Wraca aby się pożegnać – Artur Jędrzejczyk

To miało być pożegnanie, ale historia napisała jeszcze jeden rozdział. Artur Jędrzejczyk ponownie został zawodnikiem Legii Warszawa. 38-letni obrońca podpisał krótkoterminową umowę ze stołecznym klubem i będzie mógł wystąpić w najbliższym ligowym spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Wszystko po to, aby jedna z największych legend w historii Legii mogła pożegnać się z kibicami na boisku, a nie tylko podczas oficjalnej uroczystości.
Nieoczekiwany powrót legendy
Kiedy w czerwcu Legia Warszawa poinformowała, że nie przedłuży wygasającego kontraktu Artura Jędrzejczyka, wydawało się, że po blisko dwóch dekadach przygoda doświadczonego defensora z klubem dobiegła końca. „Jędza” pożegnał się wówczas z kibicami jako kapitan i jeden z najbardziej zasłużonych zawodników w historii Wojskowych. Minęły jednak zaledwie dwa miesiące i sytuacja niespodziewanie się zmieniła.
Jędrzejczyk ponownie związał się z Legią. Nie chodzi jednak o klasyczny powrót do regularnej kadry na cały sezon. Klub zdecydował się na wyjątkowe rozwiązanie – zawodnik podpisał krótkoterminowy kontrakt, który pozwoli mu znaleźć się w kadrze na spotkanie ze Śląskiem Wrocław. To właśnie podczas tego meczu ma nastąpić oficjalne pożegnanie wieloletniego kapitana.
Dla kibiców Legii będzie to więc wyjątkowa okazja. Człowiek, który przez lata był symbolem charakteru drużyny, jeszcze raz wybiegnie na murawę przy Łazienkowskiej w koszulce ukochanego klubu.
419 spotkań i miejsce w historii
Trudno znaleźć zawodnika, który w XXI wieku byłby mocniej związany z Legią Warszawa niż Artur Jędrzejczyk.
„Jędza” po raz pierwszy trafił do stołecznego klubu w 2006 roku jako młody zawodnik. Później występował na wypożyczeniach w GKS-ie Jastrzębie, Dolcanie Ząbki i Koronie Kielce, a następnie wrócił do Warszawy i na dobre rozpoczął swoją wielką przygodę z Legią. W jego karierze pojawił się także rosyjski FK Krasnodar, jednak zdecydowana większość najważniejszych momentów piłkarskiego życia związana była właśnie z Łazienkowską.
Przed zakończeniem poprzedniego kontraktu Jędrzejczyk miał na koncie setki występów w barwach Wojskowych. Oficjalne zestawienia Legii wskazywały wcześniej 402 mecze i 10 bramek, natomiast inne statystyki obejmujące wszystkie rozgrywki podawały 419 spotkań. Niezależnie od sposobu liczenia, skala jego dorobku pozostaje imponująca. Jeszcze ważniejsze od samych liczb są jednak trofea.
Sześć mistrzostw Polski i siedem Pucharów Polski
Jędrzejczyk jest jednym z najbardziej utytułowanych piłkarzy w historii Legii Warszawa.
Wraz z Wojskowymi sześciokrotnie sięgał po mistrzostwo Polski. Na jego koncie znalazło się również aż siedem Pucharów Polski. Do tego dochodzi Superpuchar Polski oraz występy Legii na europejskiej arenie.
Mistrzowskie sezony z Jędrzejczykiem w składzie to: 2012/13,2015/16,2016/17,2017/18, 2019/20, 2020/21.
Do tego dochodzi siedem triumfów w Pucharze Polski – w latach 2011, 2012, 2013, 2016, 2018, 2023 i 2025.
Nie był więc jedynie zawodnikiem, który przez lata pozostawał w kadrze. Jędrzejczyk był częścią wielu drużyn Legii, które pisały kolejne rozdziały historii klubu.
Kapitan, lider i człowiek od trudnych momentów
O wartości Jędrzejczyka nie decydowały wyłącznie statystyki. Przez lata był jednym z najważniejszych liderów szatni. Charakterystyczny styl gry, twarda walka o każdą piłkę, doświadczenie i ogromne przywiązanie do klubu sprawiły, że dla wielu kibiców stał się uosobieniem tego, co określa się mianem „legijnego charakteru”. Nic dziwnego, że w ostatnich latach pełnił funkcję kapitana zespołu.
Jego rola nie ograniczała się przy tym do samej murawy. Doświadczony defensor był jednym z zawodników, którzy stanowili pomost pomiędzy kolejnymi pokoleniami piłkarzy. W szatni pojawiali się młodzi zawodnicy, zmieniali się trenerzy, dyrektorzy sportowi i kadry zespołu, a Jędrzejczyk pozostawał.
Dlatego jego odejście w czerwcu było dla wielu kibiców końcem pewnej epoki. Legionisci.com określali jego rozstanie z klubem jako „koniec pewnej epoki”, podkreślając jego wyjątkową rolę w najnowszej historii Wojskowych.
Pożegnanie, którego zabrakło
Decyzja o zakończeniu współpracy z Jędrzejczykiem nie oznaczała, że Legia chciała zapomnieć o swoim wieloletnim kapitanie. Wręcz przeciwnie – klub zapowiadał specjalne podziękowanie dla zawodnika.
