Reprezentacja Polski w futbolu amerykańskim wróciła do międzynarodowej rywalizacji po dziewięciu latach przerwy. Na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu zmierzyła się z Włochami, trzykrotnymi mistrzami Europy, którzy kontrolowali przebieg spotkania, aczkolwiek nasza drużyna pokazała się z bardzo dobrej strony, gdyż przegrali jedynie siedmioma punktami.
Pierwsza kwarta
Mecz w ramach mistrzostw Europy rozpoczął się od udanej pracy polskiej defensywy, która zmusiła Włochów do zakończenia pierwszego posiadania puntem (oddaleniem piłki za pomocą kopnięcia). Polska ofensywa wykorzystała swoją szansę. Maciej Krupa złapał podanie na blisko 40 jardów, a następnie Hubert Frej zdobył przyłożenie. Z udanym podwyższeniem Biało-Czerwoni prowadzili 7:0.
Włosi odpowiedzieli długim posiadaniem piłki. Mimo dobrej pracy w defensywie Luke Zahradka posłał podanie do Bruno Escobara, który zdobył przyłożenie. Następnie goście skutecznie podwyższyli, a na tablicy wyników pojawił się remis 7:7.
Pierwszą kwartę zakończył 47-jardowy powrót Tomasza Burdzińskiego, który przy wsparciu kolegów zapewnił Polsce korzystną pozycję do rozpoczęcia kolejnej serii ofensywnej.
Druga kwarta
Mariusz Górecki posłał piłkę do Paolo Lazzaretto i Włosi odzyskali posiadanie. Mimo straty polska defensywa dzielnie się broniła, w pewnym momencie rywale znaleźli się na dziewiątym jardzie od pola punktowego, ale Szymon Jarmołkowicz wybił podanie skierowane do włoskiego odbiorcy. Następnie próba zdobycia punktów kopnięciem z pola zakończyła się stratą piłki, holder (zawodnik trzymający piłkę dla kopacza) nie opanował jej.
Polacy nie wykorzystali jednak tej sytuacji. Chwilę później sami stracili piłkę, a Włosi ponownie rozpoczęli atak blisko polskiego pola punktowego. Defensywa gospodarzy zatrzymała ich na czwartej próbie, zmuszając do kolejnej zmiany posiadania.
Polska rozpoczęła następne posiadanie z własnego pierwszego jarda. Na mniej niż 30 sekund przed przerwą podanie Góreckiego przechwycił Pablo Lazzaretto. Włosi szybko wykorzystali dogodną pozycję, a Matteo Mozzanica zdobył przyłożenie po około 30-jardowym podaniu. Skuteczne podwyższenie pozwoliło gościom objąć prowadzenie przed drugą połową różnicą siedmiu punktów.
Trzecia kwarta
Biało-Czerwoni dobrze rozpoczęli drugą połowę. Po kopnięciu Włoch zaliczyli udany powrót, a kara za facemask (trzymanie kratownicy kasku rywala) po stronie włoskiej przesunęła ich jeszcze bliżej pola punktowego przeciwników.
Kamil Kotlarz popisał się skutecznym biegiem, dzięki któremu Polska znalazła się na dziesiątym jardzie. Chwilę później Kacper Jaszewski złapał podanie w polu punktowym. Udane podwyższenie doprowadziło do remisu 14:14.
Pod koniec kwarty presja polskiej linii defensywnej zmusiła Zahradkę do podania z klatki piersiowej do Ryana Miniitiego. Ten jednak stracił piłkę, a Biało-Czerwoni odzyskali ją, unikając straty punktów.
Czwarta kwarta
Ostatnia kwarta rozpoczęła się dla Polski od trudnej sytuacji ofensywnej. Przy czwartej próbie blisko własnego pola punktowego zdecydowali się na punt.
Włosi wykorzystali kolejne posiadanie. Skutecznie rozegrali czwartą próbę w pobliżu polskiego pola punktowego, a Lorenzo Bassi zdobył przyłożenie, ponownie wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie. Po udanym podwyższeniu Polska przegrywała siedmioma punktami.
Biało-Czerwoni próbowali odpowiedzieć. Burdziński zanotował udany powrót na połowę przeciwników. Dobry zysk został jednak zniwelowany przez holding (moment, w którym zawodnik trzyma rywala i ten nie ma swobodnych ruchów).
Kolejna seria ofensywna nie przyniosła oczekiwanych rezultatów i zakończyła się puntem. Włosi w ostatnim posiadaniu skoncentrowali się na utrzymaniu piłki i kontrolowaniu czasu, doprowadzając spotkanie do końcowego gwizdka.
Kolejny sprawdzian już na Węgrzech
Włosi kontrolowali znaczną część meczu, ale Polacy pozostawali w grze, choć rywale lepiej wypadli w statystykach, Biało-Czerwoni przegrali jedynie siedmioma punktami.
Kolejne spotkanie reprezentacja Polski rozegra z Węgrami w sobotę o godzinie 14:00. Będzie to mecz wyjazdowy, a przy okazji kolejny w ramach zmagań o mistrzostwo starego kontynentu.
Fot: Łukasz Skwiot


