Styczniowe spotkanie w Warszawie zapowiadało się jako jedno z najciekawszych starć kolejki. PGE Projekt Warszawa podejmował Aluron CMC Zawiercie, a oba zespoły przystępowały do meczu w znakomitej formie, co tylko podnosiło rangę tego pojedynku.
„O 3:0 można tylko marzyć”. Warszawianie zrobili to na własnej hali
Kevin Tillie podkreślał, że w starciu z tak wymagającym rywalem trudno spodziewać się łatwego zwycięstwa. Wynik 3:0 wydawał się mało realny, jednak Projekt Warszawa zagrał koncertowo i pewnie pokonał zespół z Zawiercia bez straty seta.
Wynik nie oddaje przebiegu spotkania
Choć rezultat może sugerować jednostronne widowisko, mecz był momentami bardzo wyrównany. Od pierwszego gwizdka warszawianie imponowali koncentracją, intensywnością i dbałością o detale w każdym elemencie gry.
W wyjściowym składzie Projektu pojawił się Bartosz Gomułka, który zastąpił Linusa Webera. 23-letni atakujący udźwignął ciężar spotkania, zdobywając 13 punktów. Liderem ofensywy był jednak Bartosz Bednorz — autor 19 punktów i jeden z kluczowych zawodników gospodarzy.
Przełomowy drugi set i powrót Projektu
W drugiej partii inicjatywę na moment przejął Aluron, a Mateusz Bieniek popisał się trzema asami serwisowymi. Przy prowadzeniu gości 12:6 wydawało się, że set może wymknąć się warszawianom, jednak Projekt szybko odzyskał kontrolę, skutecznie punktując w ataku.
Nerwowa końcówka i determinacja Zawiercia
Trzeci set długo układał się po myśli gospodarzy — Projekt prowadził już 23:14. Zespół z Zawiercia nie zamierzał jednak składać broni i w końcówce doprowadził do stanu 25:23, pokazując ogromną determinację mimo porażki.
Po meczu Kevin Tillie podkreślił kluczowe elementy gry Projektu:
,,Bardzo dobrze radziliśmy sobie w polu serwisowym, a także w defensywie” — zaznaczył przyjmujący warszawian.
Zwycięstwo 3:0 nad jednym z najmocniejszych zespołów ligi było wyraźnym sygnałem, że Projekt Warszawa znajduje się w znakomitej dyspozycji i może z optymizmem patrzeć na kolejne ligowe wyzwania.
Autor: Karolina Przybylska


