W piątek awans do Ekstraklasy świętowała Wisła Kraków. Teraz przed taką okazją stanie Śląsk Wrocław, który będzie musiał pokonać rozpędzony ŁKS.
Poniedziałkowe starcie będzie pojedynkiem między dwoma zespołami, które awans mogą zapewnić sobie świetną formą na wiosnę. Zarówno Śląsk Wrocław, jak i ŁKS bowiem po burzliwej jesieni nabrały wiatru w żagle podczas rundy rewanżowej.
Śląsk Wrocław wraca na salony?
Rok temu, o tej porze, Śląsk Wrocław szykował się do meczu z Jagiellonią Białystok — meczu, który dla „Wojskowych” nie miał już większego znaczenia. Chwilę wcześniej stracili oni matematyczne szanse na utrzymanie, a kibice podczas 1. połowy z podlaską ekipą na zapewnili pogrzebową atmosferę na stadionie. Po 12 miesiącach nastroje są zgoła inne. Mimo perturbacji, jakie miałymiejsce w tym sezonie, klub ze stolicy Dolnego Śląska jest o krok od awansu. W tej kolejce swoje mecze przegrali zarówno Chrobry Głogów, jak i Wieczysta Kraków, więc Wrocławianie mogą wykorzystać szansę.
22 lutego Śląsk Wrocław pokonał 3:0 Odrę Opole i od tego momentu jakby na nowo nabrał koloru. Od tego czasu zespół Ante Simundzy ani razu nie zszedł z murawy pokonany i choć zdarzyły się wpadki ze Zniczem Pruszków czy Puszczą Niepołomice, to ogólny obraz gry drużyny jest naprawdę pozytywny. Przede wszystkim ustabilizowała się gra w defensywie, która wcześniej nie potrafiła zachować czystego konta. Zimą za Serafina Szotę przyszedł Lamine Ba. Mauretańczyk z miejsca zastąpił obecnego zawodnika Arki Gdynia i stał się liderem defensywy. Ta też sporo zyskała za sprawą powrotu do formy z wicemistrzowskiego sezonu Yegora Matsenki. Ukrainiec oprócz pewności w defensywie potrafi dać też jakość w ataku. Pokazał to chociażby w ostatnich meczach z Górnikiem Łęczna czy Stalą Mielec, a także wcześniej z Chrobrym Głogów.
Na pochwały zasługuje również ofensywa „Wojskowych”. Ostatni mecz, w którym Śląsk Wrocław nie zdobył bramki, miał miejsce jeszcze w sierpniu, przeciwko Wiśle Kraków. W ostatnich tygodniach Wrocławianie weszli jednak na jeszcze wyższy poziom. Cztery ostatnie mecze to 13 bramek podopiecznych Ante Simundzy. Mimo odstawienia Dawida Warchoła atak na jakości nie stracił. Luka Marjanac, Piotr Samiec-Talar czy Michał Mokrzycki znajdują się w dobrej formie i zapewniają jakość z przodu. Ten ostatni z powodu urazu nie zagra jednak w poniedziałkowym spotkaniu. Nie zastąpi go z pewnością Patryk Sokołowski, który, jak poinformował na przedmeczowej konferencji Ante Simundza, nie jest jeszcze w odpowiedniej formie fizycznej.
Trwa sprzedaż biletów na mecz z ŁKS-em 🇮🇹
Poniedziałek, 11 maja, godzina 18:30, Tarczyński Arena Wrocław. Przed nami jedna z ostatnich bitew o powrót do ligowej elity. #zawszeŚląsk ✊
🎫 https://t.co/6Ud231aHHR pic.twitter.com/FDSaffiGNI
— Śląsk Wrocław (@SlaskWroclawPl) April 20, 2026
„Rycerze Wiosny” kwitną wiosną — ŁKS znowu w formie
ŁKS jesienią także nie zachwycał. Podobnie jak Śląsk Wrocław znalazł się poza pierwszą szóstką, z tym że Łodzianie znajdowali się na odległym 11. miejscu. W listopadzie, z powodu niezadowalających wyników, Szymona Grabowskiego na stanowisku pierwszego trenera zastąpił Grzegorz Szoka. Choć strat do miejsc dających bezpośredni awans „Rycerzom Wiosny” nie udało się odrobić, to do miejsc barażowych już tak. O te cztery pozycje w TOP 6 walczy jednak realnie siedem drużyn, więc goście punktów bardzo potrzebują.
Jesienią problemem drużyny poprzedniego trenera była nierówna gra na wyjazdach względem formy prezentowanej u siebie. Wiosną jest za to zgoła inaczej. Choć zespół ogólnie radzi sobie bardzo dobrze, to jeśli zdarzają się już mu problemy, to raczej na własnym terenie aniżeli na obcym. Łodzianie w trwającej rundzie punkty gubili pięciokrotnie, notując dwie porażki i trzy remisy. Aż cztery spośród tych potknięć miały miejsce na Stadionie Króla. W roli gości podopieczni Grzegorza Szoki są więc niemalże bezbłędni, co będą chcieli udowodnić podczas pojedynku ze Śląskiem Wrocław.
Nadzieje łódzkich kibiców będą z pewnością pokładane między innymi w formie Fabiana Piaseckiego. Napastnik z ekstraklasową przeszłością wrócił do strzelania, a w ostatnich 5 meczach zanotował sześć trafień. To 31-latek był bohaterem czwartkowej wygranej „Rycerzy Wiosny” z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, popisując się dubletem. Komplet punktów był także zasługą Mateusza Wysokińskiego, który sprawuje funkcję serca drużyny w ekipie prowadzonej przez Grzegorza Szokę.
📍 Wrocław pic.twitter.com/mE5Zy5iCaS
— ŁKS Łódź (@LKS_Lodz) May 11, 2026
Śląsk Wrocław kontra ŁKS — gospodarze wezmą rewanż?
Ostatnim razem, kiedy oba zespoły mierzyły się ze sobą, lepszy okazał się ŁKS, który pokonał rywali 2:1. To wtedy coraz częściej zaczęło się mówić o odejściu Ante Simundzy, którego drużyna niewiele wcześniej przegrała też ze Zniczem Pruszków. W meczu z Łodzianami zaś, co ciekawe, jedyną bramkę dla „Wojskowych” zdobył Miłosz Kozak. To tylko pokazuje, że w futbolu pół roku to bardzo wiele czasu. Słoweński trener cieszy się obecnie sporym zaufaniem, a strzelec bramki jest już od dłuższego czasu odsunięty od pierwszego zespołu.
Do starć między tymi klubami w ostatnich latach szczególnie często jednak nie dochodziło. ŁKS Łódź nie gościł na długo w Ekstraklasie, a jak już gościł, to zazwyczaj „Wojskowym” ulegał. Podczas sezonów 2019/2020 oraz 2023/2024 Śląsk Wrocław wygrał wszystkie cztery ligowe boje. Łodzianie jednak z pewnością wolą wspominać pucharową rywalizację z sierpnia 2020 roku. Wtedy to, zaraz po spadku, zdołali pokonać ekstraklasowych przeciwników. W 120. minucie Piotr Gryszkiewicz zdobył bramkę na 2:2, by chwilę później ŁKS mógł świętować awans po lepiej wykonanych jedenastkach. Tym razem także możemy spodziewać się wyrównanego spotkania. Stawka meczu oraz forma obu zespołów jest wysoka, więc pozostaje odliczać do pierwszego gwizdka sędziego Mateusza Piszczeloka.
Mateusz Konsewicz


