Górnik Zabrze walczył, ale nie wywalczył. Fenerbahce gra dalej! [PODSUMOWANIE]

Górnik Zabrze walczył zaciekle, ale niestety nie dał rady. Remis 1:1 przy zwycięstwie Fenerbahce w pierwszym spotkaniu oznacza pożegnanie się polskich zespołów z Ligą Mistrzów.

To był jeden z takich dni, kiedy można było wyczuć w powietrzu, że wydarzy się coś większego w tym meczu. Tak też było. Górnik Zabrze rzucił rękawicę faworyzowanemu Fenerbahce i o awans walczył do samego końca. Brakło niewiele.

Górnik Zabrze – brak szczęścia czy doświadczenia?

W pewnym przeciwieństwie do pierwszego spotkania kibice mogli obejrzeć mecz dwóch równych drużyn. Można nawet wskazać, że to Górnik Zabrze był zespołem tego wieczoru lepszym. W końcu Fenerbahce przez 90 minut oddało zaledwie dwa uderzenia na bramkę Phillipa Schulzego – z tego jedno po rzucie karnym. No właśnie, po rzucie karnym, który ostatecznie zadecydował o wyniku spotkania. Zupełnie niepotrzebnie Sadilek w 10. minucie złapał rywala w polu karnym, co dało podstawy arbitrowi do wskazania na wapno po interwencji VAR. Na bramkę „jedenastkę” zamienił Talisca.

Po tej sytuacji mogło się wydawać, że Górnik Zabrze nie da rady wrócić już do tego spotkania. Nic bardziej mylnego, gdyż Zabrzanie napierali na przeciwnika, stwarzając sobie kolejne okazje. Drużyna wręcz rosła z biegiem czasu, a apogeum naporu miało miejsce tuż przed przerwą. Trybuny prowadziły drużynę, która nie pozwalała Fenerbahce na uspokojenie gry. Poza wyjściem sam na sam Artukoglu, którego w genialny sposób zatrzymał Josema, turecki zespół był zmuszony do głębokiej defensywy. Napór ostatecznie przełożył się na bramkę wyrównującą. Strzał Dimiego został zablokowany przez rywali, jednak Erik Prekop zdołał zgrać piłkę do świetnie ustawionego Michała Saceka.

Trener Michał Gasparik przyznał na konferencji prasowej, że szkoda, iż 1. połowa nie potrwała dłużej. Był to najlepszy moment tego dwumeczu dla klubu. Nie tylko na boisku, ale i na trybunach. Słowacki szkoleniowiec przyznał, że odkąd dołączył do Górnika Zabrze, to takiego hałasu jeszcze nie słyszał.

Niedosyt, ale i duma

Świetna 1. część spotkania kosztowała „Trójkolorowych” masę energii, o czym trener także wspomniał na pomeczowej konferencji. Obraz gry nieco się zmienił, gdyż z przewagi gospodarzy zrobił się bardzo zacięty pojedynek. Etapami zmieniał się zespół przeważający. Przez pięć minut gra toczyła się wyłącznie pod polem karnym Zabrzan, aby następnie role się zupełnie odwróciły. Wpływ też mogły mieć zmiany, jakich dokonał Ismail Kartal. Turek po przerwie dokonał dwóch rotacji, posyłając na plac Ismaila Yükseka oraz Masona Greenwooda.

Michał Gasparik na słabszą grę po przerwie zareagował również dwoma zmianami, a dokonał ich w 63. minucie. Wtedy to na boisku zameldowali się Sandre Liseth oraz Maksym Khlan. Ciekawy jest przypadek tego drugiego. Ukrainiec miał być jednym z liderów drużyny, a tymczasem przegrał rywalizację o wyjściowy skład już na początku sezonu. W środowy wieczór miał kilka udanych dryblingów, ale zdarzało mu się w tym wszystkim gubić, nie oddając w porę futbolówki.

Ostatecznie Górnik Zabrze szukał jeszcze stałych fragmentów gry, dośrodkowań, ale nie udało się z nich wykreować bardziej klarownych sytuacji. Być może brakło właśnie lepszego pomysłu przy rzutach rożnych. Choć wydawało się, że gospodarze groźnie podchodzą pod pole karne, to brakło dokładności przy ostatnich decyzjach. Ostatni strzał bowiem w tym spotkaniu ze strony „Górników” padł w 81. minucie. W końcówce to nawet Fenerbahce miało doskonałą okazję, aby wyjść na prowadzenie, ale kapitalną interwencją popisał się Philipp Schulze.

Górnik Zabrze gra dalej – wyjść z podniesionymi głowami

Porażka w Lidze Mistrzów nie oznacza końca przygody drużyny Michała Gasparika z europejskimi pucharami. Górnik Zabrze powalczy teraz o Ligę Europy, a do końca eliminacji pozostały dwa dwumecze. Do awansu choćby do Ligi Konferencji potrzebne będzie wygranie jednego.

Już jutro okaże się, kto będzie rywalem polskiego zespołu w kolejnej fazie. Zwycięzca pary FC Twente – Ferencvaros będzie gościł u siebie „Górników” już 6 sierpnia. Bardziej prawdopodobny jest wyjazd na Węgry, gdyż to ekipa z tego kraju wygrała pierwsze spotkanie 2:1. Tym bardziej że Holendrzy mecz ten przegrali na własnym stadionie.

W Ekstraklasie zaś zespół czeka teraz przerwa. Górnik Zabrze zdecydował się na przełożenie czwartkowego meczu z Koroną Kielce, aby odpowiednio się zregenerować. Polskie zespoły rywalizujące w europejskich pucharach mają prawo do przełożenia dwóch spotkań. Wciąż niewiadomą jest, na zmianę terminu którego kolejnego spotkania Ślązacy się zdecydują. Planowo 15 sierpnia czeka ich pojedynek z Radomiakiem Radom na wyjeździe, a tydzień później wypada domowe spotkanie z Wisłą Kraków. Najważniejszym celem na lato pozostaje awans do europejskich pucharów.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze