Eintracht grzeszył nieskutecznością i błędami w obronie. RB Leipzig ich za to zlało na kwaśne jabłko

O 10 października 2026 roku piłkarze i kibice Eintrachtu Frankfurt będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. RB Leipzig przejechał się po drużynie Adiego Hüttera, ogrywając ich aż 6:0. O swoim kunszcie piłkarskim znów przypomniał Christopher Nkunku. 

Eintracht kreował, Leipzig strzelał

Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 44. sekundzie meczu za sprawą Ezechiela Banzuziego. Kolejny cios zadali 4. minuty później. Antonio Nusa przepchnął, a następnie ograł Collinsa, wykładając ostatecznie piłkę Christopherowi Nkunku. Jak się później okazało, Francuz nie powiedział wtedy ostatniego słowa.

W 41. i 44. minucie 28-latek dołożył kolejne dwa trafienia. Podczas pierwszej odsłony Eintracht Frankfurt wypracował sobie naprawdę sporo sytuacji. Bramkarz RB, Marteen Vandevoordt, zanotował kilka doskonałych interwencji, broniąc m.in. uderzenia Ansgara Knauffa oraz Ritsu Doana.

Trener gości, Adi Hütter, próbował wpłynąć na losy meczu, dokonując kilku zmian. Zespół 56-latka miał znaczącą przewagę w posiadaniu piłki po przerwie – 59 do 41. Oddali kilka groźnych strzałów w światło bramki strzeżonej przez Vandevoordta, ale reprezentant Belgii bronił jak natchniony. Znowu nie dał się pokonać Knauffowi, który uderzał z woleja. Wygrał też pojedynek z Younesem Ebnoutalibim. 24-latek regularnie ratował skórę swoim kolegom.

Ci nie pozostali mu dłużni. Na początku drugiej połowy gola zdobył Antonio Nusa. W tym sezonie Norweg prezentuje się świetnie. Ma cztery gole i tyle samo asyst we wszystkich rozgrywkach. Ostatnią bramkę dla gospodarzy wypracowali zmiennicy. „Symboliczną asystę” zaliczył Benjamin Henrichs, a piękną indywidualną akcję przeprowadził Tidiam Gomis, ustalając wynik na 6:0. Za najlepszego piłkarza sobotniego starcia został uznany Christopher Nkunku, który ustrzelił „klasycznego hat-tricka”. 

Bramkarze w centrum uwagi

W tym meczu łącznie obejrzeliśmy aż 38 strzałów, z czego 19 leciało w kierunki bramki. Eintracht częściej miał piłkę w posiadaniu na przestrzeni całej tej rywalizacji – 53 do 47. W celnych uderzeniach był minimalnie gorsi od przeciwnika – 10 do 9 na korzyść RB. Zero z przodu goście „zawdzięczają” przede wszystkim Marteenowi Vandevoordtowi, który wyciągnął kilka niesamowitych piłek. W zupełnie innym nastroju z boiska schodził Noah Atubolu. Nowy bramkarz Eintrachtu mógł się zachować lepiej przy niektórych bramkach – zwłaszcza przy trzecim golu Nkunku zawalił po całości.

RB Leipzig zafundowało fanom powtórkę z rozrywki. W grudniu ubiegłego roku 2-krotny zdobywca Pucharu Niemiec również ograł Orły 6:0 na własnym stadionie. Dzięki temu efektownemu zwycięstwu udało im się wskoczyć na piąte miejsce w tabeli. Do liderującej Borussii Dortmund tracą cztery punkty. Eintracht natomiast jest dopiero na trzynastej pozycji.

Kolejny domowy mecz czeka Byki we wtorek. Drużyna Martina Demichelisa zagra z PSV Eindhoven w ramach 2. kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów. W następnej serii gier Bundesligi wezmą udział w hicie. 17 października będą gościć na Allianz Arenie. Bayern Monachium ma coś do udowodnienia, ponieważ wczoraj sensacyjnie bawarski klub zremisował z Augsburgiem.

Eintracht zaś w piątek podejmie FC Köln. Pierwszy gwizdek sędziego o godzinie 20:30.

Fot: RB Leipzig

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze