Chicago Fire górą w wyjazdowym spotkaniu z Orlando – podsumowanie

Robert Lewandowski po raz kolejny wpisał się na listę strzelców w MLS, a jego trafienie z rzutu karnego dało Chicago Fire zwycięstwo nad Orlando City! „Strażacy” wygrali na wyjeździe 2:1 i odnieśli już szóste zwycięstwo z rzędu we wszystkich rozgrywkach. Dla polskiego napastnika był to trzeci ligowy gol w barwach Chicago, a drugi, który bezpośrednio przesądził o zwycięstwie zespołu.
Chicago Fire bardzo szybko rozpoczęło spotkanie. Już w 4. minucie Puso Dithejane wykorzystał jedną z pierwszych akcji ofensywnych gości. David Poreba odzyskał piłkę po wybiciu przez defensywę Orlando i szybko uruchomił reprezentanta Republiki Południowej Afryki. Dithejane obrócił się z piłką i oddał precyzyjny strzał, po którym futbolówka odbiła się od dalszego słupka i wpadła do siatki. Chicago prowadziło 1:0.
Gospodarze z czasem zaczęli przejmować inicjatywę i szukać odpowiedzi. Orlando miało swoje okazje, jednak pierwsza połowa nie przyniosła kolejnych bramek. Dodatkowo spotkanie zostało przerwane z powodu wyładowań atmosferycznych, co wpłynęło na przebieg rywalizacji i spowodowało dłuższą przerwę.
Po wznowieniu gry Orlando City doprowadziło do wyrównania. W 52. minucie gospodarze wykorzystali stały fragment gry. Antoine Griezmann dośrodkował z rzutu rożnego, a David Brekalo dobrze odnalazł się w polu karnym i skierował piłkę do bramki. Wynik 1:1 sprawił, że końcówka zapowiadała się niezwykle emocjonująco.
Chicago nie zamierzało jednak zadowolić się remisem. Goście ponownie ruszyli do ataku, a jednym z najważniejszych zawodników był oczywiście Robert Lewandowski. Polski napastnik wziął sprawy w swoje ręce i po przekroczeniu godziny gry wywalczył dla swojej drużyny rzut karny. Po analizie VAR decyzja arbitra o przyznaniu jedenastki została podtrzymana.
Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Lewandowski. Presja była ogromna, ponieważ jedno trafienie mogło zdecydować o losach całego spotkania. Polak zachował jednak zimną krew i pewnym strzałem pokonał Maxime’a Crépeau, ponownie wyprowadzając Chicago Fire na prowadzenie. Była 69. minuta, a na tablicy wyników pojawiło się 2:1 dla gości.
Orlando City próbowało jeszcze odwrócić losy spotkania. Gospodarze szukali drugiego gola, jednak defensywa Chicago wytrzymała końcowy napór. Chris Brady również dołożył swoją cegiełkę do zwycięstwa, notując trzy skuteczne interwencje. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie.
Orlando City 1:2 Chicago Fire — komplet punktów pojechał do Chicago, a głównym bohaterem został Robert Lewandowski. Polak zdobył swojego trzeciego gola w tym sezonie MLS, a jego trafienie było jednocześnie drugą bramką w sezonie, która bezpośrednio zapewniła Fire zwycięstwo.
Warto również zwrócić uwagę na znakomitą serię Chicago Fire. Zespół odniósł szóstą kolejną wygraną we wszystkich rozgrywkach, co jest jego najdłuższą serią zwycięstw od 1998 roku. Po tym spotkaniu Fire ma na koncie 35 punktów i znajduje się w ścisłej czołówce Konferencji Wschodniej.
Dla Lewandowskiego to kolejny sygnał, że coraz lepiej odnajduje się w amerykańskiej piłce. Polski snajper nie musi strzelać w każdym spotkaniu kilku goli — tym razem wystarczyło jedno trafienie, ale za to niezwykle ważne, bo przesądziło o zwycięstwie jego zespołu.

 

Fot. Getty Images

Autor: Mikołaj Mazur

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze