GKS Katowice odrabia straty! Zmiennicy karcą MSK Zlinę! [PODSUMOWANIE]

GKS Katowice odrobił straty, a marzenia o Europejskich Pucharach stają się coraz bardziej realne! MSK Zlina ulega przy Bukowej 3:1!

Po środowej wtopie Lecha Poznań i skromnym zwycięstwie Fenerbahce nad Górnikiem Zabrze kibice byli głodni sukcesów polskich ekip. GKS Katowice swoje zadanie wykonał, zapewniając fanom masę emocji.

GKS Katowice, Zrelak i bicie głową w mur

Z początku rewanżowego spotkania z MSK Zliną „GieKSa” stała się ofiarą własnych błędów sprzed tygodnia. Słowacy ze swoją zaliczką zdecydowali się na niski blok obronny. Z przebiciem się przez niego problemy mieli gospodarze, a sposobem na zwycięstwo miały być wrzutki i stałe fragmenty gry – plan był realizowany od początku do końca. Z początku jednak trudno było o gole.

W 1. części spotkania piłkarze grający za napastnikiem za wszelką cenę poszukiwali go w polu karnym. Tym w czwartek był Adam Zrelak, który wygryzł ze składu będącego dotychczas w nie najlepszej dyspozycji Ilię Skhurina. Słowak faktycznie dzisiaj był aktywny, choć z początku brakowało mu szczęścia. Miał on bowiem doskonałą okazję, aby wyprowadzić swój zespół na prowadzenie, jednak nieczysto trafił w piłkę. Chwilę później znów odnalazł się on w polu karnym po dośrodkowaniu Bartosza Nowaka, a piłka po jego strzale głową wylądowała na poprzeczce.

To po tych dwóch sytuacjach GKS Katowice był najbliżej zdobycia bramki przed przerwą po sytuacji „z gry”. Oprócz tego antidotum na brak skuteczności miały być stałe fragmenty gry. Bartosz Nowak wyszedł na boisko z bardzo dobrze ułożoną stopę i nawet przy rzucie wolnym z bocznej tercji boiska potrafił oddać groźny, choć minimalnie niecelny strzał. Ostatecznie to nie wystarczyło, aby jeszcze przed zejściem do szatni wyjść na prowadzenie. Nie jest jednak tak, że Ślązacy mieli tylko i wyłącznie pecha. MSK Zlina także po dojściu do głosu zmarnowała swoją szansę na bramkę. Kluczem do awansu było utrzymanie intensywności.

GKS Katowice, zmiennicy i przełamanie muru

Rafał Górak w realizacji swojego planu był konsekwentny, a objęcie prowadzenia miało być tylko kwestią czasu. Wciąż wiele zależało od Bartosza Nowaka i Adama Zrelaka, przynajmniej zaraz po wyjściu z szatni. Ostatecznie to właśnie ten duet doprowadził do wyrównania w dwumeczu. Słowak wykończył kapitalną wrzutkę pomocnika, który dalej upomina się o powołanie do reprezentacji Polski.

Po tej bramce pojawiły się jednak pewne problemy. Wydawało się, że zespół podupadł na siłach. Dziurawy pressing i brak powrotu do obrony wahadłowych wykorzystała MSK Zlina. Frantisek Kosa dał swojemu zespołowi ponowne prowadzenie w dwumeczu. Podobna sytuacja miała miejsce chwilę później. Mogło się wydawać, że czwartkowa gra odbija się na zespole wraz z upływającymi minutami, ale na komplikującą się sytuację kapitalnymi zmianami odpowiedział trener Rafał Górak.

Plan był stały i konsekwentnie realizowany. Aby ostatecznie okazał się skuteczny, szkoleniowiec zdecydował się na roszady. Szkoleniowiec posłał do boju Szymona Bartlewicza, Marcina Wasilewskiego, a także Mateusza Wdowiaka oraz krytykowanego ostatnimi czasy Ilię Skhurina. To właśnie dwóch wspomnianych zawodników wpisało się na listę strzelców, ustanawiając końcowy rezultat na 3:1. Bramki padły, po jakże inaczej, dośrodkowaniach, druga w 79 minucie, podczas gdy trzecia zaledwie trzy minuty później. Szczególnej urody był ten ostatni gol. Białoruski napastnik kapitalnie złożył się do uderzenia nożycami.

Czwartkowe spotkania trwają dalej – GKS Katowice odrabia straty!

Celem numer jeden klubu na lato pozostaje awans do europejskich pucharów. GKS Katowice swój kolejny mecz w eliminacjach rozegra już w przyszłym tygodniu, a rywalem będzie Hapoel Tel Awiw. Izraelczycy swoje pucharowe zmagania zaczynają właśnie od dwumeczu z polskim zespołem. „GieKSa” wcale nie będzie w tym spotkaniu skazywana na porażkę.

Wiadome już, że klub nie zdecyduje się na przełożenie starcia z Radomiakiem Radom. Była to jedna z opcji, gdyż pierwszy mecz „Trójkolorowi” zagrają na wyjeździe, a konkretnie na Węgrzech. Z powodów politycznych to właśnie tam Hapoel Tel Awiw rozgrywa swoje europejskie boje. W zeszłym roku problemy z dojazdem w tamte rejony miał Raków Częstochowa, co głośno komunikował Marek Papszun.

Każdy polski pucharowicz ma możliwość przełożenia dwóch wybranych spotkań. Pierwszym z nich ma być mecz z Wieczystą w Krakowie. Na konferencji pomeczowej trener Rafał Górak przekazał, że przekazał już kierownictwu prośbę o zmianę terminu tego spotkania. Siłami w końcu trzeba odpowiednio zarządzać, co może być kluczowe w kontekście awansu.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze