Legia Warszawa w dramatycznych okolicznościach wygrywa dwumecz z Hibernianem, awansując tym samym do fazy ligowej Ligi Konferencji. Stolica Polski będzie więc gościć u siebie drużyny z przeróżnych zakamarków Europy.
Po pierwszym starciu należało dopełnić formalności i obronić zaliczkę wypracowaną w Szkocji. Legia Warszawa z początku konsekwentnie realizowała swoje założenia, ale 2. połowa zamieniła się w istny koszmar, który całe szczęście miał jednak szczęśliwe zakończenie. Tym samym w Europie na bój ruszy komplet polskich drużyn.
Legia Warszawa z problemami
Trener Edward Iordanescu wyszedł z założenia, że zwycięskiego składu się nie zmienia i postawił na identyczną jedenastkę co przed tygodniem. Zadziałało ostatnio, to i miało dać radę w ostatnim meczu eliminacyjnym. Ujrzeliśmy więc klasyczne ustawienie 3-5-2.
1. połowa odbyła się pod dyktando zwycięzców Pucharu Polski. Choć Hibernian, podobnie jak przed tygodniem, ruszył wraz z pierwszym gwizdkiem arbitra do ataku, to nie zdołał się przebić przez Kacpra Tobiasza. W 13. minucie odpowiedziała polska drużyna. Jordana Smitha zdołał pokonać Vahan Bichakhchyan po bardzo dobrej akcji Bartosza Kapustki. Później Legia Warszawa odzyskała inicjatywę i spokojnie prowadziła grę. Do szatni udało się prowadzenie utrzymać i Szkoci mieli być już poza burtą.
Po przerwie warszawskim kibicom wróciły koszmary z Cypru. Jeden, drugi, trzeci cios i to „Wojskowi” żegnali się pomału z europejskimi pucharami. Cały dobry obraz gry polskiej drużyny w 11 minut został zamazany. Tragiczna gra w obronie, masa nieporozumień, przegrany środek pola, nieporadny Kapuadi i to Szkoci wyszli na prowadzenie. Mieli jeszcze swoje okazje, aby je podwyższyć, ale raz interweniował dobrze dysponowany tego wieczoru Kacper Tobiasz, a innym razem polski klub ratowało obramowanie bramki. W 93. minucie gola na wagę dogrywki strzelił Jurgen Elitim, a w 98. prowadzenie swojemu klubowi przywrócił Mileta Rajović. Awansu nie zdołała odebrać już nawet czerwona kartka dla Jana Ziółkowskiego.
Naprawić błędy i uporządkować drużynę
Legia Warszawa po raz kolejny rozgrywa dwie różne połowy. Z Banikiem Ostrava sytuacja zrobiła się wyjątkowo gorąca zaraz po przerwie. Przeciwko AEK-owi Larnaka w obu spotkaniach było dokładnie tak samo. Tym razem również mogliśmy oglądać podobny obraz rzeczy. „Wojskowi” byli lepsi w 3 z 4 połów tego dwumeczu, a koniec końców wynik muszą ratować w doliczonym czasie gry. Jest to aspekt, który jesienią z pewnością będzie trzeba poprawić.
Kolejnym zadaniem jest uporządkowanie zespołu. Każdy kolejny dzień przynosi nowe informacje o poczynaniach klubu ze stolicy na rynku transferowym. Pewnym jest, że z klubem pożegnał się Jan Ziółkowski, dla którego było to ostatnie spotkanie w czerwono-biało-zielono-czarnych barwach. Media obiegła informacja, że to właśnie 25-latek ma zastąpić nowy nabytek rzymskiego klubu. Sam ten ruch nie ma wykluczać zakontraktowania innego defensora – Antoniosa Papadopoulosa.
Oprócz tego trzeba zapewnić przestrzeń do rozwoju Ermala Krasniqiego. Skrzydłowy ma wejść w buty Morishity. Japończyk tuż przed najważniejszymi momentami eliminacji został sprzedany do Blackburn za dwa miliony euro. Dziwić może, że przed pojedynkiem z Hibernianem, ale to 26-latek ma bardziej pasować do taktyki rumuńskiego szkoleniowca. Same działania klubu skrytykował na konferencji pomeczowej sam Edward Iordanescu, twierdząc, że w drużynie jeszcze wiele musi się zmienić.
Iordanescu: zrealizowaliśmy oba cele wyznaczone na pierwszą część sezonu – Superpuchar i faza ligowa LK. Mówiono mi, żebym nie narzekał. Ale się nie da. Wiele się musi zmienić. I zmienia. Ale ja i drużyna potrzebujemy pomocy. Mam nadzieję, że od teraz rozpoczniemy nowy rozdział.
— robert błoński (@robert_blonski) August 28, 2025
Czego teraz może spodziewać się Legia Warszawa?
Już w piątek o 13:00 rozpocznie się losowanie fazy ligowej Ligi Konferencji. Tutaj Legia Warszawa będzie losowana z prestiżowego 1. koszyka.
W tym roku w Lidze Konferencji nie znajdą się tak uznane marki jak Chelsea czy Real Betis. Wydaje się, że to właśnie w tym sezonie jest jeszcze większa szansa na wykręcenie lepszego wyniku. Największymi markami wydają się być Crystal Palace, Fiorentina, Rayo Vallecano czy Szachtar Donieck. Celem oczywiście będzie walka o TOP 8, tak jak przed rokiem. Awans wszystkich polskich drużyn sprawia też, że i w lidze wszyscy zagrają na równych zasadach, więc także na naszym krajowym podwórku będzie wyjątkowo ciekawie.
Mateusz Konsewicz


