Po raz kolejny była walka, okazje, zaangażowanie, ale to nie wystarczyło. Górnik Zabrze remisuje 1:1 z Ferencvarosem i tym samym sprawa awansu do europejskich pucharów mocno się komplikuje.
Przedmeczowa atmosfera wokół stadionu przypominała tę z dnia wcześniejszego w sąsiednich Katowicach. Niedosyt po końcowym gwizdku sędziego niestety także był bardzo podobny.
Górnik Zabrze świetnie rozpoczął
Michał Gasparik od pierwszej minuty postawił na dwóch bohaterów ostatniego starcia ligowego z Radomiakiem Radom. Decyzja się opłaciła, bo zarówno Peter Federico, jak i Paulo Bernardo doskonale wkomponowali się w zespół. W zespół, który inicjatywę przejął już od samego początku spotkania. Na skrzydle bawił się Dominikanin, swoje okazje miał Erik Prekop, a środek pola wyglądał po prostu świetnie. Ferencvaros poza dwoma kontratakami szczególnie w 1. połowie nie zaistniał. Węgrzy zdołali oddać zaledwie jeden celny strzał.
Brakowało jednak tego, co z Fenerbahçe. Okazji nie udawało się przekuć na zdobycze bramkowe. Lepsze posiadanie piłki, więcej strzałów, szanse po stałych fragmentów gry, a stan 0:0 się utrzymywał. Plan, jaki obrał Michał Gasparik, zdawał się sprawdzać, ale brakowało tej kropki nad i, która po przegranej na Węgrzech była konieczna, aby awansować.
W zasadzie w niemocy strzeleckiej pomogli dopiero przeciwnicy. W doliczonym czasie gry powalony w polu karnym został Maksym Chłań, a włoski arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do rzutu karnego, podobnie jak kilka dni temu w Radomiu, podszedł Kacper Urbański, który oddał pewny strzał, pokonując bramkarza. Do szatni „Górnicy” schodzili więc w dobrych nastrojach.
Grali jak zwykle, przegrali jak zwykle
Michał Gasparik nie chciał, by po przerwie jego drużyna spuściła nogę z gazu. Słowak nie zdecydował się na zmiany, a podopieczni trenera wyszli równie odważnie jak w 1. części spotkania. Niezmiennie jednak problemy z wykańczaniem akcji miał Erik Prekop, a grający na skrzydle Maksym Chłań także notował niepotrzebne straty. Z biegiem czasu zespół tracił na intensywności, a od 60. minuty to goście przejęli inicjatywę.
Opiekun drużyny ostatecznie zdecydował się na zmiany, choć te miały miejsce dopiero w 79. minucie. Boisko opuścili Peter Federico oraz Paulo Bernardo. Te rotacje mogły nieco zaskoczyć, gdyż w jednym momencie boisko opuściło dwóch kluczowych zawodników, a zostali na nim będący w słabszej dyspozycji wspomniani Chłań i Prekop. Michał Gasparik, jak przekazał na konferencji prasowej, był zdania, że nowe nabytki nie były gotowe na pełne 90 minut. Pech chciał, że zaledwie cztery minuty po tej decyzji goście otrzymali rzut rożny, po którym piłkę do własnej bramki skierował Michał Sacek.
Reakcja była natychmiastowa, gdyż „Górnicy” próbowali wrócić do naporu sprzed 60. minuty. W grę wkradło się sporo chaosu, a kolejne okazje, kolejne centry były przerywane przez węgierskich defensorów. Zabrakło rezerwowych, którzy utrzymaliby poziom wyjściowej jedenastki. Warto dodać, że niezdolny do gry przez chorobę był dzisiaj Sandre Liseth. Wydawało się, że jest to spotkanie odpowiednio skrojone pod Norwega, o czym także po meczu mówił Michał Gasparik.
Fenerbahce, Hapoel Tel Awiw, Ferencváros – walka, zaangażowanie, ale efekt ten sam. GKS Katowice z pucharami już się pożegnał, dzisiaj swoją sytuację skomplikował Górnik Zabrze. Szkoda, bo to nie Węgrzy byli dziś lepsi. W starciu z AS Monaco tylu szans może nie być :/#GÓRFER pic.twitter.com/QVpNb38FjI
— Mateusz Konsewicz (@MatiKonsewicz) August 13, 2026
Górnik Zabrze — Ferencvaros za nami, czas na AS Monaco
Górnik Zabrze po porażce z Ferencvarosem jeszcze nie żegna się całkiem z europejskimi pucharami. Zabrzanie wciąż mogą marzyć o Lidze Konferencji. Tam jednak zadanie będzie trudniejsze niż w eliminacjach do Ligi Mistrzów czy Ligi Europy, bo na wicemistrzów Polski czeka AS Monaco. Tym razem pierwsze spotkanie „Górnicy” rozegrają na własnym stadionie.
Wcześniej jednak, bo w niedzielę, czeka ich również domowe spotkanie z Wisłą Kraków. W końcu już teraz trzeba myśleć o europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Pomiędzy dwoma meczami z Monakijczykami drużyna Michała Gasparika będzie odpoczywać, gdyż zdecydowano się na przełożenie meczu z Rakowem Częstochowa. W przedostatni dzień sierpnia Górnik Zabrze zmierzy się jeszcze w derbach Śląska z GKS-em Katowice. Priorytetem jednak jak na razie jest pokonanie faworyzowanej ekipy z Ligue 1, aby wystąpić w Lidze Konferencji.