Problem polegał jednak na tym, że kibice mogli nie mieć możliwości zobaczenia „Jędzy” po raz ostatni w meczu o stawkę – teraz to się zmieni.
Podpisanie krótkoterminowej umowy sprawia, że Jędrzejczyk będzie mógł ponownie pojawić się w kadrze meczowej. Najbliższe spotkanie ze Śląskiem Wrocław będzie miało dzięki temu wyjątkowy charakter.
To nie będzie transfer mający zmienić oblicze zespołu. Nie chodzi o walkę o miejsce w podstawowym składzie przez cały sezon. To przede wszystkim symboliczny gest wobec zawodnika, który przez lata oddawał Legii swoje zdrowie, czas i umiejętności.
Jeszcze jeden występ przy Łazienkowskiej
Dla Jędrzejczyka będzie to prawdopodobnie jeden z najbardziej emocjonalnych momentów całej kariery.
Przez lata wychodził na murawę przy Łazienkowskiej z zupełnie innym zadaniem. Były mecze ligowe, spotkania pucharowe, europejskie wieczory, rywalizacja o mistrzostwo Polski i pojedynki, w których Legia musiała walczyć do ostatnich minut. Tym razem stawka będzie inna. Najważniejsze będzie pożegnanie.
Można spodziewać się, że kibice przygotują dla swojego kapitana wyjątkową oprawę i podziękują mu za lata spędzone w klubie. Jędrzejczyk będzie miał natomiast okazję po raz ostatni stanąć przed trybuną, z którą przez lata był niezwykle mocno związany.
Legia zyskała nie tylko piłkarza
Choć powrót Jędrzejczyka jest przede wszystkim symbolicznym wydarzeniem, trudno nie dostrzec w nim jeszcze jednego elementu. Legia odzyskuje na chwilę człowieka, który doskonale zna klub od środka.
Zna jego presję, wymagania kibiców, atmosferę szatni, znaczenie meczów przy Łazienkowskiej i odpowiedzialność związaną z zakładaniem kapitańskiej opaski. W czasach, gdy zespoły bardzo szybko się zmieniają, obecność takiej postaci ma ogromną wartość emocjonalną.
Nie oznacza to oczywiście, że Jędrzejczyk wraca do regularnego grania. Wszystko wskazuje na to, że jest to wyjątkowy, jednorazowy epizod związany z jego pożegnaniem. Ale właśnie takie momenty tworzą historię klubów.
Od młodego obrońcy do klubowej legendy
Historia Jędrzejczyka w Legii jest również opowieścią o niezwykle długiej drodze. Kiedy debiutował przy Łazienkowskiej jako nastolatek w 2006 roku, nikt nie mógł zakładać, że w przyszłości stanie się jednym z najbardziej utytułowanych zawodników w historii klubu.
Przez kolejne lata przechodził kolejne etapy kariery. Walczył o miejsce w składzie, jeździł na wypożyczenia, wyjechał za granicę, wrócił do Warszawy, zdobywał trofea i w końcu został kapitanem.
W międzyczasie stał się także reprezentantem Polski. W narodowych barwach występował w latach 2010–2022, biorąc udział między innymi w Mistrzostwach Europy 2016 oraz Mistrzostwach świata w 2018 i 2022 roku.
Jednak niezależnie od tego, gdzie prowadziła go kariera, Legia zawsze pozostawała najważniejszym klubowym punktem odniesienia.
„Jędza” jeszcze raz w Warszawie
Futbol bardzo często pisze scenariusze, których nie sposób przewidzieć. W czerwcu wydawało się, że Artur Jędrzejczyk pożegnał się z Legią Warszawa definitywnie. Klub podziękował mu za lata gry, kibice pożegnali kapitana, a przed zawodnikiem otwierał się kolejny etap życia .Dwa miesiące później historia zatoczyła koło. „Jędza” ponownie podpisał umowę z Legią.
Tym razem nie po to, by rozpoczynać kolejny wielki rozdział sportowy. Wraca po coś znacznie bardziej osobistego – aby jeszcze raz założyć koszulkę Wojskowych, pojawić się na murawie przy Łazienkowskiej i pożegnać się z klubem w sposób, na jaki zasłużył. To będzie symboliczne zamknięcie pięknej historii.
Historii zawodnika, który zdobył z Legią sześć mistrzostw Polski i siedem Pucharów Polski, przez lata był kapitanem, rozegrał setki spotkań i zapisał się w historii klubu jako jedna z jego największych postaci.
Artur Jędrzejczyk wraca do Legii Warszawa. Na chwilę, na jeden wyjątkowy mecz, ale przede wszystkim po to, by powiedzieć „do widzenia” tam, gdzie przez niemal dwie dekady przeżył najważniejsze chwile swojej klubowej kariery.
I tym razem pożegnanie „Jędzy” będzie mogło odbyć się dokładnie tak, jak powinno – na boisku, w koszulce Legii i przed kibicami przy Łazienkowskiej.

Fot. Getty Images
Autor: Mikołaj Mazur

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze