Mistrzostwa Świata kobiet w curlingu 2026 zaczynają się już 14 marca. Zmagania na Igrzyskach Olimpijskich przyniosły wiele emocji i teraz oczekuje się tego samego.
Mistrzostwa Świata kobiet w curlingu 2026 będą się różnić od olimpijskiego turnieju. W Kanadzie zobaczymy więcej drużyn, a także nowe zawodniczki, gdyż w wielu krajach doszło do zmian reprezentantek. Czego więc możemy się spodziewać?
Mistrzostwa Świata kobiet w curlingu — wyścig po złoto
Kanadyjki mają to do siebie, że niezależnie od tego, kto będzie reprezentował ich kraj, będą wymieniane jako kandydatki do triumfu. Po brązowym medalu wywalczonym na Igrzyskach Olimpijskich przez Reachel Homan, na Mistrzostwa Świata czeka nas zmiana. Zaszczyt walki o obronę tytułu przypadł Kerri Einarson. Nie obniża to jednak szans tego kraju na złoty medal, gdyż team ten prawo do wyjazdu na turniej wywalczył, wygrywając w styczniu turniej Scotties. 38-latka w przeszłości zdobywała dwa brązowe medale na Mistrzostwach Świata i ciągle w dorobku brakuje jej tego złotego. Ma tego dokonać wraz z Val Sweeting, Shannon Birchard oraz Karlee Burgess. Podobnie jak w przypadku Team Homan, możemy spodziewać się agresywnego stylu gry z wieloma próbami wybijania kamieni przeciwniczek.
Looking good, @WinSportCanada 😍#WWCC2026 pic.twitter.com/wxADhn1gbE
— Curling Canada (@CurlingCanada) March 13, 2026
Co ciekawe, eksperci i analitycy wskazują, że bój o złoto z Kanadyjkami mają stoczyć Koreanki, choć te dopiero co nie zakwalifikowały się do fazy play-off we Włoszech. Dzieje się tak z kilku powodów. Mistrzostwa Świata kobiet w curlingu charakteryzują się inną formułą, gdzie każda z drużyn rozgrywa aż 12 meczów, a dalej przechodzi sześć zespołów. Bardziej regularnym zespołom jest więc łatwiej. W dodatku Gim Eun-ji z jej ekipą w Cortinie zajęły 5. miejsce, a trzy z czterech teamów, z którymi przegrały, na Mistrzostwa Świata nie poleciały. Są to więc aspekty, które im sprzyjają. Warto też zaznaczyć, że mowa o brązowych medalistkach sprzed dwóch lat. Rok temu zajęły natomiast wysokie 4. miejsce. W fazie round-robin odnotowały zaledwie dwa przegrane pojedynki. W międzyczasie Team Gim wygrał też Mistrzostwa Azji, co świadczy o jego jakości.
Zmiany zaszły za to w szeregach innej azjatyckiej reprezentacji, czyli Japonii. Tam zespół Yoshimury słabo zaprezentował się we Włoszech, a w dodatku poległ na japońskich mistrzostwach. Do Kanady poleciała więc Satsuki Fujisawa ze swoją ekipą. Z nią dwukrotnie w przeszłości sięgała po medale Igrzysk Olimpijskich czy Mistrzostw Świata. Kraj „Kwitnącej Wiśni” celuje więc w kolejny krążek. Styl Japonek dotychczas opierał się na świetnej kontroli domu, choć w przeszłości brakowało im skuteczności przy take-outach.
Szwajcarki czarnym koniem czy rozczarowaniem?
Na Igrzyskach Olimpijskich srebrny medal wywalczył popularny i uznany w świecie sportu Team Tirinzoni. Wydawało się, że drużyna ta na Mistrzostwach Świata będzie walczyć o zwycięstwo. Tymczasem doszło do sporej sensacji w turnieju o prawo reprezentowania Szwajcarii na najbliższym turnieju. Doświadczone srebrne medalistki przegrały w pojedynku z ekipą Xeni Schwaller, która wywalczyła tym samym bilet do Calgary. Wraz z nią polecą Selina Gafner, Fabienne Rieder i Selina Rychiger.
Będzie to najmłodsza reprezentacja zawodniczek na całym turnieju, a średnia ich wieku nie przekracza nawet 23 lat. Jest to też debiut tego składu na turnieju tej rangi. W przeszłości Xenia Schwaller wygrywała Mistrzostwa Świata juniorów, konkretnie w 2024 roku. Turnieje seniorskie jednak znacznie się różnią i trudno stwierdzić, jak młode zawodniczki poradzą sobie z presją w starciu z doświadczonymi curlerkami. Prawa do udziału w turnieju nikt jednak nie dał zawodniczkom za darmo. Wcześniej musiały okazać się najlepsze w słynącej z curlingowej kultury Szwajcarii, a to stawia je w bardzo dobrym świetle.
Od doświadczonej drużyny z Silvaną Tirinzoni czy Aliną Patz debiutantki różni niemal wszystko. Na Igrzyskach Olimpijskich mogliśmy Szwajcarki poznać z defensywnej i spokojnej gry, a teraz ma być zupełnie inaczej. Team Schwaller lubi ustawiać wiele kamieni w domu, szukać okazji do zgarnięcia kilku punktów w jednej partii, a także korzystać z ustawionych center-guardów. Młoda drużyna momentami przypomina agresywny, północnoamerykański styl, który we Włoszech prezentowała Reachel Homan. Pozostaje jednak pytanie, czy ten sam odważny schemat gry młode curlerki zaprezentują też na mistrzostwach globu przeciwko tak wielu utytułowanym przeciwniczkom.
