Ależ historia z udziałem Jakuba Zielińskiego – 18-letni polski bramkarz został bohaterem VfL Wolfsburg w pierwszej rundzie Pucharu Niemiec! „Wilki” były o krok od sensacyjnego odpadnięcia z rozgrywek z czwartoligowym VSG Altglienicke, jednak po szalonym meczu zakończonym wynikiem 3:3 po dogrywce o wszystkim zdecydowała seria rzutów karnych. W niej Zieliński obronił aż dwie jedenastki i w ogromnym stopniu przyczynił się do awansu Wolfsburga do drugiej rundy.
Od piekła do nieba
Spotkanie rozgrywane na Stadionie auf dem Wurfplatz w Berlinie długo nie układało się po myśli zespołu z Wolfsburga. Faworyzowane „Wilki” mierzyły się z czwartoligowym Altglienicke i miały być zdecydowanym faworytem tego starcia. Puchar Niemiec po raz kolejny pokazał jednak, że w tych rozgrywkach różnica klas nie zawsze ma decydujące znaczenie.
Już w 2. minucie Jakub Zieliński musiał wykazać się świetną interwencją, zatrzymując Jonasa Nietfelda. Kilka minut później polski golkiper nie miał już jednak nic do powiedzenia. W 6. minucie Nietfeld wykorzystał sytuację w polu karnym i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.
Wolfsburg miał przewagę w posiadaniu piłki, ale długo nie potrafił przełożyć jej na konkretną liczbę klarownych okazji. Altglienicke broniło się bardzo ambitnie i groźnie wychodziło z kontratakami.
Wielki błąd Polaka
Po przerwie Wolfsburg ruszył zdecydowanie do ataku. W 55. minucie do wyrównania doprowadził Maximilian Arnold, który popisał się kapitalnym uderzeniem z dystansu. Piłka po jego strzale odbiła się od słupka i wpadła do bramki.
Wydawało się, że „Wilki” przejęły kontrolę nad spotkaniem. W 71. minucie doszło jednak do sytuacji, która dla Jakuba Zielińskiego mogła zakończyć się prawdziwym koszmarem.
Polak próbował rozegrać piłkę po podaniu Kiliana Fischera, ale jego zagranie było niedokładne. Futbolówkę przejął Jonas Saliger, który znalazł się przed pustą bramką i bez większych problemów zdobył drugiego gola dla gospodarzy.
Na młodego bramkarza spadła fala krytyki. 18-latek miał świadomość, że popełnił bardzo poważny błąd. Najważniejsze miało być jednak to, jak zareaguje na kolejne minuty spotkania.
Arnold ponownie ratuje Wolfsburg
Zieliński nie miał jednak zbyt wiele czasu na rozpamiętywanie pomyłki. Wolfsburg ponownie musiał odrabiać straty.
W 83. minucie Maximilian Arnold po raz kolejny wziął odpowiedzialność na siebie. Kapitan Wolfsburga bezpośrednim uderzeniem z rzutu wolnego doprowadził do remisu 2:2.
„Wilki” miały jeszcze szansę rozstrzygnąć spotkanie w regulaminowym czasie. W doliczonym czasie gry Muhammed Damar dwukrotnie znalazł się w znakomitej sytuacji, ale za każdym razem świetnie interweniował Luis Zwick.
Po 90 minutach było 2:2, dlatego potrzebna była dogrywka.
Dramat w dogrywce
Dodatkowe 30 minut przyniosło kolejne emocje. Wolfsburg miał przewagę i próbował zdobyć decydującego gola, natomiast Altglienicke konsekwentnie czekało na możliwość przeprowadzenia kontrataku.
W 109. minucie gospodarze ponownie zadali cios. Po stracie piłki przez Arnolda futbolówkę przejął Mehmet Ibrahimi i po raz trzeci w tym meczu wyprowadził czwartoligowy zespół na prowadzenie. Wolfsburg znalazł się w dramatycznej sytuacji. Sensacja była coraz bliżej.
Mimo ogromnej presji „Wilki” nie zamierzały się poddawać. W 117. minucie Hauke Wahl doprowadził do wyrównania po akcji rozpoczętej od rzutu rożnego wykonywanego przez Arnolda. Było 3:3, a kilka minut później sędzia zakończył dogrywkę. O awansie musiały zdecydować rzuty karne.
Zieliński bohaterem serii jedenastek
W konkursie rzutów karnych emocje sięgnęły zenitu. Pierwsze siedem jedenastek zostało wykorzystanych. Następnie pomylił się Fabian Reese, co dawało gospodarzom ogromną szansę na sprawienie jednej z największych sensacji pierwszej rundy. Wtedy do akcji wkroczył Jakub Zieliński.
Polski bramkarz zatrzymał uderzenie Svena Sonnenberga, a później ponownie stanął na wysokości zadania, broniąc także strzał Mehmeta Ibrahima.
Dwie obronione jedenastki kompletnie zmieniły sytuację. Ostatecznie decydującego karnego dla Wolfsburga wykorzystał Kilian Fischer, zapewniając swojej drużynie zwycięstwo 9:8 w serii rzutów karnych i awans do drugiej rundy Pucharu Niemiec.
Zawalił gola, a później został bohaterem
Historia Jakuba Zielińskiego z tego spotkania jest wyjątkowa przede wszystkim ze względu na jej przebieg.
Młody Polak najpierw popisał się świetną interwencją już na początku meczu, następnie stracił bramkę po własnym błędzie, a na koniec uratował Wolfsburg w najważniejszym momencie spotkania.
To właśnie takie mecze mogą być dla młodego zawodnika niezwykle ważne. Bramkarz musi być odporny psychicznie, ponieważ jego błędy często kończą się utratą gola. Zieliński pokazał jednak, że potrafi podnieść się po trudnym momencie.
Zamiast rozpamiętywać pomyłkę, skoncentrował się na kolejnych akcjach. W dogrywce nie dopuścił już do kolejnego błędu, a w konkursie jedenastek stał się jednym z najważniejszych zawodników całego spotkania.
Wielka szansa dla młodego Polaka
Dla Zielińskiego jest to kolejny bardzo ważny krok w niezwykle interesującym początku sezonu. Wolfsburg zdecydował się postawić na 18-letniego Polaka po kontuzji Timona Wellenreuthera. Trener Tobias Strobl wcześniej podkreślał, że młody bramkarz zasłużył na otrzymaną szansę i posiada nie tylko duży potencjał, ale również jakość oraz stabilność potrzebną do gry na wysokim poziomie.Teraz Zieliński odpłacił się trenerowi za zaufanie w najlepszy możliwy sposób.
Nie tylko pomógł zespołowi przejść pierwszą rundę Pucharu Niemiec, ale zrobił to w spotkaniu, które mogło zakończyć się dla Wolfsburga ogromnym wstydem. „Wilki” trzykrotnie przegrywały z niżej notowanym przeciwnikiem, a mimo tego za każdym razem potrafiły odpowiedzieć.
Ostatecznie najważniejsze okazały się rzuty karne, a w nich bohaterem został polski golkiper.
Wolfsburg uniknął kompromitacji
Wynik 3:3 po 120 minutach i 9:8 po rzutach karnych doskonale pokazuje, jak szalone było to spotkanie. Wolfsburg nie zachwycił, ale najważniejsze dla zespołu jest to, że pozostaje w grze o Puchar Niemiec.
Dla Altglienicke jest to natomiast mecz, który przez długi czas będzie wspominany jako jedna z największych pucharowych szans. Czwartoligowiec prowadził z renomowanym przeciwnikiem aż trzy razy i był bardzo blisko sprawienia sensacji.
Na końcu zabrakło jednak zimnej krwi w konkursie jedenastek.Wolfsburg może natomiast dziękować Jakubowi Zielińskiemu. 18-letni Polak przeszedł w tym meczu drogę z piekła do nieba – od kosztownego błędu przy golu na 2:1 dla Altglienicke do dwóch kapitalnych parad w serii rzutów karnych.
Właśnie dlatego to jego nazwisko będzie najczęściej pojawiało się w podsumowaniach tego spotkania.Dla młodego bramkarza może to być moment przełomowy. Takie mecze budują charakter, pewność siebie i doświadczenie. Zieliński pokazał, że nawet po poważnym błędzie potrafi zachować koncentrację i w najważniejszym momencie stanąć na wysokości zadania.
Wolfsburg awansował, a Jakub Zieliński po raz kolejny wysłał jasny sygnał, że warto mu zaufać.
Fot. Getty Images
Autor: Mikołaj Mazur


