Legia Warszawa pozostaje jedyną niepokonaną drużyną w PKO BP Ekstraklasie, ale tym razem była blisko pierwszej porażki w sezonie. W wyjazdowym spotkaniu z Cracovią padł remis 1:1. Goście objęli prowadzenie po trafieniu Michala Ševčíka, jednak jeszcze przed przerwą odpowiedział Lasse Nordås. Po zmianie stron gospodarze mocno naciskali i mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Ševčík dał Legii prowadzenie
Cracovia od pierwszych minut pokazywała, że nie zamierza skupiać się wyłącznie na defensywie. Już na początku spotkania groźną akcję przeprowadził Lasse Nordås, który przedarł się przez obronę Legii, ale nie zdołał skutecznie wykończyć sytuacji.
Początek meczu był wyrównany. Obie drużyny próbowały narzucić własne tempo, a akcje szybko przenosiły się spod jednej bramki pod drugą. Z czasem warszawianie zaczęli jednak lepiej wykorzystywać swoje okazje.
W 26. minucie Paweł Wszołek zagrał do Michala Ševčíka. Czech znalazł sobie miejsce przed polem karnym i oddał strzał, z którym Sebastian Madejski nie zdołał sobie poradzić. Piłka wpadła do siatki, a Legia objęła prowadzenie 1:0.
Nordås odpowiedział tuż przed przerwą
Stracony gol nie podciął skrzydeł gospodarzom. Cracovia konsekwentnie szukała wyrównania i coraz śmielej atakowała bramkę rywali. Legia długo utrzymywała jednak szczelną defensywę.
Przełom nastąpił w 44. minucie. Nordås poradził sobie z Rafałem Augustyniakiem i zdecydował się na uderzenie zza pola karnego. Tym razem napastnik Cracovii nie dał szans bramkarzowi Legii i doprowadził do remisu 1:1.
Gol zdobyty tuż przed przerwą był dla gospodarzy ważnym impulsem. Do szatni obie drużyny schodziły przy wyrównanym wyniku, a druga połowa zapowiadała się bardzo interesująco.
Cracovia mocno naciskała po przerwie
Po zmianie stron inicjatywę przejęły Pasy. Gospodarze odważnie ruszyli do ataku i przez dłuższe fragmenty spychali Legię do defensywy. Warszawianie mieli problem z przejęciem kontroli nad spotkaniem, a ich próby odpowiedzi nie przynosiły większego zagrożenia.
Cracovia coraz częściej gościła na połowie przeciwnika, ale brakowało jej skutecznego wykończenia. Przez pierwsze 20 minut drugiej części gry nie obejrzeliśmy ani jednego celnego strzału.
Z biegiem czasu trenerzy obu zespołów zdecydowali się na zmiany. Zarówno gospodarzom, jak i gościom zależało na zdobyciu kompletu punktów. Legia chciała utrzymać serię bez porażki i pozostać w walce o czołowe miejsca, natomiast Cracovia widziała szansę na pokonanie jednego z głównych kandydatów do wysokiej lokaty.
Końcówka pełna emocji
W ostatnich minutach spotkania Legia wreszcie zagroziła bramce rywali. W 81. minucie Bohdan Wjunnyk oddał trudny strzał, ale Madejski skutecznie interweniował.
Cracovia szybko odpowiedziała. W 83. minucie Ajdin Hasić uderzył niecelnie, a dwie minuty później gospodarze stworzyli sobie kolejną dobrą okazję. Tym razem Legię przed stratą gola uratował Otto Hindrich.
Końcówka była pełna napięcia, a wynik do ostatnich chwil pozostawał sprawą otwartą. Ostatecznie żadna z drużyn nie zdołała zdobyć zwycięskiej bramki i spotkanie zakończyło się remisem 1:1.
Legia traci punkty, Cracovia może czuć niedosyt
Podział punktów nie jest wymarzonym scenariuszem dla żadnej ze stron. Legia przyjechała do Krakowa po zwycięstwo, które mogło pomóc jej w walce o pozycję lidera. Z kolei Cracovia, po dobrym występie i mocnej końcówce, może żałować niewykorzystanych okazji.
Warszawianie pozostają jednak niepokonani w tym sezonie. Dzięki zdobytemu punktowi wyprzedzili Lecha Poznań, ale nadal tracą dwa punkty do Górnika Zabrze.
Cracovia z kolei przesunęła się na 11. miejsce w tabeli, wyprzedzając Motor Lublin. Gospodarze udowodnili, że potrafią postawić trudne warunki nawet zespołom walczącym o czołówkę ligi.


