Lech Poznań i Liga Konferencji, czas na Rapid Wiedeń! [ZAPOWIEDŹ]

Lech Poznań już w czwartek rozpocznie swoje zmagania w Lidze Konferencji. Rywalem „Kolejorza” będzie Rapid Wiedeń. Czego się spodziewać?

Lech Poznań w Europie ma swoje do udowodnienia. Czas nawiązać do sukcesu z sezonu 2022/2023, kiedy to w tych rozgrywkach doszli do ćwierćfinału. Dzisiaj do stolicy Wielkopolski przyjeżdżają Austriacy i wcale nie będzie łatwo.

Lech Poznań – czas na pokazanie swojej siły

Mistrzowie Polski nie najlepiej weszli w nowy sezon. Przed jego startem siła rażenia „Lechitów” wydawała się naprawdę imponująca i czas w końcu to pokazać. Do zwycięskiej kadry przyszło kilku zawodników, w tym długo wyczekiwany napastnik jako alternatywa dla Michaela Ishaka. Tymczasem w europejskich pucharach Crvena Zvezda oraz Genk nie dały większych szans Polakom, a w lidze „Kolejorz” na cztery ostatnie spotkania wygrał jedno. Trzeba tę statystykę brać co prawda z przymrużeniem oka, gdyż dwa remisy padły w starciach z innymi pucharowiczami – Jagiellonią i Rakowem, ale wobec mistrzów oczekuje się więcej.

Dzisiaj równie wysokie oczekiwania będą towarzyszyły Luisowi Palmie. Honduranin w końcu odnalazł swoją formę w niebiesko-białych barwach. W starciach z Rakowem Częstochowa czy Widzewem Łódź brylował w ataku. O jego formie mówią statystyki. Trzy gole i dwie asysty w pięciu ostatnich ligowych potyczkach to wynik robiący wrażenie. Podczas starcia z „Medalikami” mógł zaliczyć występ perfekcyjny, ale po niepotrzebnym faulu został ukarany czerwoną kartką. Z tego powodu w czwartek będzie miał sporo do udowodnienia. Tym bardziej, że po starciach w rundach eliminacyjnych pojawiło się wiele wypowiedzi podważających jego wysokie umiejętności.

Wszystkie oczy będą też skierowane na defensywę „Kolejorza”, gdyż w wielu meczach moglibyśmy ją porównać do szwajcarskiego sera. W najważniejszych starciach sezonu prezentowała się ona fatalnie. Cracovia, Legia Warszawa, Genk, Crvena Zvezda, Lechia Gdańsk, Raków Częstochowa – wszystkie te ofensywy śmiało korzystały z luk pozostawionych w obronie. Dzisiaj, po pladze sierpniowych kontuzji, znowu na europejskich boiskach będzie mogła zaprezentować się „najsilniejsza czwórka”. Joel Pereira, Mateusz Skrzypczak, Antonio Milić i Joao Moutinho powinni dzisiaj wyjść od 1. minuty, jeśli Niels Frederiksen nie zdecyduje się na żadne eksperymenty.

Rapid Wiedeń mocny, choć z problemami

Rapid Wiedeń według portalu Transfermarkt jest wyceniany na nieco ponad 51 milionów euro. Wartość Lecha Poznań jest mniejsza o dziewięć milionów. Zważywszy na tę statystykę, spotkanie powinno być wyrównane, ale trzeba zaznaczyć, że „Zielono-Biali” zmagają się ze swoimi problemami.

Zeszły sezon Hütteldorfczycy zakończyli na 5. miejscu, tracąc aż 10 oczek do 4. lokaty. Zapewniło to im to jednak grę w eliminacjach do Ligi Konferencji, gdzie wyeliminowali Decic Tuzi, Dundee United i węgierskie Gyori ETO. To właśnie latem forma podopiecznych zatrudnionego w lipcu Petera Stögera budziła obawy wśród rywali. Na wyjazdach pokonali chociażby Sturm Graz czy Wolfsberger AC. Jesień Wiedeńczycy witali więc jako liderzy austriackiej Bundesligi.

Tu zaczęły pojawiać się jednak pewne problemy. Najpierw przyszedł remis z ostatnią drużyną ligi – Grazerem AK, a w ostatniej kolejce polegli na własnym boisku w derbach Wiednia z tamtejszą Austrią 3:1. Straty punktów sprawiły, że to wspominany już Sturm Graz, zwyciężając w swoim zaległym meczu, zostałby nowym liderem. Na obniżkę formy mogła wpłynąć między innymi kontuzja jednego z kluczowych zawodników drużyny. Skrzydłowy Petter Nosa Dahl z powodu kontuzji mięśniowej opuścił trzy ostatnie ligowe spotkania i nie będzie do dyspozycji szkoleniowca także w starciu z poznaniakami.

Uważać w ataku będzie trzeba na Nikolausa Wurmbranda. 19-letni skrzydłowy grający ostatnimi czasy najczęściej na lewej stronie boiska zdobył już w trwającym sezonie cztery gole. To najlepszy wynik spośród piłkarzy austriackiej drużyny. Jedyna bramka Rapidu Wiedeń w ostatnich derbach padła po rzucie karnym wywalczonym właśnie przez Austriaka. Słabym punktem natomiast może być golkiper Niklas Hedl. Bramkarz ostatnio nie ma dobrego czasu – był jednym z głównych winowajców ostatniej porażki Rapidu Wiedeń. Na 24-latka spadła fala krytyki ze strony fanów, co nigdy nie pomaga na tej pozycji. Dwa pozostałe gole padły z lewej strony defensywy „Zielono-Białych”, za której pilnowanie odpowiadał Jannes Horn. Sporo będzie więc zależało od Taofeeka Ismaheela, którego czekają pojedynki z Niemcem. To właśnie tutaj swojej szansy powinien upatrywać „Kolejorz”.

Powtórzyć wynik sprzed trzech lat

Lech Poznań z wiedeńską drużyną w Lidze Konferencji mierzył się już przed trzema laty. Wtedy to trafił do grupy, gdzie oprócz Villarrealu i Hapoelu Beer Szewa czekała na nich Austria Wiedeń. To właśnie z tą drużyną „Lechici” mieli stoczyć bój o 2. miejsce. Polacy wygrali to starcie, pokonując u siebie przyjezdnych aż 4:1. Taki wynik w czwartek sprawiłby, że w stolicy Wielkopolski mieliby powody do świętowania.

Rapid Wiedeń, jeśli chodzi o polskie zespoły, może mówić o dobrych wspomnieniach. Także trzy sezony wstecz ogrywali w eliminacjach Lechię Gdańsk. Mimo gorszego wtedy okresu austriackiego klubu i jego późniejszej porażki z Vaduz FC, gdańszczanie ulegli 2:1. Rok temu natomiast „Zielono-Biali”, tak jak nasi reprezentanci w pucharach, doszli do etapu 1/4 finału. Tam już lepszy okazał się szwedzki Djurgardens IF. Wcześniej Rapid Wiedeń zajął 4. lokatę w fazie ligowej, a znalazł się w niej, przegrywając walkę o awans do Ligi Europy. Tam na jego drodze stanęła 1-ligowa Wisła Kraków. To nie „Biała Gwiazda” jednak wyeliminowała Wiedeńczyków, gdyż ci po prostu się po niej przejechali, wygrywając dwumecz aż 8:2. Ekipa ze stolicy rozprawiła się jeszcze z Trabzonsporem, a dopiero w decydującej rundzie musiała uznać wyższość SC Bragi.

Dzisiejszy mecz zapowiada się więc bardzo wyrównanie. Dla Lecha Poznań starcie jest istotne nie tylko w kontekście walki o TOP 8, ale także w celu dodania kolejnych punktów Ekstraklasie do rankingu UEFA. Polska liga znajduje się bowiem na 14. miejscu, a austriacka plasuje się tuż za nią. Ważne jest, aby czwartkowego wieczoru przewagę punktową nad ojczyzną Arnolda Schwarzeneggera powiększyć.

fot. Lech Poznań / Facebook

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze