ŁKS Łódź – Termalica Nieciecza 2:1. „Rycerze Wiosny” wracają na zwycięską ścieżkę! [PODSUMOWANIE]

ŁKS Łódź odnosi drugie zwycięstwo w tym sezonie, pokonując Termalicę Nieciecza 2:1. Dla gospodarzy jest to drugie zwycięstwo w tym sezonie.

Po ogłoszeniu składów głównym tematem był brak w kadrze Fabiana Piaseckiego. ŁKS Łódź poinformował, że piłkarz udał się na urlop, jednak w praktyce najprawdopodobniej oznacza to transfer. Na konferencji pomeczowej trenerz Grzegorz Szkoka powiedział, że klub potrzebuje piłkarzy, którzy chcą tu grać i będą stawiać dobro drużyny ponad indywidualne korzyści. Snajpera w składzie zastąpił Karol Podliński.

Marcin Brosz także zdecydował się na pewne roszady. Na ławce względem ostatniego spotkania z Wartą Poznań znaleźli się między innymi Jesus Jimenez czy Maciej Jaroszewski.

ŁKS Łódź kontra Termalica Nieciecza – świetny początek „Rycerzy Wiosny”

Pierwsze minuty spotkania należały do Termalici Nieciecza, która narzucała własne tempo gry i kontrolowała przebieg meczu. Szczególnie aktywny był Wojciech Jakubik, który straszył przeciwników na skrzydle. Podobnie jednak jak przed tygodniem, ekipa „Słoni” nie potrafiła postawić kropki nad i. Ostatnio wykorzystała to Warta Poznań, a niedzielnego popołudnia skorzystał z tej bolączki także ŁKS Łódź.

W 30. minucie drużyna Grzegorza Szoki całkowicie zmieniła oblicze tego pojedynku. Najpierw po rzucie rożnym rozpętało się zamieszanie w polu karnym, co wykorzystał Krzysztof Fałowski. Młodzieżowiec z okolicy piątego metra posłał piłkę wślizgiem prosto do siatki. To trafienie okazało się tylko impulsem dla gospodarzy. Już chwilę później po fantastycznej wymianie podań na lewym skrzydle w fantastycznej sytuacji znalazł się Dominik Sokół. Zawodnik zdecydował się wtedy na indywidualną akcję zamiast poszukać będącego na czystej pozycji Jakuba Keiblingera i futbolówka przeleciała metr nad bramką.

Co się odwlecze, to nie uciecze i już w 38. minucie było 2:0. Tym razem strzał byłego zawodnika Znicza Pruszków zatrzymał się na ręce Alberta Zarównego. Arbiter natychmiastowo wskazał na wapno, a jedenastkę na bramkę skutecznie zamienił Karol Podliński. Do przerwy rezultat już się nie zmienił i gospodarze z uśmiechem na ustach mogli zejść do szatni.

ŁKS Łódź nie wypuścił prowadzenia

Początek 2. połowy wbrew pozorom wyglądał inaczej niż pierwsze minuty tego spotkania. Choć w dalszym ciągu minimalną przewagę zachowały „Słonie”, to ŁKS częściej i odważniej niż wcześniej wychodził z kontratakami. Ani jedna, ani druga strona nie potrafiła przebić się przed defensywę rywala aż do 62. minuty. Wtedy to wyżej wspomniany Wojciech Jakubik wywalczył tuż przy rogu pola karnego rzut wolny. Bezpośrednio z tej pozycji zdecydował się uderzać Damian Hilbrycht. Ta decyzja się opłaciła, gdyż futbolówka odbiła się od muru, myląc Damiana Węglarza, i wpadła do siatki. Niecieczanie napędzeni tym trafieniem jeszcze pewniej ruszyli do ataku.

Przewaga gości od tego momentu się nasiliła. Nastąpiło dalsze poszukiwanie stałych fragmentów czy prób uderzeń z dystansu. Problemy z 1. połowy jednak nie odpłynęły, a ostatecznie to ŁKS Łódź miał najklarowniejszą sytuację na zdobycie bramki. Zgodnie z ostatnim zwyczajem „Rycerze Wiosny” są najgroźniejsi, kiedy to przeciwnicy mają swój moment. Po kontrataku w 86. minucie piłka znalazła się pod nogami Kacpra Podlińskiego, który płaskim strzałem posłał ją na słupek. Parę chwil później szansę na podwyższenie prowadzenia miał też Igor Strzałek, ale przegrał pojedynek z golliperem gości Adrianem Chovanem. Tym razem zmarnowane sytuacje się nie zemściły i ŁKS Łódź ostatecznie wygrał to spotkanie 2:1.

ŁKS Łódź wraca na dobre tory? Co z Termalicą Nieciecza?

ŁKS Łódź w swoim maratonie domowych spotkań w niedzielę wygrał drugie spośród trzech rozegranych. W ostatnim w tej serii zmierzy się ze Stalą Mielec. Później „Rycerzy Wiosny” czeka szereg wyjazdowych spotkań. Wszystko z powodu młodzieżowych Mistrzostw Świata Kobiet, które będą rozgrywane na łódzkiej Arenie. Wciąż nie jest wiadome, gdzie na czas tego turnieju przeprowadzi się drużyna Grzegorza Szoki. Cały ten chaos rozegra się obok sagi transferowej związanej z Fabianem Piaseckim i jego potencjalnym zastępcą.

Termalica Nieciecza notuje natomiast drugą porażkę z rzędu. Po świetnym początku sezonu na drużynę wylał się kubeł lodowatej wody. Na zapleczu Ekstraklasy wcale „Słonikom” nie będzie łatwo. Brak wzmocnień, których domagać ma się Marcin Brosz, może okazać się decydujący przy walce o awans. Kolejne spotkanie Termalica rozegra w sobotę na własnym stadionie przeciwko Polonii Warszawa. Na Legię Warszawa w minionym sezonie Niecieczanie znaleźli sposób, a jak będzie z „Czarnymi Koszulami”?

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze