Co z obsadą bramki, kto ,,jedynką”? Dlaczego nie ma Skorupskiego?
Sam selekcjoner na konferencji, na której zaprezentowano powołania przed wrześniowo-październikowym zgrupowaniem delikatnie odniósł się do tego tematu. Przyznał, że jemu oraz sztabowi wybór bramkarzy przysporzył najwięcej bólu głowy i zajął najwięcej czasu. W takich słowach Jan Urban skomentował wybór Kamila Grabary z Juventusu Turyn, Marcina Bułki z arabskiego NEOM SC oraz Mateusza Kochalskiego z Wieczystej Kraków w następujących słowach: ,,Były dyskusje, do drugiej w nocy. Tylko na jeden temat. Bramkarzy. Reszta już była wcześniej ustalona, nie mieliśmy z tym problemu”. Łukasz Skorupski ma za sobą gorszy okres w Bolonii, drobne urazy, a potem nienajlepsza dyspozycja. Choć w kadrze nigdy nie zawodził, czekał jeszcze w erze 2 wielkich golkiperów – Fabiana i Szczęsnego na swoją szansę i się doczekał, ale na bardzo krótko. Wydaje się, że głównym bramkarzem kadry na to zgrupowanie i docelowo na przyszłość może być Kamil Grabara. Jednak ból głowy odnośnie powołań, szczególnie bramkarzy, przeniesie się także na wybór bramkarza na pierwszy mecz zgrupowania. Inaugurujemy to wyjątkowo długie zgrupowanie meczem z Bośnią i Hercegowiną – finalistą niedawno zakończonych Mistrzostw Świata w Ameryce Północnej. I już na starcie niezwykle ważne będzie kto zostanie tzw. jedynką, na której kadra i linia defensywny będą mogły polegać. Za Kamilem Grabarą na pewno przemawiają jego ostatnie przynależności klubowe. Jeszcze do niedawna bundesligowy Wolfsburg, a teraz bardzo utytułowana, choć będąca w kryzysie od paru lat, Stara Dama z Turynu. Wczoraj (17.09) zanotował udany debiut w Lidze Europy z holenderskim NEC Nijmegen, nomen omen byłym klubem Andrzeja Niedzielana, 19-krotnego reprezentanta Polski. Grabara zaliczył nawet asystę, a jego Juventus rozgromił NEC 5-0, Kamil zachował więc i czyste konto. Tymczasem zdaniem niektórych eks-piłkarzy, czy ekspertów dostępu do bramki bronić powinien Marcin Bułka. W tych słowach wypowiedział się choćby były bramkarz Unionu Berlin Rafał Gikiewicz w programie Kanału Sportowego, po ogłoszeniu powołań Jana Urbana. A jak będzie okaże się już 25 września, w następny piątek o 20.45 na PGE Narodowym w Warszawie.
Zaskoczenia, nadzieje i znaki zapytania
Wśród niepowołanych poza Skorupskim pewne zaskoczenie może także budzić fakt braku Oskara Pietuszewskiego z FC Porto, choć wraca on po urazie i nie rozegrał jeszcze spotkania w tym sezonie portugalskiej ligi. Wśród pominiętych graczy Ekstraklasy w oczy rzuca się brak Bartosza Nowaka z GKS Katowice oraz Karola Czubaka z Motoru Lublin, którzy są aktualnie w bardzo dobrej dyspozycji. Największą nadzieją polskich kibiców jest powołanie … Tymoteusza Puchacza. I o ile jeszcze z 1-2 lata temu takie zdanie byłoby szokujące, to dziś nie powinno nikogo, kto śledzi losy polskich reprezentantów dziwić. Tymek od transferu do azerskiego Sabah FK stał się piłkarzem, od którego trener rozpoczyna ustalanie wyjściowego składu. Jest też egzekutorem, (ba!) specjalistą od stałych fragmentów gry. Od 9.09.2025 roku popularny Tymek gra w tym klubie, a ponad rok temu stał się zawodnikiem Sabah na stałe, wcześniej był wypożyczony z niemieckiego Holstein Kiel. W eliminacjach do LM Puchacz rozegrał 5 spotkań i zanotował 2 asysty. Rozegrał też już spotkanie na legendarnym Old Trafford – nazywanym stadionem marzeń. I choć jego klub przegrał 4-0 z Czerwonymi Diabłami, to sam Tymek zagrał przyzwoite spotkanie, a jego jeden wolny był szeroko komentowany i to nie tylko w polskich mediach. Widać, że stałe fragmenty, jak i wrzutki wychodzą mu coraz lepiej. A przecież to za te elementy jeszcze za swoich meczów w kadrze parę lat temu był niezwykle krytykowany i odsądzany od czci i wiary. Nominalny lewy obrońca jednak się nie poddał i po wojażach od niemieckiego Unionu poprzez turecki Trabzonspor, do greckiego Panathinaikosu, przez Plymouth Argyle, po Kaiserslautern i Holstein Kiel trafił w końcu na swoje miejsce na ziemi – azerski Sabah. Dziś jest nadzieją polskiej kadry na zabetonowanie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, lewej flanki, z którą od czasów Macieja Rybusa i lat jeszcze sprzed euro 2012 mamy gigantyczne problemy. Jedyną niewiadomą jest to, czy Jan Urban będzie chciał przestawić kadrę na system z 4 obrońcami, bo choć logika podpowiada, że Polska jest stworzona do grania z taką linią defensywną, to od czasów Paulo Sousy, czyli 2021 roku, gramy uparcie 3 z tyłu. I nie wychodzi to najlepiej…
Młoda krew – młode wilki
Jan Urban tym zgrupowaniem szeroko otwiera szansę przed kilkoma mało doświadczonymi zawodnikami lub wręcz debiutantami. Do nich zaliczają się powołani Wojciech Mońka, Wiktor Nowak, Norbert Wojtuszek, Mateusz Żukowski, Kacper Potulski, Adrian Benedyczak, Filip Rózga, czy wciąż wielki talent, ale już po sporych przejściach i rozczarowaniach Kacper Urbański – obecny zawodnik Górnika Zabrze, ulubionego klubu trenera. Na debiut szansę będzie miało aż 4 piłkarzy, Wojciech Mońka z Lecha Poznań – rewelacja poprzedniego sezonu Ekstraklasy. Ponadto taką szansę będzie miał Wiktor Nowak, który powolutku rozgaszcza się w planach trenera Slavii Praga. Pewnie najmniej prawdopodobne, że szanse dostanie Mateusz Kochalski z Wieczystej, ponieważ bramka to wyjątkowo newralgiczna pozycja, a duet Grabara-Bułka wydaje się znacznie pewniejszy i sprawdzonych w meczach o wyższą stawkę. W obliczu naszych problemów w ataku, obok naszego kapitana Roberta Lewandowskiego szansę może dostać, na co dzień grający w Turcji Adrian Benedyczak – rosły napastnik, który zanotował w 5 spotkaniach SuperLig 4 bramki i 1 asystę. Kadra opiera się też jednak na doświadczeniu i piłkarzach już obytych na arenach międzynarodowych, jak i w samej naszej reprezentacji. I co ciekawe na to zgrupowanie jako nieformalny lider kadry przyjedzie Piotrek Zieliński, ważne ogniwo Interu, nasz wirtuoz gra bowiem regularnie w najsilniejszym z klubów, jakie reprezentują powołani piłkarze na to zgrupowanie. Robert Lewandowski po raz 1 przyjedzie z amerykańskiego Chicaco Fire i choć zdobył już tam parę goli, to czas robi swoje i to już nie jest ten ,,Lewy” co kiedyś. Choć oczywiście to wciąż wartość dodana, zarówno na boisku, jak i w szatni, więc gol, czy dwa kapitana będą jak najbardziej spodziewane podczas tego długiego zgrupowania. Na kadrę przyjeżdża także duet defensorów z Porto, Kiwior-Bednarek, a kibice modlą się o to, by w końcu ich dobra gra w klubie i wzajemne zgranie przełożyły się na stabilność formacji defensywnej w reprezentacji Polski. Nie zabraknie także Nicoli Zalewskiego, który w wielu meczach ostatnich miesięcy i zgrupowań był wiodącą postacią w kreacji polskiego zespołu. Czeka nas więc ,,ciekawe i długie granie”. Zgrupowanie potrwa aż 16 dni. A polskiemu kibicowi pozostaje obserwować, trzymać kciuki i czekać na lepsze jutro. I tak od 2016 roku…
Autor: Emanuel Rozwadowski
Fot. : Debiutant Wojciech Mońka w starciu z Yeremim Pino w Lidze Europy, Getty Images