Co na to reszta stawki?
O dobry wynik z pewnością powalczy też kilka innych krajów. Jednym z nich jest Szwecja, która dopiero co świętowała złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich. Anna Hasselborg, która ten triumf wywalczyła, przegrała wcześniej kwalifikacje, przez co na Mistrzostwa Świata poleciała inna medalistka z turnieju we Włoszech — Isabella Wrana. Ta dotychczas prezentowała się świetnie w turnieju duetów, a teraz ze swoim zespołem powalczy o sukces w klasycznej odsłonie „szachów na lodzie”. Dotychczas jako skip miała okazję występować jedynie na Mistrzostwach Europy w 2023 roku, gdzie dotarła do półfinału.
Szwedki zamykają zawody w curlingu na Igrzyskach Olimpijskich w świetnym stylu. Anna Hasselborg chyba nie wie co to presja, a do tego fantastyczny ostatni end w wykonaniu Agnes Knochenhauer i Sary McManus. Złoto w pełni zasłużone! 🥳🥇#Curling #MilanoCortinaOlympics2026
— Mateusz Konsewicz (@MatiKonsewicz) February 22, 2026
Wtedy Team Wrana poległ z inną uznaną curlerką z turniejów duetów — Stefanią Constantini. Olimpijska medalistka z Cortiny i Pekinu ze swoją drużyną sięgnęła wtedy po srebro, co pozostaje jej największym sukcesem jako kapitanki. Na Igrzyskach, gdzie występowały jako gospodynie, nie zachwyciły, wygrywając jedynie dwa spotkania. Wtedy jednak chwilę przed turniejem w tamtejszym związku wybuchła niemała afera z powodu odsunięcia rezerwowej zawodniczki, co mogło odbić się na dyspozycji Teamu Constantini. Czas jednak leczy rany, więc czas na dobry wynik w Kanadzie.
Rzutem na taśmę we Włoszech do play-offów nie zakwalifikowały się Dunki pod wodzą Madeleine Dupont. Tutaj także nie doszło do zmian w drużynie, i Mistrzostwa Świata kobiet w curlingu będą 17. takim turniejem reprezentantki. Największym sukcesem curlerki pozostaje srebro z 2007 roku oraz złoty medal sprzed czterech lat na Mistrzostwach Europy.
We Włoszech tabelę po fazie round-robin zamknęły Chinki, które marzą o zamazaniu tej plamy. Ta sama drużyna z Wang Rui na czele ma teraz powalczyć o awans do play-offów. Ostatnie wyniki nie zwiastują jednak historycznego sukcesu, jakim niewątpliwie byłoby podium.
Może jeszcze inna niespodzianka?
O reszcie drużyn mówi się raczej, że będą zamykać stawkę. Curling to jednak sport nieprzewidywalny, co w lutym udowodniły Amerykanki. W Calgary jednak Tabithy Peterson już nie ujrzymy. Tu wystąpi Team Strouse, który zadebiutuje na turnieju tej rangi.
Podobna sytuacja ma miejsce w Szkocji. Udane Igrzyska Olimpijskie w wykonaniu Sophie Jackson i jej zespołu nie przełożyły się na dobry wynik w eliminacjach. Te wygrała drużyna, którą dowodzi Fay Henderson. Co ciekawe, 24-latka na jesiennych Mistrzostwach Europy była jeszcze częścią drużyny wspomnianej kapitanki.
Do elity wraca natomiast Norwegia, dla której ostatnie lata w curlingu nie są szczególnie udane. W Cortiny Skandynawek nie ujrzeliśmy, gdyż nie zdołały się one nawet zakwalifikować. Do Kanady poleciał Team Bjornstad. Jest to zespół, który dopiero zbiera doświadczenie, a wygrywając eliminacje, zawodniczki zapewniły sobie udział w Mistrzostwach Świata.
O złoto w teorii może powalczyć też Turcja czy Australia, ale raczej jedynie teoretycznie. O ile Team Yildiz jeszcze w miarę regularnie jeździ na wszelkiego rodzaju ważne turnieje, tak Australia dopiero rozwija ten sport u siebie w kraju. Drużyny zazwyczaj sezonowo trenują w Kanadzie lub Europie, a marzeniem reprezentantek tego kraju jest utrzymać się w elicie. Kraj ten reprezentować będzie drużyna Helen Williams.
Harmonogram i terminarz turnieju — Mistrzostwa Świata kobiet w curlingu 2026
Cały turniej rozpocznie się już w sobotę 14 marca. Wtedy o godzinie 21:00 czasu polskiego odbędą się pierwsze drawy, w których czekają nas następujące spotkania:
- Chiny ‑ Szkocja
- Szwecja ‑ Kanada
- Norwegia ‑ Turcja
- Japonia ‑ Szwajcaria
Kolejne starcia swój początek będą miały pięć godzin po meczach otwarcia. Ostatni, 20. draw, odbędzie się natomiast sześć dni później. 21 marca, na powitanie wiosny, reprezentacje z miejsc 4‑6 powalczą o prawo do gry w półfinałach, które odbędą się tego samego dnia. Ostateczne boje o złoto i brąz odbędą się nazajutrz względem poprzedniej rundy. Kto ostatecznie wygra — nie wiadomo, ale pewne jest, że czeka nas masa emocji.


