Atletico Madryt vs Real Sociedad z Pellegrino Matarazzo! Czas na rewanż? [ZAPOWIEDŹ]

Atletico Madryt vs Real Sociedad to jedno z ciekawszych starć tej kolejki La Liga. Czy zespół z San Sebastian pod wodzą nowego szkoleniowca zagrozi ekipie „Los Colchoneros”?

Przed sezonem Atletico Madryt miało w końcu na poważnie włączyć się do walki o mistrzostwo, podczas gdy od Realu Sociedad kibice oczekiwali powrotu do europejskich pucharów. Obie drużyny nie spełniają założonych celów, jednak to goście są w zdecydowanie gorszej sytuacji.

Atletico Madryt – solidność to za mało

Pierwsza czwórka w lidze, wygrane derby Madrytu, realna szansa na TOP 8 w Lidze Mistrzów, awans w Pucharze Króla – nie ma chyba tragedii? Wręcz klasyczny sezon w wykonaniu podopiecznych Diego Simeone. No i właśnie, to jest pewien kłopot, gdyż kibice oczekują czegoś więcej, a drużyna z pewnością ma na to potencjał. W końcu zarówno Real Madryt, jak i FC Barcelona mierzą się ze swoimi problemami, a jednak „Los Colchoneros” tracą aż 12 oczek do liderujących Katalończyków, a także 5 do wicelidera.

Choć wciąż do końca sezonu pozostaje całkiem sporo czasu, to trudno wierzyć w odwrócenie ligowej sytuacji. Jeśli Atletico Madryt ma gdzieś poszukać pucharów, to raczej nie w lidze. Mecz z Realem Sociedad, jak i każdy kolejny, będzie raczej walką o zwycięstwo w wyścigu z Villarrealem o miejsce na podium. To przecież może zapewnić grę w Superpucharze za rok. Mowa więc o szansie na upragnione trofeum i dodatkowe fundusze, które madryckiemu klubowi są jak najbardziej potrzebne.

Solidność wystarczy?

Choć sytuacja w tabeli jest skomplikowana, to głównie zadecydowały o tym pierwsze ligowe kolejki. Od 5 października bowiem, Atletico Madryt straciło punkty z jedynie dwoma drużynami – FC Barceloną i Athletic Bilbao. W pozostałych spotkaniach żołnierze Diego Simeone wykonali swoje zadanie, sięgając po komplety oczek. To może przyprawić fanów o dodatkowy optymizm.

Szczególnie zadowolić mogło ostatnie zwycięstwo na wyjeździe z Gironą. Dwa gole pomocników Koke i Callaghera w 1. połowie w końcu pozwoliły fanom na względny spokój w końcówce spotkania, czego z pewnością brakowało we wcześniejszych starciach. Dodatkowo kolejną bramkę zdobył Antoine Griezmann, który wydaje się wracać do formy. Choć do listopada spadało na niego wiele krytyki, a coraz więcej osób podważało jego obecne umiejętności, to od tego momentu strzelił już siedem bramek. Dołożył do swojego dorobku także ważną asystę z Interem w Lidze Mistrzów i pokazał, że dalej może być świetnym jokerem.

Martwić jednak może ostatnia skuteczność innej gwiazdy – Juliana Alvareza. Argentyńczyk w lidze ma tylko o jedno trafienie więcej od wysyłanego na emeryturę Francuza. Być może przerwa świąteczna pozwoliła mistrzowi świata z 2022 roku zresetować głowę i wrócić do wcześniejszej dyspozycji. W końcu czeka go mecz z jedną z najgorszych defensyw w lidze.

Real Sociedad z nowym szkoleniowcem

Przed sezonem w San Sebastian oczekiwano powrotu do europejskich pucharów. W tym celu zatrudniony został Sergio Francisco, który tę drużynę i jej problemy miał znać doskonale. Hiszpan w klubie znajdował się od 2016 roku. Stało się jednak tak, że ze słabego 11. miejsca w poprzednim sezonie zrobiło się 16. w obecnym. Szybko się więc z tym szkoleniowcem pożegnano, a sprawić, by zaprzestano tęsknić za Imanolem Alguacilem, ma Pellegrino Matarazzo. To mający włoskie korzenie Amerykanin wygrał wyścig o posadę z między innymi dobrze znanym Thiago Mottą.

