowski, Jakub Nowak
Libero: Maksymilian Granieczny, Jakub Popiwczak
Natomiast w pierwszym czwartkowym meczu doszło do nielada sensacji. Francja przegrała ze Słowenią 1:3. Mistrzowie olimpijscy niespodziewanie ulegli drużynie, która rzutem na taśmę zakwalifikowała się do turnieju finałowego. Zwycięzcy zmierzą się w półfinale z reprezentacją Italii. Natomiast na Polskę w ewentualnym meczu ćwierćfinałowym będzie czekać reprezentacja Brazylii, która pokonała wczoraj gospodarzy turnieju finałowego Chińczyków 3:1.
Foto: Piotr Matusewicz/Pressfocus


