Sezon 2026 w Formule 1 zapowiada się jako jeden z najbardziej przełomowych w ostatnich latach. Nowe przepisy techniczne, zmienione jednostki napędowe oraz debiut zupełnie nowych konstrukcji sprawiają, że układ sił w stawce może się wyraźnie zmienić. Pierwsze wskazówki przyniosły już piątkowe treningi przed Grand Prix Australii.
Obrońca tytułu i stawka sezonu
Tytułu mistrzowskiego w sezonie 2026 broni Brytyjczyk Lando Norris z zespołu McLaren, który w poprzednim roku triumfował również w klasyfikacji konstruktorów. W tegorocznej stawce znalazło się 22 kierowców reprezentujących 11 zespołów, którzy będą rywalizować w 24 rundach mistrzostw świata.
Miniony sezon należał do stosunkowo wąskiego grona zwycięzców — wyścigi wygrywało tylko czterech kierowców. Najwięcej triumfów odniósł Max Verstappen z zespołu Red Bull Racing, który zwyciężył osiem razy. Po siedem wygranych zanotowali Norris oraz jego zespołowy partner Oscar Piastri, natomiast dwukrotnie na najwyższym stopniu podium stanął George Russell z Mercedes-AMG Petronas Formula One Team.
Rewolucja w przepisach technicznych
Sezon 2026 zapowiada się jako jedna z największych rewolucji regulaminowych w najnowszej historii Formula One. Samochody zostały zmniejszone i odchudzone, a do ich konstrukcji wprowadzono aktywną aerodynamikę, której zadaniem jest zmniejszenie oporu powietrza oraz poprawa możliwości jazdy w bliskiej odległości od rywala.
Fédération Internationale de l’Automobile wprowadziła również nowe jednostki napędowe z większym udziałem energii elektrycznej i bardziej zaawansowanymi systemami odzyskiwania energii. Zmiany objęły także kwestie finansowe — zmodyfikowano limity kosztów, co ma wpływać na strategie rozwoju zespołów.
Lepsze ściganie, ale nowe wyzwania
Nowe rozwiązania aerodynamiczne i konstrukcyjne mają ograniczyć turbulencje powietrza za bolidami, czyli tzw. „brudne powietrze”, które dotychczas utrudniało kierowcom jazdę blisko rywala. W teorii powinno to sprzyjać większej liczbie pojedynków na torze i częstszym manewrom wyprzedzania.
Jednocześnie już pierwsze dni sezonu pokazały, że nowe technologie niosą ze sobą również wyzwania — niektóre zespoły borykały się z problemami baterii w układach hybrydowych, co podkreśliło jak ważna będzie w tym roku niezawodność systemów elektrycznych.
Dodatkowo wprowadzono aktualizację wytycznych dotyczących zasad walki na torze (Driving Standards), a także nowe, nieco mniejsze i węższe opony dostarczane przez Pirelli. Wszystko to sprawia, że pierwsze rundy sezonu będą dla zespołów nie tylko rywalizacją sportową, ale również intensywnym testem technologii i zdolności adaptacji do nowych przepisów.
Leclerc najszybszy w pierwszym treningu
Pierwsze wskazówki dotyczące układu sił przyniosły piątkowe treningi przed wyścigiem Australian Grand Prix na torze Albert Park Circuit.
W pierwszej sesji najszybszy był Charles Leclerc z zespołu Scuderia Ferrari, który wyprzedził swojego nowego zespołowego partnera Lewis Hamilton oraz Max Verstappen. Trening był pierwszą okazją do zobaczenia w akcji nowych samochodów przygotowanych według zmienionych przepisów, a jako pierwszy na tor wyjechał Nico Hülkenberg w bolidzie zespołu Audi F1 Team.
W trakcie sesji nie obyło się bez drobnych problemów — Oscar Piastri zgłosił chwilowy brak mocy w swoim McLarenie, co spowodowało krótką żółtą flagę, natomiast debiutant Arvid Lindblad zatrzymał się przy wyjeździe z alei serwisowej, wywołując wirtualny samochód bezpieczeństwa. Z kolei Fernando Alonso z zespołu Aston Martin Aramco Formula One Team nie wziął udziału w treningu z powodu podejrzenia problemów z jednostką napędową. Ostatecznie najlepszy czas — 1:22.080 — ustanowił Leclerc.
Piastri prowadzi w drugim treningu
Drugi trening przyniósł zmianę lidera, ponieważ najszybszy okazał się Oscar Piastri, który wyprzedził kierowców Mercedes-AMG Petronas Formula One Team — debiutującego w sezonie Kimi Antonelli oraz George Russell.
Sesja była dość chaotyczna i obfitowała w incydenty. Russell zahaczył w alei serwisowej o bolid debiutanta Arvid Lindblad z zespołu Visa Cash App Racing Bulls, natomiast Franco Colapinto niespodziewanie zwolnił na torze, zmuszając Lewis Hamilton do gwałtownego manewru unikowego. Oba zdarzenia analizują sędziowie.
Problemy pojawiły się także w zespole Red Bull — Max Verstappen zgasił silnik w alei serwisowej i jego bolid musiał zostać odholowany do garażu. W trakcie sesji kierowcy testowali różne mieszanki opon przed niedzielnym wyścigiem zaplanowanym na 58 okrążeń, a pierwsze szybkie próby wskazywały na bardzo wyrównaną walkę w czołówce stawki.