Jego dorobek nie jest jednak szczególnie imponujący. Swoją całą dotychczasową karierę trenerską spędził w Niemczech. Prowadził on dwie seniorskie drużyny, czyli Stuttgart oraz Hoffenheim. W pierwszym z wymienionych klubów awansował do Bundesligi w sezonie 2019/2020, co jest chyba największym dotychczasowym sukcesem 48-latka. Później zajął wysokie 9. miejsce, ale rok 2022 to już jedna pozycja nad strefą spadkową. Zaś osiem pierwszych ligowych spotkań nowej kampanii drużynie Amerykanina nie przyniosło ani jednej wygranej, co spowodowało, że pożegnał się z klubem.

Po czterech miesiącach przerwy, w lutym 2023 roku, został ogłoszony nowym szkoleniowcem Hoffenheimu. Tam Pellegrino Matarazzo wprowadził swoje założenia, postawił na ulubioną formację z trójką z tyłu, co przyniosło pięć wygranych, dwa remisy oraz osiem porażek. Wiosną udało się klubowi ze wsi wywalczyć pozycję gwarantującą grę w Lidze Europy, więc kibice mogli być zadowoleni. Trzeci sezon nowego trenera Realu Sociedad jednak znowu nie zachwycił – słaby początek, pożegnanie z zespołem w listopadzie, a ten ostatecznie ledwie utrzymał się na najwyższym szczeblu rozgrywek. Od końcówki 2024 roku Amerykanin pozostawał więc bezrobotny.

Powrót do czołówki czy stagnacja?

Nie ma wątpliwości, że zadanie, przed jakim stoi Pellegrino Matarazzo, jest wyjątkowo trudne. Przez ostatnie lata w klubie świetnie prezentowali się: Martin Zubimendi, Mikel Merino, David Silva czy Igor Zubeldia. Trudno też nie wspomnieć o ikonie drużyny, jaką jest Mikel Oyarzabal. W ostatnim czasie klub nie dość, że przestał generować nowych, świetnych zawodników w akademii, to także jego ruchy na rynku transferowym nie były do końca udane.

Wystarczy spojrzeć chociażby na nazwiska sprowadzane latem. Yangel Herrera, Carlos Soler, Goncalo Guedes czy Duje Caleta-Car to zawodnicy, którzy – delikatnie mówiąc – nie zachwycili kibiców na Estadio Anoeta. W ofensywie zespół ciągle zależy od formy, jaką w danym momencie prezentuje wspomniany Mikel Oyarzabal. Nie pomaga też obecna dyspozycja Takefusy Kubo, Umara Sadiqa czy Orriego Oskarssona, który okazał się totalnym niewypałem. Wciąż nie udało się załatać dziury po Alexandrze Isaku, na czym znacząco ucierpiała efektywność w polu karnym rywala.

Defensywa również jest w totalnej rozsypce. Władzom klubu nie udało się sprowadzić Nayefa Aguerda, który w San Sebastian spędził miniony sezon na wypożyczeniu, i efekty tego widać. Za obecną sytuację można obwiniać między innymi dyrektora sportowego Erika Bretosa. Na tym stanowisku zmiana także może okazać się kluczowa.

Cofnąć się w czasie o siedem lat

Ostatni raz, kiedy podczas ligowych zmagań Real Sociedad górował nad Atletico Madryt, mieliśmy jesień 2019 roku. Po bramkach Martina Odegaarda i Nacho Monreala wygrała drużyna uzupełniana przez takich zawodników jak Alexander Isak, Mikel Merino, Portu czy oczywiście niezastąpiony Mikel Oyarzabal. Przez defensywę rywali nie zdołał się wtedy przebić duet napastników, który utworzyli Joao Felix i Diego Costa. Warto też dodać, że mecz ten sędziował niezawodny Mateu Lahoz.

Od tego czasu jednak sporo się zmieniło. „Los Colchoneros” zdobyli komplet oczek w 7 z 11 rozegranych meczów przeciwko baskijskiemu zespołowi. W pozostałych czterech padał więc remis. Ostatnie starcie między tymi ekipami odbyło się w maju, kiedy to na Riyadh Air Metropolitano gospodarze rozbili przyjezdnych 4:0, a wszystkie bramki przeciwko swojej byłej drużynie zdobył Alexander Sorloth. Tym razem to także podopieczni Diego Simeone są wskazywani na faworytów spotkania, ale kto wie? Może Real Sociedad zaskoczy efektem „nowej miotły”?

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze