Paragwaj zaskoczył Turcję. Gol z 2. minuty przesądził o sensacyjnym zwycięstwie

Reprezentacja Paragwaju sprawiła jedną z większych niespodzianek dotychczasowej fazy grupowej mistrzostw świata. Po golu Matíasa Galarzy już w 2. minucie pokonała Turcję 1:0, a zwycięstwo smakuje jeszcze bardziej wyjątkowo, ponieważ Paragwajczycy przez całą drugą połowę musieli radzić sobie w osłabieniu po czerwonej kartce dla Miguela Almiróna.

Ledwo kibice zdążyli się dobrze obudzić, a Paragwaj już objął prowadzenie. W 2. minucie Matías Galarza popisał się znakomitym uderzeniem po precyzyjnym podaniu Julio Enciso i posłał piłkę w prawy dolny róg bramki. Był to gol, który od początku ustawił przebieg spotkania.

Po takim otwarciu Paragwaj cofnął się do defensywy i skupił na zabezpieczeniu własnej bramki. Turcja przejęła inicjatywę, miała zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki, momentami wręcz przygniatając rywala. Podczas pierwszej przerwy na nawodnienie statystyki pokazywały aż 83 procent posiadania piłki po stronie Turków przy zaledwie 17 procentach Paragwaju. Dominacja nie przekładała się jednak na sytuacje bramkowe.

W pierwszej połowie Turcy mieli kilka okazji, jednak brakowało im skuteczności i dokładności pod bramką. W 35. minucie blisko wyrównania był Mert Müldür, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego uderzył głową z okolic rzutu karnego, ale piłka odbiła się od poprzeczki. Chwilę później Kerem Aktürkoğlu upadł w polu karnym po starciu z rywalem, lecz sędzia nie dopatrzył się przewinienia i natychmiast odrzucił protesty tureckich zawodników.

W doliczonym czasie pierwszej połowy sytuacja Paragwaju jeszcze bardziej się skomplikowała. Miguel Almirón obejrzał czerwoną kartkę po analizie VAR i przeszedł tym samym do historii tegorocznych mistrzostw świata jako pierwszy zawodnik ukarany na podstawie nowego przepisu. Od tego turnieju sędziowie mogą bowiem karać zawodników za zasłanianie ust podczas konfrontacyjnych wymian zdań z rywalami lub arbitrami. FIFA wprowadziła tę regulację, argumentując ją chęcią zwiększenia przejrzystości komunikacji na boisku i ograniczenia zachowań, które mogłyby utrudniać ocenę sytuacji przez sędziów oraz system VAR. Po krótkiej analizie powtórek arbiter uznał, że zachowanie Paragwajczyka kwalifikuje się do usunięcia z boiska.

Wydawało się, że gra w przewadze przez całą drugą połowę będzie dla Turków idealną okazją do odwrócenia losów meczu. Nic bardziej mylnego. Paragwajczycy jeszcze bardziej zagęścili szeregi obronne i konsekwentnie realizowali swój plan.

Druga połowa przebiegała podobnie jak pierwsza. Turcja miała inicjatywę, częściej utrzymywała się przy piłce i szukała drogi do bramki, lecz brakowało jej jakości w ostatniej tercji boiska. W 56. minucie po dośrodkowaniu Hakana Çalhanoğlu żaden z atakujących nie zdołał zamknąć akcji, a piłka opuściła boisko. Mimo przewagi liczebnej i wyraźnej dominacji w posiadaniu piłki Turcy nie byli w stanie znaleźć sposobu na sforsowanie paragwajskiej defensywy.

Z minuty na minutę rosła frustracja faworytów grupy. Jeszcze przed turniejem to właśnie Turcja, obok Stanów Zjednoczonych, była wskazywana jako jeden z głównych kandydatów do awansu z grupy. Tymczasem po porażce z Australią przyszła kolejna wpadka. Paragwaj, mimo że przez większość ekspertów był stawiany w roli outsidera, pokazał ogromną dyscyplinę taktyczną i skutecznie wykorzystywał błędy rywali.

Najgroźniejsze sytuacje dla Turcji przyszły dopiero w końcówce spotkania. W 89. minucie Deniz Gül był bardzo blisko wyrównania, ale jego dobitka z najbliższej odległości minęła lewy słupek. Kilkadziesiąt sekund później świetną interwencją popisał się Orlando Gill, który obronił mocny strzał Cana Uzuna oddany z pola karnego. Były to jednak tylko pojedyncze przebłyski, które nie zmieniły losów meczu.

Paragwaj wygrał 1:0 po spotkaniu, które nie zachwyciło poziomem widowiskowości, ale z pewnością zapisze się jako jedna z większych niespodzianek dotychczasowej fazy grupowej mundialu. Outsider grupy pokonał jednego z jej głównych faworytów, a na dodatek zrobił to mimo gry w osłabieniu przez całą drugą połowę. Turcy przez większość spotkania dominowali w posiadaniu piłki, częściej atakowali i prowadzili grę, lecz nie potrafili znaleźć sposobu na sforsowanie paragwajskiej defensywy. Dla reprezentacji znad Bosforu to druga porażka z rzędu po przegranej z Australią i sytuacja, która sprawia, że awans do fazy pucharowej staje się już niemal nierealny. Paragwaj natomiast pokazał charakter, dyscyplinę taktyczną i skuteczność, dzięki którym sensacyjnie zgarnął komplet punktów.

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze