Za nami kolejny już weekend z Pucharem Świata w skokach narciarskich – tym razem najlepsi zawodnicy mierzyli się w naszym kraju, na skoczni im. Stanisława Marusarza w Zakopanem.
Nie tylko ważnym był sam konkurs w stolicy Polskich Tatr – bardzo ważnym i dla wielu kibiców dość smutnym i sentymentalnym momentem był ostatni skok w niedzielnym konkursie Kamila Stocha i jego pożegnanie z polskimi skoczniami, który swój występ zakończył niestety już w pierwszej serii.
Ale powrócić należy do początku weekendu. Przez zakończony we wtorek Turniej Czterech Skoczni zawody w Zakopanem z trzydniowego formatu zostały skrócone do dwóch dni – tylko sobota i niedziela.
Pierwszy raz na Wielkiej Krokwi nie obejrzeliśmy konkursu drużynowego, lecz nadal dla wielu eksperymentalny konkurs duetów, który również zobaczymy podczas ZIO we Włoszech.
Po sobotnich kwalifikacjach we wspomnianym już konkrusie duetów zobaczyliśmy dość eksperymentalny duet: Kacper Tomasiak i Dawid Kubacki. Nie da się ukryć, że mało kto spodziewał się chyba takiej pary – nie będziemy dysktuowawli czy słuszna decyzja czy nie, ale opłaciło się bo Biało – Czerwony duet zajął trzecie miejsce i chociaż w sobotę mogliśmy pod Wielką Krokwią oglądać kogoś z Polski na podium.
Niedzielny konkurs Pucharu Świata w Zakopanem padł łupem Anžego Laniška. Słoweniec zaprezentował dwie świetne próby i nie dał szans rywalom, wyprzedzając na podium Jana Hörla oraz Manuela Fettnera z Austrii. Najlepiej z Polaków zaprezentował się Kacper Tomasiak, kończąc zawody na 11. pozycji. Dla Kamila Stocha był to ostatni występ na Wielkiej Krokwi, zakończony bez awansu do drugiej serii.


